Karta Praw Podstawowych nie musi być ratyfikowana. 'Bo obowiązuje' [POSŁUCHAJ]

Premier Donald Tusk nie zamierza przywracać obowiązywania w Polsce Karty Praw Podstawowych, bo jak się okazuje... Karta w Polsce w pełni obowiązuje. Jeszcze pół roku temu szef rządu prezentował przeciwne stanowisko.
Karta Praw Podstawowych, która została dołączona do traktatu lizbońskiego to zbiór fundamentalnych praw człowieka i obywatela Unii Europejskiej. Gdy wspólnota ją przyjmowała, w Polsce rządził PiS, który straszył, że Karta może wymusić na Warszawie m. in. uznanie związków partnerskich i ułatwi Niemcom odzyskiwanie majątków. Z tego strachu, rząd Jarosława Kaczyńskiego przystąpił do tzw. protokołu brytyjskiego, który miał ograniczyć obowiązywanie Karty.

Podczas kampanii wyborczej w 2007r., Platforma Obywatelska deklarowała, że po wygranej przywróci pełne obowiązywanie Karty. Po zwycięstwie Donald Tusk wycofał się jednak z tych zapowiedzi, tłumacząc, że to może dać argument prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu, który długo nie chciał podpisać traktatu lizbońskim.

Kaczyński traktat ostatecznie podpisał. Jeszcze pół roku temu, Donald Tusk pisał natomiast w liście do Gazety Wyborczej, że "szybkiej ratyfikacji wymaga Karta Praw Podstawowych, której Polska jako jedyna obok Wielkiej Brytanii i Czech jeszcze nie przyjęła".



Pomijając błędy w terminologii, intencja była jasna.

Ale najwyraźniej się zmieniła. - Protokół brytyjski ma znaczenie czysto symboliczne. Karta Praw Podstawowych w pełni w Polsce obowiązuje - mówił w TOK FM rzecznik polskiej prezydencji, Konrad Niklewicz. Przekonywał, że w związku z tym nie ma potrzeby wycofywać się z protokołu brytyjskiego i rząd takich prób nie podejmuje.



Innego zdania jest Adam Bodnar z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, który uważa, że protokół brytyjski wyklucza możliwość, by Polacy powoływali się na Kartę w polskich sądach i w Europejskim Trybunale Sprawiedliwości w Luksemburgu - Kompletnie nie rozumiem zmiany stanowiska rządu - mówił.

Do wycofania się z protokołu wzywa też w tegorocznej kampanii SLD. - On praktycznie wyrywa zęby Karcie - komentuje prof. Genowefa Grabowska, która zgadza się z argumentacją Bodnara.

Były minister spraw zagranicznych Włodzimierz Cimoszewicz jest zdania, że wycofanie się z protokołu brytyjskiego miałoby przede wszystkim znaczenie symboliczne: - To taki sygnał, po, której stronie jesteśmy. Karta rzeczywiście nie zmieni realiów, ale zmieni niewątpliwie wizerunek Polski - mówi.

Wystąpienie z protokołu brytyjskiego jest rzeczywiście trudne, bo wymaga zgody wszystkich państw Unii. Polską deklaracje w tej sprawie można by dołączyć do innego traktatu, który musiałyby ratyfikować wszystkie państwa członkowskie, ale po mękach z ostatnim, na nowy się nie zapowiada. - Nie można też wykorzystać do tego celu traktatu akcesyjnego z Chorwacją - zapewnia Niklewicz.



DOSTĘP PREMIUM