"Postraszyć to Niemcem, to komuną. Taka oto oferta Kaczyńskiego" [KOMENTARZE]

"Kaczyński próbuje typową dla siebie socjotechniką podkręcić emocje", "To będzie bieżączka polityczna, a nie upamiętnienie stanu wojennego", "Łączenie wystąpienia Sikorskiego z rocznicą jest podwójnie szkodliwe" - publicyści komentowali w Poranku Radia TOK FM Marsz Niepodległości planowany na 13 grudnia, w 30. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego.
Według Azraela Kubackiego, prezes PiS podjął decyzję o przeprowadzeniu marszu dzień po wystąpieniu Radosława Sikorskiego. - Dziwię się, że marsz nazwano "marszem niepodległości", a nie "pamięci". Suwerenność narodu została utracona 13 grudnia 1981, ale nie w wyniku berlińskiego przemówienia Sikorskiego. To jest nadużycie - komentował bloger. Dodał, że to nie po raz pierwszy Kaczyński wykorzystuje rocznice do swoich celów politycznych. - Rozumiem manifestacje środowisk prawicowych pod domem Jaruzelskiego. Natomiast wykorzystywanie tego dla wyrażenia sprzeciwu wobec rządu jest niedopuszczalne - podkreślił.

Podobną opinię ma Paweł Lisicki. - Wystąpienie Sikorskiego było mocno kontrowersyjne, ale łączenie go ze wspomnieniem stanu wojennego jest zabiegiem nieszczęśliwym. Źle służy zarówno upamiętnieniu stanu, jak i debacie nad słowami ministra - mówił redaktor naczelny "Uważam Rze"

- To ewidentnie zabieg polityczny - powiedział Wojciech Maziarski z Newsweeka - Kaczyński próbuje w ten sposób podreperować sytuację Prawa i Sprawiedliwości, które traci kontakt z dużą grupą tych mniej wiernych wyborców. Zostało im 20 procent wyznawców i twardych zwolenników. Prezes próbuje typową dla siebie socjotechniką podkręcić emocje. Z jednej strony postraszyć Niemcem, bo niby wchodzimy do niemieckiej Europy, jesteśmy na kolanach, itd. Z drugiej strony postraszyć komuną, bo Jaruzelski, bo 13 grudnia, bo stan wojenny. Oto zlepić taką ofertę i rzucić na rynek.

Jaruzelski przeprasza, ale "co to za przeprosiny?!"

- A co z oświadczeniem generała, które trafiło do mediów? - pytał swoich gości prowadzący Poranek Łukasz Grass. W oświadczeniu czytamy m. in. "Wszystkich, których spotkała jakaś niesprawiedliwość i krzywda, raz jeszcze przepraszam. Czynię to raz jeszcze Wszystkich, których spotkała jakaś niesprawiedliwość i krzywda, raz jeszcze przepraszam. Czynię to raz jeszcze" oraz "Gdybym miał dziś decydować, uczyniłbym to samo".

Lisicki widzi w oświadczeniu tylko obłudę. - Jaruzelski mówi, że przeprasza, ale zrobiłby to samo ponownie. To co to za przeprosiny? To jakaś dziwna forma walki o wizerunek w opinii publicznej - powiedział.

- Trudno oczekiwać od człowieka zbliżającego się do kresu swoich dni, aby zaprzeczył całemu dotychczasowemu życiu - bronił Maziarski. - O ile decyzje wynikały w dużej mierze z uwarunkowań zewnętrznych, presji, zależności od Związku Sowieckiego, o tym uważam, że generał podejmował je w wewnętrznym przekonaniu o ich słuszności. Rozliczenie zostawmy Bogu i historii. Ja swoją wojnę z Jaruzelskim toczyłem kiedy on był silny. Generał podpisał akt kapitulacji i koniec, wojna się skończyła.

DOSTĘP PREMIUM