Czy internautom wolno więcej? Kultura nie istnieje bez odbiorców (i ich pieniędzy)

Nie popieramy piractwa, ale ściągamy nielegalne pliki. Czy internautom, którzy - jak wynika z badań - aktywnie korzystają z dobrodziejstw kultury, wolno więcej? - Chcemy uświadomić odbiorcom, że bez nich i bez ich wkładu, także finansowego, kultura nie może istnieć. Piractwo to nie tylko plaga kopiowania filmów i płyt CD, cierpi też rynek książek - mówiła w TOK FM Kinga Jakubowska z fundacji Legalna Kultura.
Zamieszanie z podpisaniem umowy ACTA wywołało ogólnokrajową dyskusję dot. praw twórców do ochrony ich dzieł. Planowane przystąpienie Polski do umowy wywołało protest internautów, którzy uważają, że podpisanie umowy doprowadzi do cenzury w sieci i zubożenia jej, bo wiele serwisów będzie nielegalnych.

Paradowska: Internauci są dziś silniejsi niż górnicy

Użytkownicy sieci boją się też, że za ściąganie plików z muzyką czy filmów z sieci, a także twórcze przetwarzanie dzieł innych będą karani.

O co chodzi w ACTA? Przeczytaj dokument

ACTA (Anti-Counterfeiting Trade Agreement) to międzynarodowa umowa handlowa dotycząca zwalczania handlu towarami podrobionymi i walki z naruszeniami własności intelektualnej. Do porozumienia, zainicjowanego w 2006 r. przez USA i Japonię jutro ma dołączyć UE, w tym Polska.

Wspierasz piractwo? Nie. Ściągasz pliki? Tak

- Gdyby zapytać kogokolwiek na ulicy, czy wspiera piractwo - odpowiedź brzmiałaby "nie". Jednak jednocześnie większość z nas można złapać na korzystaniu z nielegalnych źródeł i łamaniu praw autorskich - mówiła w TOK FM prowadząca program Hanna Zielińska.

- Kampania "Legalna kultura" ma uświadomić odbiorcom, że bez nich i bez ich wkładu, także finansowego, kultura nie może istnieć - mówiła Kinga Jakubowska. - Wszyscy jesteśmy użytkownikami, a więc także współtwórcami kultury. Dzięki korzystaniu z jej legalnych źródeł wspomagamy ulubionych artystów. I to jest też nasz wkład w ich twórczość. Legalna kultura to wybór każdego z nas. Chcemy wspólnie zastanawiać się nad tym, jak rozwiązywać problemy kultury w cyfrowej rzeczywistości - powiedziała przedstawicielka fundacji w TOK FM.

Hołdys (zwolennik ACTA) o wojnie, którą wypowiedzieli mu internauci>>

Wspierają nas młodzi, którzy czekają na swoją szansę

- Wspierają nas zwłaszcza młodzi artyści, niszowe zespoły, które jeszcze czekają na swój moment, podpisują się raczej pod filozofią legalnej kultury. Pamiętajmy, że piractwo to nie tylko plaga kopiowania filmów i płyt CD. W tej chwili książka ma się tak samo źle na rynku nielegalnych kopii, co film - dodała.

Nie trzeba kraść, żeby uczestniczyć w kulturze

Może wybieramy ściągnięcie muzyki z internetu, bo na bilet do filharmonii czy kupno płyty CD nas nie stać? - Nie chcemy zaglądać nikomu do portfela - mówi Jakubowska.

ACTA. "Triumf mentalności WikiLeaks". "Część elektoratu rządu zobaczyła, gdzie on elektorat ma"

- Prawo nie nadąża za technologią, ale mamy wiele możliwości korzystania z legalnych źródeł kultury: są cyfrowe biblioteki, portale filmowe, wirtualne muzea czy największe galerie świata, które możemy zwiedzać za darmo i bez wychodzenia z domu. Idealnie byłoby, gdyby było tego więcej, ale jesteśmy dopiero na początku drogi. Świadomy wybór to podstawa. Często ludzie nie wiedzą, że korzystają z nielegalnego źródła, są np. portale filmowe, za korzystanie z których musimy zapłacić, wysyłając SMS. Myślimy, że płacimy za wypożyczenie filmu, tymczasem to nieprawda - dodaje przedstawicielka fundacji.

Internauta aktywnie uczestniczy w kulturze, więc więcej mu wolno?

Ericsonn Consumer Lab przeprowadził badania, z których wynika, że internauci uczestniczą w życiu kulturalnym o wiele aktywniej niż inni. Jak pisze dzisiejsza "Polityka", "aż 42 proc. z respondowanych deklarowało, że kilka razy w roku chodzi na koncerty (średnia ogólnopolska to 16,4 proc.) i 74 proc. do kina (średnia krajowa 29,8). Badacze podkreślają, że dotyczy to nie tylko bardzo młodych osób - z dobrodziejstw kultury korzystają osoby po 40. roku życia, które radzą sobie w sieci równie dobrze jak młodzież. Z raportu "Obieg kultury", którego wyniki oficjalnie zostaną zaprezentowane 7 lutego, wysnuto dwa wnioski. Pierwszy, że "internet i nieformalny obieg w kulturze nie muszą być zagrożeniem dla kultury i jej komercyjnych form" oraz drugi, że "aktywność w internecie dobrze koreluje z uczestnictwem w kulturze" w realnym świecie.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Komentarze (40)
Czy internautom wolno więcej? Kultura nie istnieje bez odbiorców (i ich pieniędzy)
Zaloguj się
  • prawdziwy-pireansot

    Oceniono 12 razy 12

    Ściągają ci, których nie stac na oryginalne kopie. Nikt nie ściąga muzyki, filmów czy gier, bo lubi, albo chce zrobić na złość twórcom lub dystrybutorom. Jeśli zabroni się ściągać "nielegalne" treści osobom, których na nie nie stać, nie poznają treści w ogóle. Może o to właśnie chodzi, poodcinać jak najwięcej ludzi od kultury, edukacji, sztuki, wiedzy etc, "niech się patrzą w telewizor, tam im powiemy co i o czym myśleć". Fatalnie brzmi wycieranie sobie mordy "własnością intelektualną". Co to niby ma być ? Nie można ukraść człowiekowi
    duszy, inteligencji, emocji (no dobrze, kobiety to potrafią, ale niefortunnym byłoby karanie wiosny za kilka kropel deszczu ;D), jakoś nie słychać, żeby jacykolwiek twórcy żalili się, że ktoś zagraża ich inteligencji czy kreatywności (takie osoby są, oficjalnie nazywają się dystrybutorami, koncernami, domami aukcyjnymi, politykami etc.). Niech zainteresowani powiedzą wprost, że chodzi o ochronę pieniędzy koncernów medialnych, wytwórni fonograficznych, filmowych itp. Chcą zmusić ludzi siłą do zrzucania się na ich skarbonki, a nie walczyć o ochronę jakichkolwiek wyższych wartości. Dla wielu artystów, łącznie z licznymi osobami z "środowisk artystycznych" z którymi utrzymuje kontakt, "piractwo" jest znakomitą formą
    reklamy. Ci ludzie wiedzą, że jeśli ktoś nie kupi albumu w sklepie, a ściągnie go z sieci, jeżeli muzyka spodoba się temu człowiekowi, istnieje szansa, że kolejną płytę kupi, wybierze się w przyszłości na koncert etc.Ci sami ludzie powtarzają unisono, że żadne piractwo nie okrada ich i przede wszystkim nie kpi tak jak to czynią dystrybutorzy i koncerny "produkujące" sztukę.Statystycznego, powiedzmy 19-latka nie stać na regularne kupowanie muzyki, książek, filmów czy sprowadzanie rzadkich książek lub czasopism. Czy zatem w ogóle ma nie obcować z interesującymi go dziedzinami kultury ? Przecież ten człowiek właśnie wykształca w sobie całą paletę opinii, emocji, myśli, które kształtują jego zmysły jako odbiorcy sztuki. Im bardziej człowiek rozwinie swoją osobowość, tym wiekszą ma szansę na interesujące życie, również zawodowe. Udane życie zawodowe = pieniążki,które ten sam piracący za młodu człowiek wyda na legalnie już kupione treści autorów czy dziedzin kultury/nauki, które go interesują. Jeśli jednak za młodu wciśnie sie człowieka w glebę, rośnie szansa na to, że wyrośnie sobie z tego egoistyczny cymbał, któremu do szcześcia intelektualnego wystarczy telepator, a do nirwany zawiedzie go billboard z pólnagą dupą z serialu.
    Kolejna rzecz spośród miliona - w jaki, ja pytam się, sposób, mam obejrzeć film, który nigdy nie znalazł się w dystrybucji w Polsce ? W przypadku naszego kraju mówimy o 90% interesujących filmów. Repertuary są tragiczne (ale zgodne z nurtem tych samych, którzy chcą przepchnąc acta), a dość uciążliwe bywa wybieranie się do kina w Wenezueli czy Singapurze, zwłaszcza gdy nie wiesz czy nie spóźnisz się na pierwszy kwadrans. Daleko dość. Dystrybutorzy wycierają sobie gęby sztuką, choć sami tej sztuki nie propagują. Sami sobie zawalają repertuary takim szitem, że średnio inteligentny makak poczułby się urażony, gdyby posadzono go na sali. Mógłbym tak do północy, ale nie będę, bo mnie ego rozsadza już teraz
    na myśl, że choś jedna osoba doczytała do tego miejsca. Jeszcze kilka akapitów i zamieniłbym się w premiera, albo coś równie nadętego. Całe to acta to tylko skok na forsę, którą ci piewcy ochrony własności intelektualnej stawiają ponad sztuką, dzięki której zarabiają i przede wszystkim ponad ludźmi, którzy tą sztukę tworzą. Darmozjady, które same nigdy niczego nie stworzyły nigdy nie wpadną na to, że dla artysty równie ważne jak pieniążki jest audytorium, a nie ma większego obecnie niż ludzie korzystający z sieci. Mówią, że chcą chronić kulturę, a sami tym projektem próbują uciąć twórcom fanów. Swoją drogą to interesujące..te same firmy, które najchętniej zdelegalizowałyby kulturę głęboką,na jej miejsce stawiając
    pustą "popularność", wykonują krok ku jej zagładę.

  • zanimmnieznowzbanuja

    Oceniono 9 razy 9

    Nie mam nic przeciwko placeniu tworcom za ich dziela ale TWORCOM a nie hienom ktore na nich zeruja, chetnie zaplace tworcy za kazde jego dzielo tyle ile im placa korporacje. Dlaczego skoro "nowoczesna technika" wymyslila przesylanie "dziel" przez internet ja musze zakladac buty i biec do sklepu zeby kupic orginal na plycie (lub ksiazke) i placic za wytloczenie plyty, wydrukowanie ksiazki za transport za magazyny za setki niepotrzebnych "operacji" wykonanych tylko w tym celu zeby ze mnie zedrrzec jak najwiecej kasy.

  • ka-mi-la789

    Oceniono 8 razy 8

    Uwaga, będzie długie.

    Od czasu rewolucji przemysłowej, czyli mniej więcej od dwóch i pół stulecia, groszoroby (zwane biznesmenami, przedsiębiorcami, czy jakkolwiek inaczej) robią, co im się żywnie podoba, nie licząc się z nikim i z niczym. Po rewolucji październikowej zaczęli trochę lepiej traktować pracowników, bojąc się importu bolszewii. Teraz nawet tego straszaka nie ma. Poza obszarem praw pracowniczych nikt nigdy niczego im nie zabraniał i nie próbował ograniczać ich bezczelnej pazerności w imię świętego wolnego rynku, który na tak zwanym zachodzie był tak samo jedynie słuszną ideologią jak na wschodzie socjalizm. Skutek jest taki, że wielki kapitał zmienił świat w swój prywatny folwark, a wolność wejścia na rynek, która jest tegoż rynku istotą, dawno szlag trafił, bo każdego drobnego przedsiębiorcę koncerny wykończą w ciągu paru miesięcy. W imię wolności gospodarczej zlikwidowano wolność gospodarczą. Teraz kapitał robi kolejny zamach na wolność, tym razem wolność komunikacji, stosując tak jak wcześniej terror psychologiczny: jesteś przeciw totalnej inwigilacji - kradniesz własność intelektualną (tak jak każdy, kto sprzeciwia się koncentracji kapitału jest "komunistą"). Bezczelność pasibrzuchów jest tym większa, że w tworzeniu tej własności intelektualnej ich "intelekty" (he he) nie biorą najmniejszego udziału - te ścierwa potrafią wyłącznie pasożytować na twórcach. A ponieważ jedyne, co do tych prymitywów przemawia, to uderzenie po kieszeni, należy uderzyć ich po kieszeni - przestać kupować płyty (z muzyką i filmami), gry, chodzić do kina i na koncerty, książki (te akurat w Polsce i tak nie mają zbytu poza podręcznikami) i, generalnie, nośniki informacji wydawane przez wielkie koncerny. Trudno będzie zrezygnować z mocno zakorzenionych przyzwyczajeń czy choćby ograniczyć je, ale tu idzie o coś ważniejszego od nawyków - o nasze człowieczeństwo.

