Poznań: Trzy miesiące aresztu dla operatora dźwigu. Śledczy: Jesteśmy przekonani, że był pijany

Poznański Sąd Rejonowy aresztował na 3 miesiące Tadeusza M. - operatora dźwigu, który dwa dni temu uderzył w konstrukcję nowego dworca kolejowego w Poznaniu. Mężczyźnie grozi do 12 lat więzienia.
W wypadku zostały ranne 2 osoby - jedna zmarła w szpitalu. Mężczyźnie postawiono dziś zarzut umyślnego spowodowania katastrofy budowlanej ze skutkiem śmiertelnym. - Mężczyzna nie przyznał się zarzucanych mu czynów, skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień i odpowiedzi na pytania prowadzących postępowanie - mówi TOK FM Magdalena Mazur-Prus, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.

Śledczy są przekonani, że w trakcie wypadku Tadeusz M. był pijany. Zakładają, że miał wtedy ok. 2 promili alkoholu we krwi. Operator dźwigu uciekł z miejsca wypadku. Gdy zatrzymali go policjanci, alkomat wykazał prawie 3 promile. Mężczyzna tłumaczył, że wypił dopiero po tragicznym zdarzeniu. Twierdził, że był zszokowany tym, co się stało.

Tadeusz M. po zatrzymaniu został zawieziony do szpitala, gdzie pobrano mu krew. Próbkę zbadają biegli i odpowiedzą na pytanie, kiedy rzeczywiście wypił alkohol. - Wyniki tych badań nie będą miały wpływu na treść przedstawionych podejrzanemu zarzutów. Jednakże w trakcie postępowania przed sądem, będzie miało wpływ na ostateczny wymiar kary - dodaje Magdalena Mazur-Prus.

DOSTĘP PREMIUM