PZPN jak wspomnienie PZPR. Lis ironizuje w TOK FM: Żałuję pana Kręciny

- Kiedy widzę Zdziśka przypomina mi się czas miniony - ironizował w Poranku Radia TOK FM Tomasz Lis, redaktor naczelny ?Wprost? . - Jeśli chcesz zobaczyć jak wyglądał PRL, wybierz się na obrady PZPN - dodał.
- W PZPN nie ożywiła się nagle grupa uzdrowicieli polskiego futbolu, którzy wszystko zmienią - mówił w TOK FM Tomasz Wołek. Publicysta odnosił się do usunięcia Zdzisława Kręciny z zarządu Polskiego Związku Piłki Nożnej.

- Niewiele mnie obchodzi dyskusja wokół PZPN. Wraca po raz dziesiąty i guzik z tego wynika - wtrącił się Tomasz Lis, redaktor naczelny tygodnika "Wprost". - Nieważne czy Latę zastąpi Greń, czy Kręcinę Piechniczek. Nic się nie zmieni. To krew z krwi "zdrowego polskiego piłkarskiego aktywu" - ironizował. Dziennikarz sugerował, że jeśli chcemy zobaczyć, jak wyglądał PRL, to wystarczy pójść na obrady PZPN. - Powiem szczerze, żałuje pana Kręciny - oświadczył dziennikarz. - Jest jak postać z Bruegla. Ta twarz przynosi wspomnienie o minionym czasie. Widzę Zdziśka i przypominam sobie, jak dwadzieścia parę lat temu wyglądali działacze w KW, w miasteczkach... - mówił.



- To był dobry organizator - bronił Kręciny Wołek. - Polska za jego kadencji grała w Mistrzostwach Świata i Mistrzostwach Europy. Co prawda, nie jest to jego bezpośrednia zasługa, ale stworzył warunki. Naprawienie polskiej piłki to jest proces. Nikt, ani premier, ani minister Mucha, nie dzierży czarodziejskiej różdżki - mówił.

Zgodził się z nim Jacek Rakowiecki. Redaktor naczelny "Filmu" zwrócił uwagę na ograniczone możliwości ingerencji państwa w sprawy PZPN. - To problem analogiczny do kwestii ekonomicznych. Istnieją obok siebie suwerenne państwa i kompletnie od nich niezależna sfera bankowo finansowa - analizował Rakowiecki. - Podobnie stworzono globalne związki sportowe (FIFA, UEFA), które mają nad dyscypliną całkowitą kontrolę. Jeśli państwo, nawet w słusznej sprawie, próbuje wkraczać w sprawy wewnętrzne związku piłkarskiego, istnieje realna groźba zablokowania funkcjonowania tej dyscypliny w danym kraju. Dla nas, przed Euro, to jest bardzo poważne zagrożenie - mówił dziennikarz.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM