Wybory 2011. PJN zupełnie znikło, a Palikotowi kampanię zrobili inni

- Nie mamy ugruntowanych przekonań politycznych, za którymi stoją partie - powiedział w TOK FM socjolog Robert Sobiech o sondażu OBOP dla ?Gazety Wyborczej? , według którego aż 26 proc. badanych nie wie jeszcze jak zagłosuje. - Różnica między PO i PiS musi być mniejsza niż pokazują sondaże, PJN zupełnie zniknęło, a Janusz Palikot nie robił kampanii. Inni mu ją zrobili - dodał prof. Jacek Wasilewski z SWPS.
- Kampania jest bardziej poważna. Nie ma fajerwerków, bardzo ostrych wystąpień na pierwszych stronach tabloidów. Jest za to cięższa praca kandydatów niż w latach ubiegłych. Wszystkie znaczące siły poważnie pracują w terenie. Nie ma "mordo ty moja" ani znikającego jedzenia z lodówek - wymieniał prof. Wasilewski. To nowa opinia, dotychczas kampanię określano raczej jako nudną lub dziwną.

- Mnie rozczarowuje brak debaty z udziałem wszystkich liderów - wtrąciła prowadząca program Anna Laszuk. Wasilewski się z nią zgodził, ale zaznaczył, że pojęcie debaty jest nadużywane. - To nie debaty, ale raczej takie przepychanki, kto lepiej wypadnie w telewizji. One mają znaczenie czysto marketingowe, służą jak dobra reklama.

Chapeau bas dla Palikota za jego wynik

- Janusz Palikot nie robił kampanii. Inni mu zrobili - zauważyła Laszuk. - Chapeau bas! W polityce liczy się skuteczność - zareagował Wasilewski. - Cokolwiek o nim nie sądzimy, to trzeba docenić, że ze śladowego poparcia na poziomie 0,5 proc. doszedł do wywindowania się na trzecie miejsce w wyborach - dodał socjolog.

Laszuk zwróciła uwagę na nieobecność PJN w mediach. Według Jacka Wasilewskiego "w dołkach PJN zatrzymało to, że nowy lider partii nie kandydował. Paweł Kowal postanowił pozostać na stanowisku europosła. - Nie wróżę powodzenia temu ugrupowaniu. Zdaje się, że wyborcy nie lubią już tych wszystkich roszad z panią Jakubiak i Kluzik-Rostkowską - ocenił socjolog.

15-procentowej różnicy między PiS a PO? "Dystans musi być mniejszy"

Komentatorzy sięgnęli do najnowszych sondaży. Według OBOP dla "Gazety Wyborczej" PO może liczyć dziś na 31 proc. głosów, a PiS na 21 proc. Za to badanie GfK Polonia dla "Rzeczpospolitej" wskazuje na 46 proc. dla PO i 31 proc. dla PiS. Socjologowie nie mogli dać wiary w tak wielką różnicę między tymi partiami. - Tam jest inna ważna informacja: 26 proc. badanych nie wie jeszcze jak zagłosuje - wskazał dr Robert Sobiech.



- Stale potwierdza się chwiejność wyborcza. Nie mamy ugruntowanych przekonań politycznych, za którymi stoją partie i od jednego do drugiego eventu zmieniamy swoje preferencje wyborcze - potwierdził Wasilewski. I dodał: - 15-procentowej różnicy między PiS a PO nie pamiętam. Myślę, że jest zdecydowanie mniejsza - dodał.

- Czas najwyższy, żeby największe ośrodki pokusiły się o własne prognozy wyborcze. Chodzi o wzięcie wyników wszystkich sondaży i przesianie niezdecydowanych przez takie informacje, które zwiększają prawdopodobieństwo ich poprzednich zachowań: jak głosowali w poprzednich wyborach, jakie partie popierają. Można spróbować szacować ten wynik wyborczy - skomentował dr Robert Sobiech.

DOSTĘP PREMIUM