Schetyna wspiera Orbana: To precedens, że wzywa się premiera i ostro przesłuchuje

Wiceszef PO nie jest zachwycony działaniami UE wobec Węgier. - Unia ma prawo rozmawiać o wewnętrznej sytuacji krajów, ale to było bardzo ostro postawione, jak nigdy wcześniej. To precedens, że wzywa się szefa rządu, regularnie przesłuchuje. I to w ostry sposób - mówił Schetyna w TOK FM. Zdaniem polityka do momentu zakończenia śledztwa smoleńskiego prok. Parulski powinien pozostać na stanowisku.
Grzegorz Schetyna wspiera rząd Viktora Orbana. Tak jak premier. - Będę do dyspozycji premiera Victora Orbana, jeśli mógłbym się przydać tam, gdzie opinie na temat Węgier są przesadzone albo niesprawiedliwe. A mam wrażenie, że część reakcji jest przesadzonych - stwierdził wczoraj Donald Tusk.



Schetynie nie podoba się sposób w jaki instytucje unijne traktują władze Węgier. - UE, Parlament Europejski mają prawo rozmawiać i analizować sytuację wewnętrzną krajów członkowskich. Ale wczoraj to było bardzo ostro postawiono, jak nigdy wcześniej. To precedens, że wzywa się szefa rządu i regularnie przesłuchuje. I to w ostry sposób - uważa szef sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych.

- Zobaczymy, jaki będzie efekt wczorajszego spotkania. Mam nadzieję, że to da Węgrom do myślenia - dodał.

Przypomnijmy, że podczas środowej - gorącej - debaty w PE w obronie premiera Orbana wystąpił Jacek Kurski.

Mimo wątpliwości co do sposobu dyskusji o węgierskich sprawach Grzegorz Schetyna przyznał, że nie jest zwolennikiem wszystkich decyzji, które zapadają w Budapeszcie. Najwięcej wątpliwości wiceszefa PO wzbudzają ustawowe zmiany dotyczące sądownictwa, "które mają realizować personalne oczekiwania".

Najpierw finał śledztwa - potem dymisje

Zdaniem Schetyny obecnie nie należy podejmować żadnych decyzji nt. prok. Krzysztofa Parulskiego i przyszłości prokuratury wojskowej, bo najważniejsze jest zakończenie śledztwa dotyczącego katastrofy smoleńskiej.

- Przykro mi, że sprawa dotycząca tak ważnej instytucji, przez personalny konflikt, uwikłana jest w politykę. To musi się skończyć, bo utrudnia pracę prokuratorów. Na razie nie robiłbym żadnych ruchów - stwierdził gość Poranka Radia TOK FM.



Według Schetyny krytyka należy się obu prokuratorom - Seremetowi i Parulskiemu. - Niedopuszczalny jest publiczny dyskurs, który prowadzą. To niedobrze, że panowie nie potrafią zostawić różnicy zdań w budynku prokuratury, tylko staje się to własnością mediów i opinii publicznej. Jak najciszej o prokuraturze - apelował.

"Nie skrytykowałem"

Jeszcze tydzień temu Grzegorz Schetyna wytykał, że prace nad wprowadzenia ustawy refundacyjnej zaczęły się zbyt późno. Ale dziś zapewnia, że to nie była krytyka rządu. - Nie skrytykowałem i nie ma podziałów w PO - mówił ze śmiechem.

I podkreślał zalety ustawy, której celem jest obniżenie cen leków. - To dobre dla pacjentów. Ale m.in. kampania wyborcza, zmiana rządu spowodowały, że wejście w życie ustawy było otoczone mgła tajemnicy. Pod koniec roku nic nie było wiadomo. I już wtedy mówiłem, że trzeba wspierać min. Bartosza Arłukowicza. Uważam, że sobie z tym poradził - ocenił wiceszef PO.

Schetyna nie ma wątpliwości, że "jak skończy się to medialne zamieszanie, to będziemy się cieszyć, że ta ustawa weszła w życie". - Bo wszyscy będziemy płacić mniej za lekarstwa - stwierdził.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM