Palikot: Chcą nas okleić etykietą Piotrowskiego

- Tym, którzy nas opluwają i chcą nas okleić etykietą Piotrowskiego, chodzi o to, żebyśmy się ciągle tłumaczyli. Chodzi o podzielenie klubu Ruchu Palikota, usunięcie jednego posła i osłabienie środowiska - tak Janusz Palikot odniósł się w Poranku Radia TOK FM do powtarzanych zarzutów, że poseł Roman Kotliński pozwala publikować w swojej gazecie tekstów zabójcy księdza Popiełuszki. Krytykę Kotlińskiego za jego wypowiedzi nazwał medialnym linczem.
Według Janusza Palikota zarzut dziennikarza "Rzeczpospolitej" Cezarego Gmyza wobec redakcji "Faktów i mitów" jest nieprawdziwy. Dominika Wielowieyska przypomniała mu, że informację publikującym pod pseudonimem Grzegorzu Piotrowskim, dawnym oficerze Służb Bezpieczeństwa, potwierdza Ryszard Zając, były wicenaczelny radykalnej gazety.



- Grzegorz Piotrowski nigdy nie był zatrudniony w redakcji "Faktów i Mitów" - broni się obecna redakcja pod kierownictwem Romana Kotlińskiego w oświadczeniu wyslanym do mediów.

- Ale "Rzeczpospolita" nie napisała, że gazeta go zatrudnia, tylko że on tam po prostu publikuje i pobiera za to pieniądze - wskazywała Dominika Wielowieyska.

"Nie ma podstaw, by usunąć Kotlińskiego z RP"

- Mam świadomość, że Kotliński jest bardzo niewygodny dla środowisk prawicowych. Część tego ataku z tego wynika. Nie będę go bronił w nieskończoność. Jeśli się okaże, że on kłamie albo oszukuje, to oczywiście wyciągniemy z tego radykalne konsekwencje - zapowiedział Janusz Palikot.

- Czy to znaczy, że byłby pan za tym, żeby go wyrzucić z klubu, gdy okaże się, że Grzegorz Piotrowski regularnie publikuje w "Faktach i mitach"? - dopytywała Wielowieyska.

Według Palikota nie ma do tego podstaw. - Kotliński ten zarzut kategorycznie odrzucił, a druga strona nie przedstawiła żadnych dowodów, jedynie opinie byłych pracowników, którzy mają konflikt z obecną redakcją. Wiadomo, że chodzi o podzielenie klubu Ruchu Palikota, usunięcie jednego posła, podzielenie środowiska - tłumaczył poseł.

Osobisty atak na Monikę Olejnik. "To się już nie powtórzy"

Temat kontrowersyjnego posła Ruchu zdominował cały Poranek. Dominika Wielowieyska pytała o reakcję klubu na medialne ataki lustracyjne Kotlińskiego na rodzinę Moniki Olejnik. - To był skandal. Byłem rozczarowany postawą Romana Kotlińskiego - oświadczył Janusz Palikot. Dziennikarka wypomniała posłowi, że ten zapowiadał ostrą naganę, a skończyło się na wyrazach ubolewania.

Palikot tłumaczył to tak: - Czasami takie łagodniejsze sformułowanie buduje więcej więzi i postanowienia naprawy niż ostra krytyka. Proszę mi zaufać w tej sprawie, to się już nie powtórzy. Na posiedzeniu klubu rozmawialiśmy o tym kilka godzin. Większość członków opowiedziała się za tym, żeby ze względu na medialny lincz Kotlińskiego, który ciągnie się już parę tygodni, dać mu taką szansę.

- A ja sądzę, że nie może sobie pan pozwolić na większe zdyscyplinowanie swojego posła, bo jego partia Racja de facto tworzy pańskie struktury - postawiła tezę Wielowieyska. Palikot przyznał: - Ci którzy atakują Kotlińskiego, liczą właśnie na to - że skłócimy się wewnątrz i Ruch osłabnie.

"'Fakty i mity' to nie jest gazeta Ruchu Palikota! Nie będę się wtrącał"

Dziennikarka podkreśliła też radykalne i absurdalne argumenty, jakimi feruje pismo "Fakty i mity". - Z takim bagażem nie zajdzie pan na polityczny szczyt - mówiła. - To nie jest gazeta Ruchu Palikota. Nie mamy z tym nic wspólnego. Nie będę się wtrącał w to, co tam ma być pisane. Ludzie to kupują, najwyraźniej jest rynek na takie komentarze. Moje komentarze są inne - oświadczył Palikot I dodał: - Uważam, że to dobry kontrapunkt do tego skrajnego przegięcia, jeśli chodzi o obecność Kościoła w debacie publicznej i mediach. Nawet jeśli jest sformułowany w bardzo prosty sposób.

- Ale te idiotyczne ataki na papieża, które się nijak mają do rzeczywistości, wywołują odruchy obrony Kościoła - zauważyła Wielowieyska.

- Przy wszystkich niekwestionowanych zasługach papieża np. gdy chodzi o naszą wolność, jest on odpowiedzialny za światopoglądowe rozwiązania wielu przepisów w Polsce. Zaważył jego autorytet i presja. Gdybyśmy nie mieli tak konserwatywnego papieża, mielibyśmy normalne przepisy aborcyjne, jak większość państw europejskich - tłumaczył Janusz Palikot.

DOSTĘP PREMIUM