Świetliki, astrobazy i walka z biurokracją, czyli analiza programów wyborczych

Na pierwszy rzut oka robią wrażenie - wypełnione postulatami i obietnicami, opasłe tomiska, czyli programy wyborcze partii politycznych. Ale po głębszej analizie nagle okazuje się, że wiele zapisów to typowa tzw. "kiełbasa" wyborcza?. Z gąszczu politycznych pomysłów bez trudu jednak wyłania się wspólny mianownik wszystkich programowych dzieł - nierealne zapowiedzi.
- Okazałych rozmiarów są w istocie programy tylko tych partii, które je mają, czyli trzech największych - Platformy Obywatelskiej, Prawa i Sprawiedliwości i Sojuszu Lewicy Demokratycznej - tłumaczy politolog dr Rafał Chwedoruk - O reszcie, niestety, nie da się powiedzieć, że mają coś, co zasługuje na miano programu, czy nawet manifestu - mówi.

Politolog przeczytał wszystkie programy partii startujących w tych wyborach. - Moim ulubionym fragmentem programów są pewne elementy związane z tzw. polityką społeczną - Orliki, Świetliki, Koperniki, Wodniki, Astrobazy, Narodowy Program Bibliotek , program Klub Sportowy , i jakby tego jeszcze było mało program Biały Orlik - wylicza jednym tchem. - Gdybyśmy to wszystko zrealizowali, to obawiam się, iż na przykład hasło:" po pierwsze człowiek" nie mogłoby zostać zrealizowane, bo po prostu nie byłoby miejsca.

W ocenie politologa to nic innego, jak szaleństwo i absurd - Czytając to, w istocie chciałoby się założyć jakąś astrobazę i wysłać autorów w kosmos.

Walka z wszechogarniającą opresją i biurokratyzmem

Kolejne kartki programów wyborczych przynoszą kolejne pomysły. I, jak mówi dr Chwedoruk, coś co zwraca uwagę w trochę poważniejszym kontekście. - Wydawało mi się od lat , że żyjemy w epoce kolejnej fazy demokratyzacji, rozbudowy praw obywatelskich, że możemy coraz więcej. A jeśli poczytamy programy naszych partii to okazuje się, że chyba żyjemy w nowym średniowieczu, epoce wszechogarniającej opresji, wręcz totalitarnej. Program każdej partii zapowiada bowiem różnego rodzaju walkę z opresją i definiuje jej charakter.

Prawo i Sprawiedliwość pisze, iż człowiek podlega wielorakim opresjom. - I wymienia m.in. anonimowe brudne sieci. Zastanawiam się w tym momencie, czy istnieją anonimowe czyste sieci - mówi politolog - Platforma Obywatelska natomiast dostrzegła daleko idącą opresję, która przejawia się w fakcie posiadania prawa jazdy. Też myślę, że to niesamowity przejaw zniewolenia człowieka przez człowieka - tłumaczy z uśmiechem.

PJN z kolei mówi o tym, że trzeba nam przywrócić możliwość decydowania o swoich losach, a SLD pisze o zbędnych czynnościach urzędowych. - A pochodną tego jest obsesja biurokratyzmu, bo wszystkie nasze główne ugrupowania dostrzegają wszechobecność omnipotentnej biurokracji i nic innego nie robią tylko zamierzają ją likwidować. W tym momencie pojawia się pytanie: to skąd się ta biurokracja wzięła? - pyta retorycznie dr Rafał Chwedoruk.

Na pierwszy plan wszystkich programów, w tym temacie oczywiście, wyłaniają się zdaniem politologa dwa hity dotyczące walki z biurokracją. - Pierwszy jest w programie Janusza Palikota, który postuluje powołanie komisji ds. walki z biurokracją. Zaś w programie PO jest wręcz sformułowanie o pogotowiu antybiurokratycznym - mówi.

Kreatywność i przedsiębiorczość

W programach wyborczych, zdaniem politologa z Uniwersytetu Warszawskiego, bez problemu znajdzie się także zadanie dla filozofów czy filologów. A wszystkiemu winne jest słowo kreatywność. - Ono pojawia się w bardzo wielu miejscach w tym programach. Po przeczytaniu wszystkich tych politycznych publikacji w ogóle nie wiem już, co ono znaczy - mówi Chwedoruk - Natomiast najbardziej spodobało mi się w programie Platformy Obywatelskiej sformułowanie "kreatywni artyści" i tak sobie pomyślałem, że artystów dzieli się przecież na kreatywnych i niekreatywnych - dodaje z przekąsem.

Kolejny często pojawiające się hasło w programach to wręcz obsesja przedsiębiorczości. - Piszą o tym wszyscy i to też wielokrotnie - wyjaśnia dr Chwedoruk - Szczególnie zaś rozbawiło mnie wprowadzenie przedsiębiorczości jako przedmiotu maturalnego oraz przedmiotu w szkolnictwie wyższym, który mogliby prowadzić sami przedsiębiorcy.

Wreszcie, w programach poszczególnych partii pojawiają się specyficzne zapisy, absurdalne z punktu widzenia chociażby ich systemu wartości. - Na przykład SLD broniące OFE. To jest chyba jedyna lewicowa partia na świcie, która tak do sprawy podchodzi . Towarzysze Czescy zapowiadają likwidację swojego OFE jak tylko dojdą do władzy - tłumaczy - W programie PO jest z kolei mowa o rodzinnych gospodarstwach rolnych i jednocześnie o dążeniu do powiększania areałów gospodarstw. To chyba nie jest do końca koherentne.

Absurdy tylko w szczegółach

Chwedoruk zna główne tezy kilkudziesięciu europejskich programów wyborczych z ostatniego pięciolecia. I jego zdaniem, mimo wszystko z naszą trójką, czyli PO, PiS i SLD nie jest aż tak źle. - Widziałem dużo słabsze programy, też zapowiadające coś, czego na pewno nie będzie można zrealizować czy anachroniczne już w momencie powstawania. U nas w programach głównych partii rzeczywiście roi się od absurdów, natomiast trudno powiedzieć, by one jako całość były absurdem - mówi.

Tymczasem w ocenie socjologa dr Jarosława Flisa, problem z programami wyborczymi polega na tym, że coraz częściej zaczynają one służyć tylko jednemu. - Żeby opozycja mogła wytykać, że partia ich nie realizuje. Do niczego więcej programy w Polsce nie są używane - mówi - Stąd wydaje mi się, że raczej trzeba patrzeć na to, co politycy rzeczywiście mówią , i to ci, którzy mają rzeczywisty wpływ i są kandydatami na przykład na ministrów. Bo to oni będą próbowali to później wcielać w życie, a czy będą się przy tym przejmować tym co jest zapisane w programach, ja mam wątpliwości - tłumaczy socjolog.

Z całości, zdaniem politologa dr Rafała Chwedoruka, wyłania się tak naprawdę smutna i zabawna zarazem puenta. - Myślę, że szczęście Platformy Obywatelskiej polega na tym, że jej programu nie przeczytali nauczyciele i pracownicy akademicki - tłumaczy dr Chwedoruk -Tam jest taki passus, który mówi, że to co się dzieje teraz, to jest dopiero początek najwyższej jakości systemu edukacyjnego. A przecież to co się dzieje teraz w polskich szkołach, od szkoły podstawowej po szkoły wyższe jest jedna wielką zapaścią cywilizacyjna.

Jego zdaniem, polska młodzież z powodu takiej konstrukcji modułu edukacyjnego, mającego jak najszybciej wypchnąć młodego człowieka na rynek pracy, kładącego nacisk na umiejętności oraz na przedmioty związane z naukami technicznymi i ścisłymi powoduje, że młodym pokoleniom będzie można opowiadać wszystko. - Nawet to, że można obniżyć podatki i zlikwidować deficyt budżetowy w dwa lata. Zazdroszczę tego sformułowania autorowi programu, bo muszę szczerze powiedzieć, że na trzeźwo bym takiego czegoś nie wymyślił - mówi.

Która partia ma Twoim zdaniem najlepszy program wyborczy?

DOSTĘP PREMIUM