Komisja Millera od nowa? Zemke: Nie ma takiej potrzeby

Nie ma jednoznacznego dowodu na obecność gen. Błasika w kokpicie tuż przed katastrofą w Smoleńsku. To wnioski biegłych, którzy analizowali nagrania z czarnych skrzynek. Czy to oznacza, że raport komisji Jerzego Millera trzeba zmienić? Takie działanie jest niepotrzebne - mówi w radiu TOK FM europoseł Lewicy Janusz Zemke. Jego zdaniem to bezcelowe, bo za kilka miesięcy śledczy być może zidentyfikują kolejny głos i co wtedy?
W poniedziałek prokuratorzy zaprezentowali opinię biegłych z Krakowa, którzy pracowali na kopiach zapisów odczytu "czarnych skrzynek" Tu-154M. Powiedzieli, że nie udało się odczytać wszystkich wypowiedzi z kokpitu. Zaznaczyli również, że stenogramy nie dają jednoznacznej odpowiedzi co do przyczyn katastrofy. Nie zawierają również słów przypisywanych gen. Błasikowi.

Według Janusza Zemke, byłego wiceszefa MON, po prezentacji prokuratorów nie ma żadnych powodów do wnoszenia poprawek do raportu komisji Jerzego Miller, a tym bardziej wznawiania jej prac.

- Za trzy miesiące okaże się, że zidentyfikowano kolejny głos, potem jakiś kolejny. Moim zdaniem to (opinia biegłych -red.) nie jest wystarczający powód, żeby komisja od nowa podejmowała pracę. To nie jest ważny powód do wznowienia prac komisji- powiedział euodeputowany SLD.

Wnioski od biegłych dla prokuratorów, nie dla komisji

Zemke przypomniał, że komisja zakończyła swoją pracę, i jakiekolwiek wnioski powinny być kierowane do prokuratorów, którzy nadal prowadzą śledztwo w sprawie katastrof smoleńskiej.

- Zdziwiłbym się gdyby ta komisja, w związku z tymi informacjami, podjęła na nowo pracę. Mówię oczywiście o komisji polskiej, która moim zdaniem, nie popełniła jakiś istotnych błędów w swojej pracy - dodał Janusz Zemke.

Europoseł podkreślił, że ustalenia biegłych w stosunku do osoby generała Andrzeja Błasika mają przede wszystkim ludzkie znaczenie, jako dowódcy Sił Powietrznych. - Pan generał nie wydał polecenia żeby lądować, ale to już z raportu Millera wynikało i to nie jest sprawa przełomowa - ocenił Zemke.

Według polityka SLD, warunki pogodowe i błędy ludzkie to nadal podstawa ustaleń śledczych i ekspertów badających katastrofę z 10 kwietnia 2010 roku. - Nie ma żadnych danych, pewnych informacji, że był to problem techniczny, bo nikt z pilotów tego nie zgłaszał podczas lotu, ani też nie ma żadnych danych, że był to zamach - powiedział Janusz Zemke.

Rozmowa z Januszem Zemke, europosłem SLD [POSŁUCHAJ]



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM