Aniołki PiS: "młode i ładne". "Co to jest, jak nie seksizm ?" [PUBLICYŚCI]

- Co to jest, jak nie seksizm? Co to za myślenie, co to za Polska? - tak promowanie się PiS za pomocą "młodych atrakcyjnych" działaczek skomentował Adam Szostkiewicz z "Polityki". Dodał, że to "wzmożenie erotyczno-polityczne" nie dotyczy wyłącznie tej partii.
- Nowe aniołki zastąpiły stare - powiedział redaktor "Polityki" i przypomniał pierwszą próbę wypromowania się Prawa i Sprawiedliwości przez kobiety.

- Ale wtedy Kluzik-Rostkowska, Elżbieta Jakubiak, Grażyna Gęsicka i Aleksandra Natalii-Świat były w tle. Teraz spin doktorzy wyciągnęli wnioski i pokazali niby nowoczesną twarz, używając do tego młodych, atrakcyjnych dziewczyn - mówił o plakacie PiS-u, na który trafiło siedem kandydatek tej partii do Sejmu: Sylwia Ługowska, Magdalena Żuraw, Aleksandra Jankowska, Magdalena Wiciak, Anna Krupka, Anna Schmidt i Ilona Klejnowska. Każda z nich zachwala partię Jarosława Kaczyńskiego, ale same znajdują się na odległych miejscach na listach wyborczych.

"Młodzi i ładni" nie mogą na serio kandydować

Plakat, który wygląda jak strona z żurnala, skomentował wcześniej dla TOK FM politolog Norbert Maliszewski: - Wyborcy będą mieli w pewnym momencie poczucie, że to prosta manipulacja atrakcyjnością kobiet. Ta 'seksmisja' może mieć swój udany początek, ale z biegiem czasu, gdy rozpęta się dyskusja, okaże się, że nie wszystko jest takie ładne. To może obrócić się przeciwko PiS-owi, bo ta partia kojarzy się ze stereotypem, że dla zdobycia władzy może uczynić wiele. W tym przypadku przedmiotowo potraktować kobiety - podkreślił ekspert.

Problem z plakatem przedstawiającym młode kandydatki ma też Adam Szostkiewicz. - Popieram to, aby młodzi stawali do próby zawodowej w każdej dziedzinie życia, ale uważam, że powinni to robić stopniowo.

- Trzeba terminować. Nie może dwudziestoparoletni człowiek na serio kandydować do parlamentu, jeśli nie ma za sobą paru lat działalności społecznej. Inaczej wciskamy kit wyborcom, że ci ludzie będą cokolwiek znaczyć w parlamencie. Jeszcze jest to podlane takim sosem erotycznym. Głosujcie - mówi prezes PiS- bo są młode i ładne. No, co to jest jak nie seksizm? Co to za myślenie, co to za Polska? - pytał Szostkiewicz.

Wszyscy grają młodością. Pamiętacie bliźniaczki Napieralskiego?

Renaty Grochal, dziennikarki "Gazety Wyborczej", nie dziwi ten chwyt kampanijny. - Najwyraźniej panie nie są od tego, żeby mówiły. PiS traktuje kobiety jak paprotki. To, że Jarosław Kaczyński będzie je całował w rękę, sytuacji kobiet w Polsce nie poprawi - mówiła. - Nie wiem też, czy te panie, które mówią "Chodźcie z nami", czytały program PiS, bo mówiły na konferencji m.in. o ułatwieniach na rynku pracy. Tymczasem ta partia ma do zaoferowania kobietom wyłącznie dłuższe urlopy macierzyńskie i opłaty składek dla matek. Chciałabym, żeby PiS powiedział, co zrobi, żeby zrównać płace kobiet i mężczyzn - mówiła Grochal.

- Ale to jest pytanie do wszystkich partii, również PO - oponował Łukasz Grass.

Zgodził się z nim Szostkiewicz. - Problem z graniem młodością to nie tylko problem PiS. Wszyscy pamiętamy, jak Grzegorz Napieralski wykorzystywał bliźniaczki w kampanii prezydenckiej. To jest pokusa demokracji telewizyjnej, w której najważniejszy jest obraz.

DOSTĘP PREMIUM