10 dni za darmo, czyli zapłać za cały rok. Pobieraczek.pl bezkarnie nabiera internautów

Miało być za darmo, teraz portal straszy swoich klientów sądem. Pobieraczek.pl, który do ściągania filmów i muzyki zachęca hasłem "10 dni bez opłat" od kilku lat nabija internautów butelkę. Urzędnicy kontrolują i rozkładają ręce.
"Naszymi priorytetami są rzetelność i jakość" czytamy na stronie Pobieraczka. Wystarczy się zalogować i zostawić swoje dane, żeby darmowo korzystać z zasobów portalu. Dwa lata temu zrobiła tak Daria Kuzak. - Chciałam ściągnąć film. Na stronie było napisane, że przez dziesięć dni można korzystać z tego za darmo, wiec się zarejestrowałam - opowiada.

Daria podała swój e-mail, imię i nazwisko i adres. Z portalu nie zdążyła nawet skorzystać, bo film znalazła gdzie indziej. O rejestracji zapomniała. Przypomniał jej mail, w którym spółka wezwała ją do zapłaty. Jeśli nie zapłaci - sprawa trafi do sądu. Wezwanie do sądu przyszło po dwóch latach, kiedy Daria osiągnęła pełnoletność. Kwota do zapłacenia: 94 złote 80 groszy.

Rejestracja jak podpisanie umowy

Takich ludzi jak Daria jest więcej. Na forach są setki wpisów oszukanych osób. Internauci sprawę zgłosili Urzędowi Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Ten ukarał portal końcem marca 2010 roku. - Nakazaliśmy zapłatę blisko 240 tysięcy złotych, bo stwierdziliśmy, że Pobieraczek wprowadzał w błąd reklamą darmowej usługi przez 10 dni - tłumaczy TOK FM Agnieszka Majchrzak z UOKIK-u.- Bezpłatnego okresu nie było, a zgodnie z prawem osoba, która kupuje coś przez internet ma 10 dni na odstąpienie od umowy, pod warunkiem, że nie zaczęła korzystać z danej usługi - wyjaśnia.

W przypadku Pobieraczka rejestracja oznaczała automatyczne zawarcie umowy. - To bardzo częsta praktyka - przyznaje Bogusław Juza administrator Uczelnianego Centrum Informatyki Akademii Górniczo-Hutniczej. - Rzadko kiedy czytamy dokładnie to, na co klikamy w internecie, w sieci łatwiej dać się nabrać.

Mimo kary Pobieraczek działa nadal. Od decyzji się odwołał. Na stronie portalu, pod ledwo widocznym odnośnikiem, czytamy: "(...)Należy podkreślić, iż ewentualne wprowadzenie konsumentów w błąd poprzez niedozwoloną reklamę, o którym mowa w decyzji UOKIK, dotyczy tylko i wyłącznie etapu przedkontraktowego - czyli momentu w którym użytkownik zapoznał się z reklamą, ale nie zapoznał się jeszcze z treścią regulaminu usług (...) sama procedura zawierania umów w serwisie Pobieraczek.pl jest skonstruowana poprawnie i zawiera wszystkie istotne informacje potrzebne konsumentowi do podjęcia decyzji dotyczącej umowy. "

Na telefon podany na stronie nie sposób się dodzwonić. Podczas kilkunastu prób numer cały czas jest zajęty.

- Czekamy na wyznaczenie terminu rozprawy - przyznaje Majchrzak. - Ale pod koniec września wszczęliśmy kolejne postępowanie przeciwko spółce Eller Service S.C., właścicielowi portalu. Tym razem mamy więcej zarzutów.

Wprowadza w błąd i straszy

Zdaniem urzędu serwis nie tylko wprowadza w błąd reklamą, ale także zastrasza konsumentów sugerując, że jeśli podają w formularzu fałszywe dane, popełniają przestępstwo, a także, że mogą zostać obciążeni kosztami prowadzonego przez spółkę postępowania windykacyjnego.

Żeby portal przestał działać kara musiałaby być naprawdę dotkliwa. Internet, zdaniem młodszego inspektora Dariusza Nowaka, to raj dla tego typu oszustów. - Poza tym bardzo często machamy ręką, kiedy spotka nas coś takiego, bo nie znamy prawa, jesteśmy zagonieni, nie wierzymy w skuteczność policji i prokuratury - twierdzi Nowak - Wolimy zapłacić te kilkadziesiąt złotych i mieć spokój, dlatego te kwoty, które chcą od nas wyłudzić, nie są przypadkowe.

Mało kto chce się narażać na stres czy ewentualną sprawę w sądzie. Płacimy dla świętego spokoju.

Jeśli UOKIK wykaże Pobieraczkowi nieprawidłowości, tym razem spółka może zapłacić dużo większą karę -do 10 procent ubiegłorocznych przychodów.

Czytasz regulamin przed rejestracją w serwisie?

DOSTĘP PREMIUM