"Walka na użytek wewnętrzny" - Zalewski o wystąpieniach europosłów PiS i Solidarnej Polski w PE

- Nasi koledzy wiedzieli, że niektóre stacje transmitują debatę. Wiedzieli również, że jeżeli powiedzą coś ostrego, to będzie to cytowane - europoseł PO, Paweł Zalewski, komentował w TOK FM środową debatę w Parlamencie Europejskim, podsumowującą polską prezydencję w Radzie UE.
W środę, podczas podsumowania polskiego przywództwa w Radzie UE, występowali też eurodeputowani PiS i Solidarnej Polski. Paweł Zalewski mówił w TOK FM jak interpretuje te wystąpienia: - Oczywiście to była walka na użytek wewnętrzny. Nasi koledzy wiedzieli, że niektóre stacje transmitują debatę, wiedzieli również, że jeżeli powiedzą coś ostrego, atrakcyjnego, to znajdzie się to w setkach telewizyjnych. Nie było innego powodu - mówił europoseł PO.

Zalewski podkreślał też, że martwi go sposób w jaki opozycja krytykuje rząd, a nie sam fakt krytyki. - Polska dyskusja o polityce europejskiej i polityce zagranicznej została w ciągu ostatnich lat sprymitywizowana i sprowadzona do takiego prostego szablonu: to co jest dobre dla Niemiec jest niedobre dla Polski, a to jest dobre dla Polski, z całą pewnością nie jest dobre dla Niemiec - mówił poranny gość TOK FM. I ubolewał: - To doprowadziło do całkowitego wypaczenia rozumienia obecnej sytuacji.

- Wczoraj Jacek Kurski atakował polski rząd za to, że wspiera projekt, który ma pomóc niemieckim bankom. A przecież Angela Merkel domagała się, żeby m.in. niemieckie banki wzięły na siebie pokrycie połowy kosztów zadłużenia krajów, którym udzielały beztrosko pożyczki - dziwił się Paweł Zalewski. - Jeżeli wspieraliśmy Niemcy to właśnie dlatego, że Niemcy wypowiadały się za tą metodą wspólnotową, przeciwko dzieleniu Unii na większej prędkości i wolniejszą - tłumaczył europoseł PO.

- Niestety ten mechanizm wprowadzony do polskiej polityki kilka lat temu, głównie przez Jacka Kurskiego i Michała Kamińskiego, funkcjonuje do dzisiaj - ubolewał Paweł Zalewski w Poranku TOK FM. I podkreślał: - Musimy to odczarować i pokazać jak jest naprawdę, po to, żebyśmy mogli dokonywać autentycznych wyborów, a nie wyborów kierowanych emocjami, na które nas kierują tacy ludzie jak Kamiński czy Kurski.

DOSTĘP PREMIUM