Korea Płn.? Cudzoziemiec wysiada z samolotu i jest zdumiony. A to prastary porządek [KOMENTARZ]

- Cudzoziemiec wysiada z samolotu i jest zdumiony. Widzi coś niezwykłego, myśli: ach ci komuniści to wymyślili! A izolacja to prastary porządek w Azji - opowiadał w TOK FM prof. Krzysztof Gawlikowski, znawca Azji Wschodniej. Przyznaje jednak: społeczeństwo w Korei Płn. zaczęło się zmieniać. Każdy dziedzic Kimów ma słabszą pozycję...


Samoizolacja jest tradycyjną formą organizacji społecznej i politycznej w Azji Wschodniej - mówił w programie "OFF Czarek" prof. Krzysztof Gawlikowski, założyciel Centrum Badań Azji Wschodniej w Instytucie Studiów Politycznych PAN.

W Azji izolacja - od zawsze

- Reżim tzw. komunistyczny nie jest pod tym względem fenomenem. Wszystkie kraje tego regionu były podobnie odizolowane. Wojny opiumowe przeciwko Chinom w połowie XIX wieku toczyły się właśnie o otwarcie chińskich portów dla statków i kupców cudzoziemskich. Nie chodzi tylko o zamknięcie na zewnątrz, czego symbolem był Wielki Mur. Każda prowincja wewnątrz Chin była zamknięta, każda wioska otoczona murem i zamykana na noc - opowiadał.

Podobnie rzecz się miała z Japonią. Dopiero w 1853 roku okręty amerykańskie wymogły otwarcie tego kraju. Do tamtego otwarcia obowiązywała zasada, że cudzoziemcy, którzy dotarli na brzeg na przykład z rozbitego statku, byli zabijani. Nie było dla nich miejsca w tradycyjnym społeczeństwie. - Każda wspólnota wiejska miała tradycyjnie limit do gąb, które może mieć "na stanie". Zatem, jeśli rodziło się nadprogramowe dziecko trzeba było zdecydować: żegnamy się z dzieckiem, czy może z którąś z babć - mówił profesor. -W Korei pierwsze okręty dobijające do brzegu były palone, a cudzoziemcy zabijani. - System stworzony przez Kim Ir Sena kontynuuje prastare tradycje funkcjonujące tam od 2000 lat. To nie jest dla Koreańczyków nic niesłychanego - tłumaczył prof. Gawlikowski.

Korea się zmienia

W Korei już od szeregu lat zachodzą ważne zmiany, które wpływają na społeczeństwo, zmieniają mentalność - podkreśla prof. Gawlikowski. Koreańcycy zaczęli emigrować. - O ile zwykły Koreańczyk nie ma szans przekroczyć południowej granicy, o tyle północna - z Chinami - jest dość łatwo przenikalna. Słyszałem, że pogranicznicy biorą łapówki i przepuszczają. Po drugiej stronie granicy mieszka dużo Koreańczyków, znalezienie pracy nie jest problemem. Koreańczyków pracujących na czarno w Mandżurii może być 700-800 tysięcy - mówi prof. Gawlikowski.

- Władze chińskie tolerują tę imigrację, bo Korea taka jaka jest - potęga militarna, zbrojąca się nuklearnie - jest dla Państwa Środka kłopotliwa. Stwarza pokusę dla Japonii wejścia na ścieżkę produkowania broni jądrowej. W tym kraju od lat 90. bardzo wyraźnie wzmagają się nurty nacjonalistyczne. Japonia z bronią jądrową to dla Chińczyków perspektywa rodem z horroru - dodaje.

''Każdy dziedzic Kimów ma słabszą pozycję''

Powstała też namiastka własności prywatnej. - Gdy zaczął występować głód na dużą skalę ludzie zaczęli szukać jakiegoś ratunku. Dla chłopów najprościej było szukać kawałka ziemi, która dałoby się uprawiać poza systemem kolektywistycznym. Miejscowy sekretarz partii musiał przymknąć oko na to, że ktoś sobie zajął kawałek ziemi państwowej i uprawia na własny rachunek. Ponieważ system kartkowy funkcjonuje bardzo słabo, władze zgodziły się na uruchomienie dużych bazarów, jakie funkcjonowały w końcu istnienia Związku Sowieckiego. Pojawiły się też koreańskie peweksy, kupuje się tam głównie za chińskie juany - mówi prof. Gawlikowski.

- Postępuje erozja i demoralizacja tego systemu. Oczywiście każdy następny dziedzic z rodziny Kimów ma słabsza pozycję. Nie oczekiwał dużych zmian szybko, bo obowiązuje 3-letni okres żałoby. Przeprowadzenie w tym okresie wielkich zmian będzie bardzo trudne, choć niewykluczone - prognozował profesor Gawlikowski.

Przygotowania do pogrzebu

W Korei Płn. trwają przygotowania do pogrzebu Kim Dzong Ila, który będzie okazją do celebrowania kultu przywódcy - przypomina PAP. Jednak niewiele wiadomo na temat uroczystości, które mają odbyć się w środę, w 11 dni po śmierci północnokoreańskiego przywódcy. Obserwatorzy spodziewają się dobrze zaaranżowanej demonstracji lojalności wobec Kim Dzong Ila - na wzór uroczystości żałobnych po śmierci jego ojca Kim Ir Sena tytułowanego "Wielkim Wodzem", który zaprowadził w Korei Północnej kult przywódcy.

DOSTĘP PREMIUM