Komu Komorowski ma powierzyć rząd? "Logika wskazuje, że..."

- Logika systemu wskazuje, że na premiera powinno się desygnować tego, kto wygrał - mówił w TOK FM konstytucjonalista Marek Chmaj. Skomentował tym samym słowa prezydenta Bronisława Komorowskiego, który sugerował, że misję tworzenia rządu może powierzyć niekoniecznie zwycięskiemu ugrupowaniu.
Kto będzie tworzył rząd? - Konstytucja mówi na ten temat niewiele. Trzeba się opierać na logice systemu politycznego, a wskazuje ona na to, że prezydent desygnuje na premiera kogoś, kto ma zdolność koalicyjną, kto reprezentuje większość - powiedział prof. Chmaj i przypomniał kilka przypadków, gdy premierem zostawał polityk z drugiego, czy trzeciego szeregu.

W 1990 r. Lech Wałęsa desygnował na premiera Jana Krzysztofa Bieleckiego, polityka wówczas bardzo mało znanego. W 1992 r. premierem została Hanna Suchocka - polityk, niezbyt znana. W 2003 na czele rządu fachowców stanął Marek Belka. W 2005 roku premierem został Kazimierz Marcinkiewicz. - Prezydent za każdym razem desygnuje tego polityka, który ma poparcie większości i ma szansę powołać rząd - powiedział Chmaj. W jego ocenie PiS wykazuje się małym potencjałem koalicyjnym.

Sukces sukcesowi nierówny

Prof. Andrzej Rychard, socjolog z PAN zgodził się z nim. - PO ma stosunkowo największą, a PiS najmniejszą szansę na koalicję z innym ugrupowaniem. Jednak PiS ma łatwiejszą drogę do uznania swojego zwycięstwa. Każde nadszarpnięcie pozycji PO może być przez Kaczyńskiego przedstawione jako sukces, nie mówiąc już o rzeczywistej wygranej. Za to dla Platformy zwycięstwem może być tylko i wyłącznie utrzymanie wysokiej pozycji. Zupełnie realne jest więc to, że tuż po wyborach będziemy mieć czas przetargów i niepewności - prorokował Andrzej Rychard.

DOSTĘP PREMIUM