Zamiast JPII, pokolenie Palikota? ?To bardzo gorzki żart. Trzeba się zastanowić, jak to się stało''

- Ktoś zażartował: Liczyliście na pokolenie JPII, a macie JPIII - pokolenie Palikota. Dla mnie - jako księdza - to bardzo gorzki żart. Kościół musi zastanowić się, dlaczego tylu młodych ludzi, którzy mieli religię w szkołach, powiedziało w wyborach: reprezentuje mnie Palikot - mówi ks. Kazimierz Sowa. I spiera się z filozofem i teologiem prof. Tadeuszem Bartosiem o to, jak mogą wyglądać stosunki państwo-Kościół.


Czy po wyborach zmienią się stosunki państwo-Kościół? Do Sejmu wszedł Janusz Palikot. Zaczął od zapowiedzi, że zwróci się do marszałka Schetyny o zdjęcie krzyża z sali obrad... - Szansa na to, by taki wniosek został uznany jest bliska zeru. Zapowiedzi powyborcze Janusza Palikota to droga do konfrontacji. Ruch Palikota jest ruchem antyklerykalnym, w wielu przypadkach nawet antychrześcijańskim - mówi w Radiu TOK FM ks. Sowa.

I zapewnia, że Kościół jest w wielu sprawach skłonny do dialogu. - Są sygnały świadczące o tym, że możliwa jest normalna rozmowa na temat regulacji spornych spraw. Jeden z postulatów Palikota, dobrowolne opodatkowywanie się na rzecz Kościoła na zasadzie odpisu 1 proc. podatku i likwidacja Funduszu Kościelnego, został podchwycony przez nowego biskupa lubelskiego. Podczas dyskusji wyprostuje się też wiele mitów, jak choćby to, że księża nie płacą podatków, co głosi Janusz Palikot. Choć - jak sądzę - doskonale wie, że to nieprawda - zapewnia ks. Sowa. - Można rozmawiać. A jednak Janusz Palikot najchętniej ogrzałby się przy ognisku, które by rozpalono z połamanych krzyży przed Sejmem - dodaje.

"Dialog? Dużo musiałoby się zmienić"

- Miejmy nadzieję, że postawa jaką pokazał biskup lubelski się upowszechni. I że dialog zostanie podjęty. Jednak ja w to nie wierzę - mówi teolog i były zakonnik prof. Bartoś.

- Kontrowersje wokół zdejmowania krzyża z sali sejmowej to przykład walki o władzę symboliczną w kraju. Takie walki widzieliśmy w wielu innych państwach katolickich. W tym sporze instytucje kościelne będą chronić swojego stanu posiadania - zarówno majątkowego, jak i symbolicznego. Nie ma możliwości negocjacyjnych - uważa Bartoś.

- Struktura organizacyjna kościoła katolickiego jest autorytarna, centralistyczna. Kościół raczej zwiera szeregi, niż się otwiera. Jest też problem mentalny. Uważa się, że pozycja, którą zajmują duchowni daje prawo do oceniania innych, ale nie może być odwrotnie. Społeczeństwo nie może oceniać księży. Taka hierarchia jest elementem kultury, wychowania, mentalności katolickiej. Tu nie ma miejsca na rozmowę. Z definicji nie może być tak, że to Palikot ma rację, a nie biskup. Żeby dialog był realny, ten typ mentalności musiałby zostać zmieniony - podkreśla Bartoś.

- Rada jest dziecinnie prosta. Ludzie chcą, żeby biskup przyszedł do telewizji, porozmawiał. Także o tym, co się ludziom nie podoba. A nie z anteny Radia Maryja czy z ambon rzucał oskarżeniami i potępieniami - podkreśla Bartoś.

JPIII, czyli pokolenie Palikota?

- Dyskusja o sprawach spornych jest możliwa. Jednak na pewno Kościół się nie zgodzi, by kwestie związane z życiem ludzkim zależały jedynie od głosowania w parlamencie - podkreśla ksiądz Sowa.

Przyznaje jednak, że te wybory były poważnym sygnałem dla Kościoła. - Po raz pierwszy Kościół uzmysłowił sobie, że linia podziału nie przebiega już między tzw. "środowiskami ideologicznymi, naznaczonymi piętnem postkomunimu". Dzisiaj największą grupą, która poparła Palikota są najmłodsi wyborcy. Oni mieli już religię w szkołach, tam przygotowywali się do kolejnych sakramentów. I mimo to, mając 18 lat powiedzieli: reprezentuje nas Palikot. Ktoś zażartował: Liczyliście na pokolenie JPII, a macie JPIII - pokolenie Palikota. Dla mnie jako księdza to bardzo gorzki żart. Kościół w Polsce musi zastanowić się, dlaczego tak się stało. Wina tkwi nie tylko w sytuacji politycznej, ale także w nas. Dlatego przerażają mnie głosy niektórych polityków, żeby ustawić armatę i strzelać do przeciwnika, zamiast zastanawiać się, dlaczego tak się stało - mówi ks. Sowa.

Jak uważa, Kościół musi skupić się na przekazie do wiernych. - Im będzie bardziej przekonujący, tym więcej katolików będzie w życiu publicznym i polityce - mówi ks. Sowa.

DOSTĘP PREMIUM