Kaczyński o premierze: "Donald nic mnie nie obchodzi Tusk"

Jarosław Kaczyński przyjechał na polską wieś ogłosić, że jak on będzie premierem rolnikom na pewno będzie lepiej. Prezes Prawa i Sprawiedliwości odwiedził dziś Lubelszczyznę. Spotkał się m.in. z plantatorami tytoniu. Na konferencji prasowej, nie po raz pierwszy, dostało się premierowi.
Jarosław Kaczyński przyjechał po południu do gospodarstwa w małej wiosce pod Szczebrzeszynem - do Gruszki Dużej. Tam czekało na niego kilkudziesięciu plantatorów tytoniu. Spotkali się z prezesem PiS na polu. Kilku ochroniarzy pilnie strzegło, by nie robić zdjęć, nie filmować i nie nagrywać. Nikt nie wyjaśnił dlaczego.

Lider PiS pytał plantatorów o problemy z tytoniem. Jak twierdził, podstawowe kwestie zna, ale chciał poznać więcej szczegółów. - Pan jest naszym premierem - słychać było z grupy rolników. Na spotkaniu byli tylko zwolennicy Kaczyńskiego, zostali na nie zaproszeni. Prawdopodobnie dlatego nikt nie krzyczał, nie miał pretensji ani uwag.

Po rozmowie z plantatorami Jarosław Kaczyński spotkał się z dziennikarzami. Mówił o złej kondycji polskiej wsi, o problemach z dopłatami z Unii. Grzmiał, że pod koniec roku Unia Europejska ma wyłączyć z produkcji jedną z odmian tytoniu. - W końcu w ogóle produkcję wyłączą i tysiące ludzi stracą pracę - mówił Kaczyński.

Na konferencji prasowej dostało się premierowi Donaldowi Tuskowi. - Jeżeli chodzi o całość polskich spraw, to jest "Donald nic nie mogę Tusk", a jeśli chodzi o sprawy polskiej wsi to jest "Donald nic mnie nie obchodzi Tusk" - stwierdził Kaczyński. Podkreślił, że można zajrzeć do internetu i sprawdzić, że Donald Tusk nigdy nie wypowiada się na temat problemów polskiej wsi. - Zawsze mówi "o niech minister Sawicki się do tego ustosunkuje" - mówił lider PiS.

Prezes PiS podkreślał, że polska wieś nie może liczyć na obecnego premiera. Zapowiedział, że to się zmieni, jeśli on zostanie szefem rządu. - Dobry premier to premier polskiej wsi i polskiego miasta. Jeżeli ja zostanę premierem, to takim będę- powiedział.

Rostowski jako Grek Zorba

Prezes PiS odniósł się też do słów ministra finansów, że jeśli Jarosław Kaczyński wygra - to Jacek Rostowski wystawi grecką flagę. - Jeżeli chodzi o drogę ku Grecji, to lepszego niż minister Rostowski, trenowany przez premiera Tuska, nie ma - stwierdził lider Prawa i Sprawiedliwości.

Minister finansów Jacek Rostowski (PO) jest jak Grek Zorba mówiący: "jaka piękna katastrofa" - uważają politycy PiS. Zarzucili Rostowskiemu, że zadłużył Polskę na 300 miliardów złotych, a każdego Polaka - na 20 tys. zł.

Kaczyński o gazie łupkowym w szczerym polu. Rolnicy przyszli.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM