Zima bez zimy - kto się cieszy, a kto płacze? Sprawdziliśmy

Grudzień zaskoczył Polaków jesienną aurą. Na dobrą sprawę nie było jeszcze ani porządnego mrozu, ani dużego śniegu. Taka pogoda jednych rozpieszcza, innym zagląda do kieszeni.
Do 8 stopni - to będzie wyjątkowo ciepły tydzień [MAPY]

W tym roku drogowców wyjątkowo zaskoczył brak zimy. Ale firmy odśnieżające, które podpisały umowy z miastami i tak dostaną wypłaty, za samą tzw. gotowość do zimy.

Nie wydanie pieniędzy to oszczędność?

Na odśnieżanie dróg i chodników tej zimy Warszawa ma około 80 milionów złotych. To pieniądze, które muszą wystarczyć aż do połowy kwietnia przyszłego roku. Na razie za wcześnie by mówić o oszczędnościach, bo zima może jeszcze przysporzyć drogowcom niespodzianek. - W Warszawie firmom płacimy tylko za wyjazdy i konkretne akcje - zastrzega Iwona Fryczyńska z Zarządu Oczyszczania Miasta. - Miasto rzeczywiście jest na plusie, a firmy odsnieżające na minusie, bo mimo, że od dwóch miesięcy są w gotowości, to tej pracy nie było wiele - dodaje.

Z tym firmy, które podpisały kontrakty z miastem muszą się liczyć - podkreślają urzędnicy. W ubiegłym roku, do 12 grudnia, Warszawa wydała około 20 mln złotych. w tym dopiero 1,5 mln zł. Według drogowców, najbardziej pługi i piaskarki mogą przydać się w styczniu i w lutym. - Jeśli mamy myślećo oszczędnościach i je wskazywać, to możliwe to będzie dopiero w kwietniu - podsumowuje Fryczyńska.

"Czekamy"

Przedsiębiorstwo Alba, które zajmuje się odśnieżaniem dwóch wrocławskich dzielnic jest w pogotowiu przez 24 godziny na dobę. - Mamy 15 piaskarek, 60 kierowców, którzy pracują całą dobę. Zmagazynowaliśmy 3,1 tys. ton soli, 90 ton chlorku wapnia i 400 ton piachu - mówi Zbigniew Zastawny, szef sekcji odśnieżania. - Piaskarki sobie stoją i czekają. Kiedy są przymrozki, wyjeżdżamy na wiadukty i mosty patrolować drogi - dodaje.

Za to, aż do marca, co miesiąc firma Alba dostanie od miasta po 400 tysięcy złotych. Jak zastrzega Zastawny, kwota ta pokrywa koszty. Czy z nawiązką? Nie wiadomo.

Większość piaskarek to wielofunkcyjne pojazdy i teraz działają jako normalne wozy sprzątające. Dlatego wrocławskie ulice mają szanse lśnić nie od śniegu, ale z czystości.

We Wrocławiu za każdą dodatkową akcję odśnieżania Zarząd Dróg Urzędu Miasta wypłaca średnio dodatkowe 30 tysięcy złotych, a w budżecie ma przewidzianych 50 takich akcji. Zatem choć miasto za gotowość do działania zapłaci słono, bo ok. 2 miliony, jeśli zima będzie łagodna, może zaoszczędzić nawet do 1,5 miliona złotych.

Zima idealna dla zaciskających pasa

Drogowcy w Poznaniu nie spodziewają się wielkich oszczędności: - To na razie trochę jak wróżenie z fusów - mówi TOK FM Tomasz Libich z Zarządu Dróg Miejskich. - Okres tzw. zimowego utrzymania kończy się dopiero w kwietniu. Nie byłaby to pierwsza sytuacja, gdyby nagle z godziny na godzinę spadło sporo śniegu. W naszym klimacie to się zdarza. Musimy więc trzymać rękę na pulsie - podkreśla.

Tyle oficjalnie, bo tak naprawdę poznańscy drogowcy mogą tylko zacierać ręce z zadowolenia. W tym roku miasto zaciska pasa i budżet na odśnieżanie pasa drogowego(bo to leży w zakresie obowiązków ZDM) jest niższy aż o jedną trzecią. Do dyspozycji Zarządu Dróg Miejskich jest ok. 20 milionów złotych.

- Oczywiście, urządzenia do odśnieżania są zabezpieczone. W każdym momencie mogą ruszyć w miasto. Ale opierając się o nasze dotychczasowe doświadczenia doszliśmy do wniosku, że w większym stopniu postawimy na mechaniczne oczyszczanie dróg, posypywanie ich piaskiem, a ograniczymy korzystanie z soli. To ostatnie ma też wymiar ekologiczny: sól bardzo niekorzystnie wpływa na drzewa, krzewy i trawę - tłumaczy Libich.

W Wielkopolsce ochrona roślin jest szczególnie ważna, bo - jak przypominają urzędnicy - region stepowieje.

Co do oszczędności na zimowej akcji - jeśli takowe będą, to - jak mówią nieoficjalnie drogowcy - najprawdopodobniej zostaną wykorzystane m.in. na łatanie dziur w jezdniach. Bo w Polsce na ten cel pieniądze zawsze są potrzebne.

Ogrzewanie: 30-40 proc. mniej kosztów. Na razie

Im dłużej temperatura utrzymuje się powyżej zera, tym więcej możemy zaoszczędzić. Na czym? Jeśli wziąć pod uwagę powiedzenie, że "czas to pieniądz", to na wielu rzeczach. Póki nie ma śniegu i mrozu nie musimy planować wcześniejszej pobudki, by zdążyć ze skrobaniem szyb i odśnieżaniem auta, do pracy jeździmy szybciej, nie mówiąc już o oszczędnościach na paliwie.

Jednak najwięcej zyskujemy na ogrzewaniu: palący drewnem przyznają, że do kominka wrzucają prawie o połowę mniej polan niż rok temu o tej porze. Złotówki liczą także palący gazem. - Włączam piec zdecydowanie rzadziej i mam nadzieję, że będzie to widoczne na rachunku za gaz - przyznaje Anita ze Szczecina.

Prof. Władysław Szaflik z Katedry Ogrzewnictwa i Wentylacji Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego w Szczecinie oszczędności na ogrzewaniu w porównaniu z październikiem i listopadem ubiegłego roku szacuje na około 30-40 proc.

Do wyliczenia kosztów ogrzewania stosowany jest specjalny wzór, koszty uzależnione są od kubatury, od tego, czy chodzi o mieszkanie w bloku czy dom, kiedy i jak ocieplono budynek. Ale najważniejsze są różnice temperatur. - Jeżeli od plus 22 stopni odejmiemy plus 6, a nie minus 10, to mamy ewidentne zyski - wylicza prof. Szaflik. Pytanie jednak, czy w styczniu i lutym nie będziemy musieli "spalić" dotychczasowych oszczędności.

- Ludzie nie potrzebują bardzo gorących kaloryferów - przyznaje Arkadiusz Bruliński z Gdańskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej.

- Według naszych obliczeń w tym roku klienci zużywają około 15 proc. ciepła mniej. Na pewno ma to związek z wyższymi temperaturami. Nie liczymy strat, bo nastawiamy się na mniejsze zapotrzebowanie, rynek się zmienia - dodaje. - Ludzie docieplają budynki i bardziej świadomie korzystają z ogrzewania. Ale taka zima zapotrzebowanie jeszcze obniża.

Nic nie grzeje tak jak Rubin

W oszczędzaniu pomaga nam także słońce jako najważniejszy producent tzw. zewnętrznych zysków ciepła, ale wyróżniamy także wewnętrzne zyski ciepła, a sami jesteśmy jednym z nich. - Wydajność cieplna dorosłego człowieka w pozycji siedzącej wynosi około 120W i jest porównywalna do jednego żeberka w kaloryferze - mówi prof. Szaflik.

Dużo ciepła wydziela także sprzęt elektroniczny - tyle, że im bardziej energooszczędny, tym mniej oddaje ciepła. - Kiedyś jak się włączyło telewizor Rubin, można było wyłączyć grzejnik, a sam telewizor spokojnie ogrzał cały pokój - wspomina profesor. Dziś tak jak nie zagrzejemy się już przy telewizorze, tak samo na próżno możemy szukać ciepła przy żarówkach typu led.

Na budowach ruch

Z pogody cieszą się też budowlańcy. Dzięki dodatnim temperaturom nie tylko nie trzeba przerywać inwestycji, ale można też nadgonić ewentualne zaległości. - Planujemy oddanie budynków na przełomie lipca sierpnia 2012. Dzięki łagodnej zimie możemy spokojnie działać, bez planowania przestojów czy zmiany tego terminu. Do końca stycznia planujemy zakończyć stan surowy otwarty - wylicza Witold Jakubiec, prezes Baltic Business Park, jednej z największych realizowanych obecnie inwestycji w Szczecinie.

Cieszą się też mniejsze firmy. - Da się robić,. Zdążyliśmy z dachem przed śniegiem i mury, jak przyjdzie mróz, to będziemy mogli spokojnie kończyć środek - przyznaje Mirek z ekipy stawiającej dom jednorodzinny w Policach.

Warsztaty samochodowe marzą o zimie

- Może nie cierpię, ale spadek obrotów jest wyraźny - przyznaje właściciel serwisu samochodowego Rafał Cierliński. - Gdy nie ma ciężkiej zimy, jest dużo mniej napraw elektronicznych, nowoczesne instalacje nie są zbyt odporne na duży mróz. Kryzys też nam nie pomaga - dodaje. - Ludzie dopóki samochód jedzie nie chcą naprawiać na przykład podgrzewanego fotela.

- Roboty jest mniej - przyznaje przez bramę pracownik zakładu blacharskiego. - Samochody się nie tłuką na śliskich drogach, dziury się nie chowają pod śniegiem i zawieszenia mają lżejsze życie - śmieje się.

- Ciągle czekamy na zrywane na zaspach zderzaki. Z jednej strony się cieszę, bo sam jestem kierowcą ale z drugiej - drapie się po głowie mechanik - szef chodzi nerwowy. Wiadomo, że gdy interesy idą źle, rośnie ryzyko tego, że ktoś wyleci z pracy.

Mamy "plażę". Branża zimowa zaczyna liczyć straty

Nerwy daje się wyczuć wśród sprzedawców zimowych akcesoriów. Między rzędami nart i snowboardów pustki. Na witrynach sklepów z odzieżą sportową i turystyczną pojawiają się informacje o promocjach. W punkcie serwisowania sprzętu narciarskiego w Gdańsku nikt nie przeszkadza w czytaniu gazet.

- Czasami pojawi się ktoś, kto wyjeżdża na narty za granicę. O przygotowaniu sprzętu na stoki w Wieżycy na Kaszubach czy na Łysej Górze w Sopocie nikt nie myśli - rozkłada ręce serwisant.

- Kurtki, polary, raczki przeciwśnieżne, dzięki którym nie ślizgamy się na chodnikach, wyższe ciepłe buty - wymienia sprzedawca z Gdańska - to wszystko czeka na klienta i mam nadzieję, że się doczeka.

- O problemach finansowych jeszcze nie ma co mówić, ale obroty w porównaniu z tym samym okresem rok temu są o 20-30 proc. niższe - dodaje zerkając w stronę drzwi. Podczas rozmowy nie pojawił się żaden klient.

- W naszej branży mówi się o tym "plaża" - rozkłada ręce Sebastian Nowicki ze sklepu Sportmania w Gdyni. - Klienci zazwyczaj przychodzą do sklepu, gdy wychodząc z domu potykają się o śnieg. Pocieszamy się tym, że im później przychodzi zima, tym bardziej spiętrzają się obroty w środku sezonu. Czy obroty spadną, będzie można powiedzieć pod koniec stycznia - dodaje.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Komentarze (7)
Zima bez zimy - kto się cieszy, a kto płacze? Sprawdziliśmy
Zaloguj się
  • oyayebye

    Oceniono 1 raz 1

    W kraju nędzy i rozpaczy brakuje jeszcze tylko mrozów i śniegu. Śmieszą mnie takie informacje jak , że gdzieś zwaliło się drzewo na linię energetyczną i nie ma dostaw prądu a z tego co wiem to i tak prawie 56% ludzi ma go odcięte.

  • tam96

    0

    tusk sie cieszy :) vaty i zusy leca wielka rura caly czas haha kasia t. bedzie miala prezenty chyba za 10tysi :P

  • joankb

    0

    Ja się cieszę. Są oszczędności na ogrzewaniu, odzieży, butach, lekach. Łatwiej do pracy dotrzeć. Sklep sportowy jak nie zarobi na nartach to zarobi na rowerach i butach do biegania. Odzieżowcy - zarobią zawsze. Dla zwykłego człeka brak mrozu i śniegu to czysta korzyść.

  • lazy_bones

    0

    Na ogrzewaniu (ekogroszek) już do tej pory oszczędziłem istotnie i wcale do zimy nie tęsknię... a że mechanik na mnie nie zarobi?....;)

  • ktos210

    0

    Oj jak mi przykro że nie urwałem sobie zderzaka i pan z warsztatu nie zarobił na mnie! I tez mi przykro że w dupie mam jazdę na nartach i ktoś na mnie nie zarobi. Najlepiej żeby zimy nie było w ogóle! A ci od ciepła - no cóż .... dopuszczą trochę powietrza do gazu , podniosą ceny i jakoś wyjdą na swoje ..... samo życie!

  • halo_kotek

    0

    mnie nic nie zaskoczyło
    od połowy października było wiadomo, że śniegu nie będzie
    mam oczko wodne i liny i koje zamiast przejść w zimowe odrętwienie
    pływały jak na wiosnę :)

    mówiłem, sąsiedzi się pukali po głowie
    mogłem się założyć ;)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX