Radziwiłł w TOK FM: Jesteśmy w kleszczach. Kary są za niespełnienie absurdalnych wymogów

- Jesteśmy w jakichś kleszczach - mówił Konstanty Radziwiłł, wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej w TOK FM. - Z jednej strony nakłada się na nas absurdalne wymagania, których nie da się wypełnić, z drugiej za ich niewypełnienie nakładane są na nas kary - komentował w rozmowie z Janem Wróblem. Jego zdaniem część zapisów nowej ustawy o refundacji ?świadczy o złej woli albo o tym, że ktoś się rąbnął pisząc tę ustawę?.
- Jest to tzw. kara nienależnej refundacji, czyli jeśli lek kosztuje 100 zł. i jest na ryczał 3,2 zł, to kara wynosi 96,80 zł. Jeśli tego typu leków na recepcie jest kilka to odpowiednio więcej. To prosta droga do tego, aby lekarz obawiał się wystawiać recepty - mówił wiceprezes NRL. - Istnieje zależność między ciężkością choroby a kosztami leków. Często bywa, że w tych najcięższych chorobach leki są najdroższe. Lekarz wypisując receptę może się obawiać, ryzykuje przecież swoim majątkiem, bytem swojej rodziny - mówił.



Według danych Narodowego Funduszu Zdrowia, które przytaczał Konstanty Radziwiłł, niektórzy lekarze wypisują recepty na leki refundowane za 700 tysięcy złotych w ciągu kwartału. - Jeśli weźmiemy pod uwagę, że lekarza można karać do 5 lat wstecz to osiągniemy kwoty 10 milionów złotych. To rzeczy zupełnie niewyobrażalne! Nawet ci "średniacy" ryzykują kwotami kilkudziesięciu tysięcy złotych. - mówił lekarz.

- W kontekście pewnych komunikatów i obwieszczeń wychodzących od ministra zdrowia czy szefa NFZ, którzy puszczają do nas oko, że wprawdzie ustawa mówi, że narzuca przymus sprawdzania ubezpieczenia, ale jak pacjent niczym nie dysponuje i złoży jedynie oświadczenie, że go zgłoszono do ubezpieczenia to wystarczy. Kontroler z NFZ nie przyjdzie za miesiąc czy dwa, teraz będzie się stosował do tego komunikatu. Ale za pięć lat taki kontroler nie będzie o tym pamiętał - tłumaczył wiceprezes NRL.

- Obowiązek sprawdzania ubezpieczenia w kraju, w którym prawie wszyscy są ubezpieczeni. Przymus wpisywania poziomu refundacji czy odpłatność za lek jest 30 czy 50 proc., czy na ryczałt, czy bezpłatny, w sytuacji, gdy apteka i tak musi naliczyć to według przepisów. Nasz wpis nie ma tam żadnego znaczenia, żadnego wpływu na to jaka jest odpłatność. Mimo to kara może być nałożona. To wszystko świadczy o złej woli, albo o tym, że ktoś się rąbnął pisząc tę ustawę - mówił Radziwiłł.

Lekarze jako potencjalni przestępcy

- Duch tej ustawy, fragmenty tej ustawy są jednoznaczny: traktuje lekarzy jako potencjalnych przestępców (to nie pierwszy taki głos.Do TOK FM maila napisał lekarz>> ). Ustawa została uchwalona przez poprzedni parlament, proponowana przez rząd, a napisana przez ministerstwo zdrowia, którym kierowała Ewa Kopacz. Pani Marszałek nie wypiera się tego. To nie chodzi o to, żeby szukać winnych. Jednak przedstawianie tej ustawy jako dobrodziejstwa i nienaruszalnej całości, która nie może być w żadnym wypadku zmieniona, a można ją jedynie monitorować jest błędem - mówił wiceprezes NRL.

Według Konstantego Radziwiłła chodzi o nowelizację jednego ze stu artykułów ustawy, a nawet fragmentu tego artykułu. - Można to szybko zrobić przy odpowiedniej woli politycznej. Mam nadzieję, że ona szybko nastąpi - podsumował lekarz.

Czy Bartosz Arłukowicz powinien stracić tekę ministra?

DOSTĘP PREMIUM