Ludzie przerażeni autostradą A2: Tiry rozjadą nam miasto, nikt nie pomyślał o obwodnicy!

Od prawie miesiąca autostradą A2 można dojechać do zachodniej granicy kraju. Otwarcie drogi odbyło się z pompą i odtrąbiono jako wielki sukces. Zyskać miały miasta, przy których usytuowano zjazdy z nowoczesnej trasy. Jak na razie tracą, bo nie wzmocniono istniejących tam dróg łączących się z autostradą, nie wybudowano też obwodnic. A na samej autostradzie nie ustawiono znaków, które zakazywałyby korzystania ze zjazdów ciężkim samochodom.
Mieszkańcy Trzciela przyzwyczajeni są do sporego ruchu samochodów ciężarowych. W końcu przez ich miasto przebiega droga krajowa nr 2. - Ale akurat ta trasa znajduje się poza centrum miasta. Gdy otwarto autostradę zjeżdżające z niej TIR-y przejeżdżają przez cały Trzciel. A przecież mamy wąskie ulice, starą poniemiecką zabudowę - tłumaczy Maria Bobrowska, burmistrz miasta.

Dlatego mieszkańcy niewielkiego miasteczka na wschodzie województwa lubuskiego są przerażeni: - Rozjeżdżają nam drogi i chodniki. Nawet w domach nie ma spokoju - to są ciężkie samochody, więc tylko ich przejazd powoduje, że w kuchni cały bufet się trzęsie - mówi mieszkanka Trzciela. - Mi zaczynają pękać ściany w domu. Na zewnątrz kamienice też zaczynają się sypać - dodaje inna.

Był plan, ale...

Starosta Powiatu Międzyrzeckiego nie ma wątpliwości, że Trzciel potrzebuje obwodnicy: - Kilka lat temu był nawet plan, by powstała ona w ciągu drogi wojewódzkiej nr 137, ale zarzucono ten pomysł jako zbyt drogi - mówi TOK FM Grzegorz Gabryelski.

Teraz "na tapecie" jest budowa obwodnicy w ciągu drogi powiatowej. - Oczywiście mówimy tu o trasie, która nie przypominałaby typowej powiatówki, a raczej drogę krajową. Rozmowy na temat budowy tej trasy toczą się od półtora roku między województwem, powiatem i gminą. Mamy już wstępne porozumienie na mocy którego Urząd Marszałkowski zdecydował się dołożyć do inwestycji 80 procent z planowanych 10 milionów.

Przygotowanie planów pod inwestycję, według samorządowców będzie trwało dwa lata. Czyli budowa mogłaby ruszyć w 2014 roku. Ale jest jeszcze jeden problem... Musiałby się do niej dołączyć lubuski oddział Generalnej Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Bo w jego gestii leży połączenie nowej obwodnicy z krajową dwójką.

Dyrekcja jednak - zdaniem samorządowców - nie przejawia zainteresowania inwestycją. Rzecznik lubuskiego GDDKiA nie odpowiedział nam na pytanie o udział w inwestycji. Nieoficjalnie usłyszeliśmy, że nie jest w interesie Generalnej Dyrekcji dofinansowywanie budowy drogi powiatowej.

Oznakowanie? Nie respektują...

Samorządowcom pozostają więc działania doraźne. - My swoje drogi oznakujemy i ruchu ciężkiego do miasta nie wpuścimy - zapowiada starosta międzyrzecki Grzegorz Gabryelski. - Zresztą to oznakowanie częściowo już jest, choć nie wszyscy je respektują. O sprawie jest już powiadomiona Inspekcja Transportu Drogowego. Łatwiej ten zakaz egzekwować, gdyby na autostradzie również pojawiły się znaki zakazujące samochodom ciężarowym korzystać z węzła w Trzcielu - tłumaczy.

Zofia Kwiatkowska, rzecznik spółki Autostrada Wielkopolska przekonuje, że taką decyzję może podjąć tylko Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. - My możemy tylko proponować i projektować takie oznakowanie. Wnioskowaliśmy o ustawienie znaków, które będą informowały, że węzły Torzym i Trzciel nie są gotowe przenieść ruchu ciężkiego, ale te propozycje zostały odrzucone.

Dlaczego tak się stało? Na to pytanie również lubuski oddział Generalnej Dyrekcji nie potrafił odpowiedzieć reporterowi TOK FM.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM