Trumna przechodnia. Makabryczne? Nie, w Pabianicach posłuchali się biskupów ws. kremacji

Trumnę wielokrotnego użytku wprowadził do swojej oferty kierownik Miejskiego Zakładu Pogrzebowego w podłódzkich Pabianicach. W ten sposób chce dostosować się do nowych wytycznych biskupów, którzy w listopadowym liście do wiernych nakazali, aby obrzędy pogrzebowe z mszą świętą i ostatnim pożegnaniem celebrowane były przed kremacją ciała zmarłego. Drugi obrzęd odbywa się podczas złożenia urny do grobu. Nie wszystkim pomysł się podoba. - Okropne, nie chciałabym w takiej trumnie leżeć - mówi jedna z mieszkanek miasteczka.
- Trumna jest dębowa i ma odpinany boczek, dzięki czemu nie trzeba wyjmować zmarłego, wsuwa się do niej trumnę kremacyjną, a po uroczystościach wyjmuje - opisuje Grzegorz Janczak, kierownik Miejskiego Zakładu Pogrzebowego w Pabianicach. - To godny sposób na pożegnanie zmarłego - uważa kierownik.

Trumna wielokrotnego użytku za każdym razem jest dezynfekowana. Ponieważ jest bezpłatna, rodzina może zaoszczędzić na pogrzebie, bo nie musi kupować dwóch trumien, tylko jedną - kremacyjną. Ta wykonana jest zwykle z czystego drewna bez lakieru, nie ma przy niej żadnych elementów metalowych. W wersji najtańszej trumna jest kartonowa.

Biskupi mówią, jak ma wyglądać pogrzeb skremowanej osoby

Takie rozwiązanie spełnia wymóg biskupów mówiący o tym, że pożegnaniem powinno odbywać się nad ciałem zmarłego. Problem w tym, że rodzina często nie wie o tym, że trumna, w której leży zmarły wykorzystywana jest wielokrotnie. - Rodzina rzadko chce się żegnać, wystarcza mi identyfikacja ciała - przekonuje Magdalena Karpińska, która w Miejskim Zakładzie Pogrzebowym w Pabianicach ustala formę pochówku z rodziną zmarłego. - Jeżeli pożegnanie odbywa się w kaplicy nie mówimy o tym, że to trumna przechodnia. Po co, skoro jest ona dezynfekowana? - pyta Karpińska. - Myślę, że nikt nie miałby nic przeciwko - twierdzi.

Część pabianiczan pomysł z trumnami przechodnimi jednak się nie podoba. - Trumna przechodnia, chyba pani żartuje? - krzywi się Barbara Kuczewska. - To okropne i nieetyczne, każdego powinno być stać na własną trumnę, aby mógł odejść godnie - dodaje pabianiczanka. - Nie chciałabym nikogo z mojej rodziny położyć w takiej trumnie ani sama w niej leżeć - mówi Elżbieta Rąpel.

Trumna to symbol

- Trumna symbolizuje ostatni dom - uważa dr Joanna Miksa, etyczka z Uniwersytetu Łódzkiego. - Używanie trumny wielokrotnego użytku może kojarzyć się więc z bezdomnością, gdzie na koniec naszej drogi korzystamy z łóżka, które nam tymczasowo przydzielili, choć chciałoby się mieć coś własnego - wyjaśnia dr Miksa.

Jej zdaniem obowiązkiem organizatorów pogrzebu jest poinformowanie rodziny o tym, że z trumny korzystały inne osoby. - Manipulowanie czy stawianie przed faktem dokonanym w takiej sytuacji jest bardzo brutalne - ocenia etyczka. - Trzeba dążyć do dialogu, a w razie potrzeby wymyślić inne rozwiązanie, chociażby katafalk - dodaje.

Zaskoczony korzystaniem z trumien przechodnich jest ojciec Piotr Kleszcz z łódzkiego zakonu franciszkanów. - Pierwszy raz słyszę o takich praktykach, jeśli ktoś czuje się urażony lub takie działanie mogłoby świadczyć o braku szacunku dla zmarłego, bądź jest to forma zaoszczędzania na zmarłych, to wydaje mi się to nieetyczne - ocenia franciszkanin.

- To sprawa niezależna od kurii - ucina ksiądz Rafał Leśniak z archidiecezji łódzkiej. - Różne pojawiają się ostatnio pomysły, ale ja wolałabym mieć tradycyjny pochówek - przyznaje duchowny.

Biskupi o kremacji

List biskupów w sprawie kremacji odczytano w kościołach w połowie listopada. Hierarchowiechcieli uporządkować sposób sprawowania liturgii pogrzebowej . Zauważyli bowiem, że wraz z wzrastającą liczbą kremacji, przyjęto różne praktyki obrzędów liturgicznych towarzyszących kremacji i złożenia urny do grobu.

Biskupi zezwolili na mszę pogrzebową przy urnie, ale tylko w wyjątkowych sytuacjach. Może się ona odbyć jeśli przemawiają za tym szczególne racje duszpasterskie lub powody natury praktycznej. Chodzi o sytuacje kiedy sprowadza się szczątki osoby zmarłej zza granicy i gdy rodzina lub bliscy zmarłego przybywają z daleka i nie mają możliwości uczestniczenia w obu częściach pogrzebu - pożegnaniu nad ciałem zmarłego, a potem uroczystościach podczas składania urny do grobu.

** Na pomysł korzystania z trumien wielokrotnego użytku wpadł cesarz Austrii Józef II. W XVIII wieku służyły one do umieszczania ciała zmarłego w grobie. Trumny ustawiano na specjalnym stelażu, w pewnym momencie grabarz opuszczał ruchomą zapadnię, a nieboszczyk trafiał do grobu.

DOSTĘP PREMIUM