Ślązak bez odszkodowania za pobyt w polskim obozie pracy. Zapadł prawomocny wyrok

Ślązakowi nie należy się odszkodowanie za pobyt w polskim obozie pracy. Dziś zapadł prawomocny wyrok w tej sprawie . 69-letni Rudolf Woźniczek domagał się 50 tys. zł zadośćuczynienia za półtoraroczny pobyt jego ojca w polskim obozie pracy, tuż po drugiej wojnie światowej.
Sąd Apelacyjny podtrzymał wyrok pierwszej instancji i orzekł, że ojciec mężczyzny nie był represjonowany za działalność na rzecz niepodległego państwa polskiego, więc odszkodowanie się nie należy. - Umieszczenie w Centralnym Obozie Pracy za deklarowanie przynależności do narodu niemieckiego, a odstępstwo od narodowości polskiej nie jest represją za działalność na rzecz niepodległego bytu państwa polskiego. Ustawa z 23 lutego 1991 r., na którą powoływała się strona nie przewiduje takiej możliwości odszkodowania - uzasadniała wyrok sędzia Małgorzata Niementowska.

Według sądów pierwszej, jak i drugiej instancji Jan Woźniczek był przetrzymywany w niewolniczym obozie pracy, ponieważ władza ludowa podejrzewała go o współpracę z Niemcami. Woźniczek podpisał bowiem w 1941 r. Volkslistę po to by utrzymać posadę na kolei, gdzie pracował od 1918 r. i wyżywić kilkuosobową rodzinę.

Rudolf Woźniczek nie zgadza się z wyrokiem sądu. - Nie może tak być, że za niesłuszne aresztowanie nie ma żadnej możliwości odszkodowania- komentował Woźniczek.

Po zapoznaniu się z pisemnym uzasadnieniem Woźniczek zamierza złożyć kasację od tego wyroku. Jeśli to nie pomoże, będzie domagał się sprawiedliwości w Europejskim Trybunale Praw Człowieka w Strasburgu. Sąd pierwszej instancji poradził Rudolfowi Woźniczkowi, by wniósł sprawę do sądu cywilnego.- Najpierw trzeba rozważyć środki karne. Sprawa cywilna - rzecz do przemyślenia - dodaje reprezentujący Woźniczka mec. Krzysztof Boryna.

Po aresztowaniu Jana Woźniczka w 1945 r. jego żonie i dzieciom milicja dała kilkanaście minut na zabranie najpotrzebniejszych rzeczy. Rodzina musiała wyprowadzić się z zajmowanego lokalu i 10 lat mieszkała w altanie na terenie ogródków działkowych. Jan Woźniczek przebywał półtora roku w Centralnym Obozie Pracy w Jaworznie. W listopadzie 1946 r. został zwolniony do domu, a trzy lata później uzyskał polskie obywatelstwo. - Ojciec 555 dni siedział niesłusznie, wrócił jako wrak człowieka - mówi Rudolf Woźniczek.

Wielu Ślązaków zostało po wojnie uznanych za wrogów ustroju. Niektórzy historycy represje komunistyczne wobec nich nazywają teraz Tragedią Górnośląską. Rozpoczęły się one wraz z wkroczeniem Armii Czerwonej w styczniu 1945 roku. Na wschód - do ZSRR - wywieziono wtedy od 20 do 90 tys. mieszkańców regionu . Były też aresztowania i egzekucje.

DOSTĘP PREMIUM