Palikot o Kopacz: święta krowa Platformy i Arłukowiczu: kariera ważniejsza niż rozum

Janusz Palikot ostro krytykuje Ewę Kopacz i Bartosza Arłukowicza. Zamieszanie wokół recept, protesty lekarzy i aptekarzy oraz to, że Ewa Kopacz nie odpowiada na pytania związane z ustawą refundacyjną, którą sama przygotowała chętnie komentuje były członek Platformy Obywatelskiej.
- Ewa Kopacz była czymś w rodzaju "świętej krowy w Platformie Obywatelskiej". W związku z tym nie można było jej krytykować za bohaterskie działania w tragedii smoleńskiej, za zażyłość z Donaldem Tuskiem i tak dalej. To wszystko powodowało, że prawdziwego wewnętrznego sporu nie było - mówi Janusz Palikot. Dodaje, że w PO nie ma dyskusji, a jedynie realizuje się decyzje kierownictwa.

- I w związku z tym lepsze czy gorsze projekty nie mają wewnętrznego filtra. Nikt nie miał odwagi przeciwstawić się tym przedsięwzięciom, bo nie było żadnej debaty wewnątrz Platformy w tej sprawie. A gdyby ktoś ją zaczął, to skończyłby tak jak dziś Schetyna kończy - mówi przewodniczący Ruchu Palikota.

- Ta sytuacja dworu, tych mechanizmów, oligarchizacji, czy "berlusconizacji" polskiej polityki przez Platformę doprowadziła do takiej patologii, że taka absurdalna ustawa weszła w życie, że nawet lekarze na etapie jej uchwalania się nie podnosili sprawy, dopiero teraz się zorientowali, że to nie ujdzie im na sucho - dodał Palikot.

Według byłego posła Platformy Bartosz Arłukowicz bardzo chciał zrobić karierę i nie zdawał sobie sprawy ze schedy, jaką przyjmuje po Ewie Kopacz.

- Podpisać się pod czymś takim obejmując fotel ministra nie wynegocjowawszy z Tuskiem jakichś zmian to jest grzech samobójczy, ale tam gdzie kariera jest ważniejsza niż rozum tam budzą się demony - dodaje Palikot. - Zobowiązał się, że będzie bronił tego co zostało i weźmie to na klatę. Wewnętrznie w Platformie zyskuje, bo nie zgania na nią - dodaje.

Arłukowicz: Protest lekarzy wygasa. To elita związkowa buduje obraz ogólnopolskiego buntu

DOSTĘP PREMIUM