Pilot LOT: jest różnica między pilotami cywilnymi a wojskowymi

- Piloci cywilni poddawani są bardzo rygorystycznym procedurom kształtowania i sprawdzania nawyków i umiejętności. W wojsku zaniechano stosowania symulatorów, co się tak bardzo później zemściło - do katastrofy smoleńskiej nawiązywał na antenie Radia TOK FM kpt. Marian Nowotnik, emerytowany pilot LOT. O załodze Boeinga, który awaryjnie lądował na Okęciu powiedział: Ręce same się składają do oklasków.
Kapitan Tadeusz Wrona bohaterem Polaków. "Lataj jak orzeł, ląduj jak Wrona!"

- Gdyby kapitan nieprecyzyjnie podszedł do lądowania lub zawiesił samolot na 2-3 metrach, to maszyna ważąca prawie 100 ton uderzyłaby z ogromnym impetem o beton. Istniała też obawa, że samolot uderzy częścią ogonową i uszkodzi kadłub. Tak się już przecież zdarzało - mówił kpt. Marian Nowotnik, sięgając też po szczęśliwe przypadki awaryjnych ladowań. Przypomniał o sukcesie amerykańskiego pilota Chesleya Sullenberga, który zdołał wylądować w Nowym Jorku na rzece Hudson. "Sully" kierował Airbusem Airbusem A320, znacznie mniejszym samolotem.

- Kpt. Wrona musi mieć stalowe nerwy. Nawet perfekcjonista denerwuje się w sytuacji zagrożenia życia. Instynkt samozachowawczy powoduje, że człowiek się obawia o życie swoje i pasażerów. Tymczasem kapitan wylądował po mistrzowsku. Zrobił to tak precyzyjnie, że pasażerowie byli przekonaniu, że lądują na podwoziu. Ręce same się składają do oklasków - chwalił młodszego kolegę gość Komentarzy. Kapitan Wrona ma już za sobą 30 lat w zawodzie i 15 tys. godzin w powietrzu.

Gość TOK FM pochwalił też szefa stewardów Jurka Konowalskiego i cały jego zespół. - Już po kilku sekundach otworzyły się drzwi i na beton poleciały trapy. Nie było przecież pewności, czy nie powstanie pożar. Na szczęście warunki atmosferyczne były sprzyjające. Gdyby wiał mocny boczny wiatr, zdmuchnąłby samolot z pasa. A tu nie było już hamulców, którymi pilot steruje samolotem w momencie, gdy zanika prędkość - tłumaczył kpt. Nowotnik.

Cywilni poddawani są bardzo rygorystycznym procedurom...

- Czy kapitan Wrona zrehabilitował innych lotników i dobra opinia o polskich pilotach powróci? - pytała Anna Laszuk.

- Jest różnica między pilotami wojskowymi, a cywilnymi. Cywilni poddawani są bardzo rygorystycznym procedurom kształtowania nawyków i umiejętności. Co pół roku każdy pilot robi KTP - Kontrolę Techniki Pilotowania. Co roku mieliśmy kontrolę i sprawdzenie wiadomości teoretycznych, znajomości procedury w języku angielskim i symulatory - działania w sytuacjach awaryjnych. W wojsku zaniechano stosowania symulatorów, to się tak bardzo mocno zemściło później - ocenił emerytowany pilot LOT.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM