Miller: Palikot to barwny ptak. Jego celem jest prezydentura Polski

- Janusz Palikot to kandydat na prezydenta Polski w najbliższych wyborach parlamentarnych. To jego cel - powiedział dziś w Radiu TOK FM Leszek Miller. Były premier pytany był m.in. o przyszłość SLD i plany premiera Tuska dotyczące zachowania na czas prezydencji dotychczasowego składu rządu.
- Palikot to barwny ptak, który właśnie wprowadził różne inne ptactwo do Sejmu. Kandydat na prezydenta Polski w najbliższych wyborach parlamentarnych. Myślę, że to jest jego cel. Będzie próbował zderzyć Polskę Gombrowicza - nowoczesną, otwartą, z Polską, bo ja wiem, może np. Sienkiewicza - przekonywał w Radiu TOK FM były premier.

Miller pytany, czy liderowi Ruchu Palikota wystarczy głosów, żeby zostać prezydentem i czy faktycznie Polska tak się zmieniła, by miał on szansę na ten urząd, odpowiedział, że były polityk PO jest w tej chwili uskrzydlony sukcesem, poparciem części młodych Polaków.

- No, ale oczywiście jak będzie, to się dopiero okaże za parę lat. Jedno jest pewne: że większość jego zapowiedzi nie ma szans na realizacje. Mówię o zapowiedziach, z którymi szedł do parlamentu - powiedział Leszek Miller i by lepiej wyjaśnić, co ma na myśli, posłużył się przykładem ze swojej kampanii.

- Rozmawiałem z licealistami w Gdyni. Mówili, że zagłosują na Palikota. Pytałem: dlaczego? Bo zalegalizuje marihuanę. Mówiłem im, że to nie jest możliwe, bo nie ma takiej arytmetycznej większości w Sejmie. Ale Janusz Palikot tak powiedział, mówili - opowiadał Miller.

Według niego Janusz Palikot jest naiwny. Nie ma co liczyć na to, że Donald Tusk skorzysta z jego propozycji, by do rządu wprowadzić wskazanych przez Ruch Palikota ministrów-fachowców. - To jeden z tych jego (Palikota - red.) nierealnych pomysłów. Dlatego, że PO jest partią polityczną i to jej program wygrał, i to jej działacze są rękojmią realizacji tego programu - wyjaśnił Leszek Miller.

Co będzie dalej z SLD?

Miller pytany o obecna sytuację w SLD powiedział, że obecnie toczą się rozmaite dyskusje, w których sam uczestniczy i sam jest zainteresowany konkluzją. - W tej chwili podstawowe pytanie jest takie, czy ludzie SLD uważają, że potencjał partii się wyczerpał i czy należy zwijać sztandar, czy może SLD powinno trwać. Jak jest w tej chwili dokładnie, nie wiem. Ale jeśli chodzi o mnie, to uważam, że trzeba trwać przy tym sztandarze - podkreślił.

O Grzegorzu Napieralskim poseł Sojusz powiedział, że " jest młodym z doświadczeniem z pierwszymi bliznami". - Pytanie czy te gorzkie doświadczenia uczynią z niego mężczyznę czy roztkliwiającego się nad sobą bobasa. Oczywiście, życzę mu tego pierwszego - dodał.

Mówiąc o sobie, o tym, że znów został wybrany na posła, z właściwą sobie ironią Miller powiedział, że na swoją sytuacje patrzy z zachwytem, bo wielu jego kolegów czery lata temu złożyło go już do politycznego grobu.

Ogromny sukces Tuska, ale pomysł na rząd po nowym roku - ryzykowny

Zdaniem byłego premiera, Donald Tusk ma w tym momencie chwile swojego triumfu. Przypomniał, że wygrana PO to ewenement w najnowszej historii Polski, wielki sukces. - Za chwilę okaże się, czy faktycznie ma wszystkie kart w ręku czy tylko blefuje. To znaczy, czy przeprowadzi zmiany w Sejmie i poza nim w taki sposób w jaki sobie założył - powiedział Leszek Miller.

Pytany o pomysł z utrzymaniem starego rządu do końca polskie prezydencji w UE Miller przyznał, że to ciekawy eksperyment, choć obarczony pewnym ryzykiem, którego on by się nie podjął.

- Premier musi przedłożyć expose, w którym zarysuje program i przedstawi swoich ministrów, którzy będą ten program realizować. I jednocześnie powie, że to tymczasowa Rada Ministrów. To się nie trzyma kupy - zauważył.

I nie przekonuje go propozycja Marka Borowskiego, który zasugerował, żeby rząd opóźniał wszystkie procedury, tak by dotrwać do stycznia, do końca prezydencji w UE. - Jestem prostym człowiekiem i lubię proste rozwiązania. Prostym rozwiązaniem w tym momencie jest to, na co wskazuje Konstytucja: Tusk jest szefem zwycięskiej partii, otrzyma misje tworzenia rządu, przyjdzie do Sejmu i przedstawi jego nowy skład. Bo w tej chwili jest rząd, który jest dobry na prezydencje, czyli na chwile, na jedną czwartą - argumentował polityk SLD.

A co będzie z Polską?

- Jest kilka wyzwań, które trzeba potraktować bardzo poważnie. To finanse publiczne i tempo wzrostu gospodarczego. To co mogę radzić panu premierowi, to to żeby położył nacisk na te dwie kwestie, i na dobrych współpracowników, którzy dają rękojmię dobrej realizacji tych planów.

Czy Sejm przetrwa całą kadencję? Leszek Miller jest o tym przekonany. - Posłowie mają naturalną niechęć do skracania kadencji - zażartował na koniec Miller.

DOSTĘP PREMIUM