    Dla tych, którzy dotrwali do końca, dowcipek w nagrodę. Najbrzydsze słowo na "H"? Hołdys.

  • dk7000

    Oceniono 7 razy 7

    Pani Jakubowska bredzi, dla wydawnictw nie jest problemem to, że kilka tysięcy osób ściągnie sobie książkę z sieci, tylko to że prawie 30 mln. Polaków po żadną książkę w tym roku nie sięgnie. Czy dla wydawnictw problemem jest istnienie bibliotek? Nie i nigdy nie było. W PRLu choć biblioteki były na każdym rogu, to książki (i to nie czytadła, tylko poważna literatura) rozchodziły się w setkach tysięcy egz.

    Czy na pewno pirackie filmy są "plagą"? Jak to sie dzieje, że mimo że każdy film mogę (często przed premierą) ściągnąć za darmo, wytwórnie filmowe notują historyczne zyski, a budżety filmów przekraczają zdrowy rozsądek? Jak to się dzieje, że kina są wciąż pełne? A jak dla ironii zapełniają je właśnie ci, którzy najwięcej korzystają z wolnego dostępu do kultury w sieci, ci których Jakubowska chce wsadzać do więzień.

  • xerpenta

    Oceniono 7 razy 7

    Kultura, dzięki internetowi, zmieniła środek ciężkości, który przesunął się w kierunku swobodnej twórczości współużytkowników. Odbiorca kultury stał się równoprawnym twórcą i przetwórcą tejże, nie mnie istotnym dla jej rozwoju konceptualnego (a nie potencjału ekonomicznego), o ile nie istotniejszy niż przeciętnej współczesnych "artystów zawodowych". I takiej kultury chcę, a nie dyktatu osób kompetentnych w jej kwestiach, bo to zwyczajnie dążenie do kartelizacji kultury, cenzurowania i kontrolowania, co może tylko obniżyć jej poziom a szczególnie zubożyć jej odbiorców.

  • winter_solstice

    Oceniono 6 razy 6

    p. Jakubowska, moze przedstawisz konkretne fakty? Ja ponizej przedstawiam:

    ''wszystkiemu winni sa cyklisci, ups, piraci'

    Kilka faktow:

    Rynek ksiazek w USA rok 2010:
    11.67 miliardow dolarow sprzedaz wzrost w porownaniu z rokiem 2009 o 3.6% (mimo podobno czasow kryzysu!)
    wzrost sprzedazy rynku elektronicznego (e-book) +164.4%

    zrodlo:
    productivewriters.com/2011/02/16/book-e-book-sales-data-united-states-2010/

    Muzyka rowniez sprzedaje sie najlepiej w historii:
    Popyt na muzyke jest wiekszy niz kiedykolwiek, wzrost sprzedazy muzyki w postaci cyfrowej blisko 20%:

    “The consumption of music continues to be greater than ever,” says Eric Weinberg, President, Entertainment for Nielsen. “The sales figures for the first half of 2011 show the increased purchasing behavior is being driven by digital album sales, which are up nearly 20 percent over 2010, and the increased purchasing of catalog [older] titles.”

    zrodlo: blog.nielsen.com/nielsenwire/online_mobile/broken-records-music-sales-for-albums-and-digital-tracks-up-in-first-half-of-2011/

    Piractwo? Problem (prawie) nie istnieje. Jest to WYLACZNIE zaslona dymna dla POWSZECHNEJ INWIGILACJI.

  • syngefco

    Oceniono 4 razy 4

    Ja już na ten temat na forach napisałem chyba książkę. Proponuję każdemu artyście, pisarzowi i innym właścicielom myśli intelektualnej umieścić swoją twórczość na swojej stronie internetowej do ściągnięcia za opłatą (forma płatności dowolna). Niech opłata będzie procentowo równa zyskowi "twórcy" jaki osiąga np. za sprzedaż płyty (ściągam płytę twórcy z jego strony z internetowej), zarabia twórca i nie przepłacam ja. Niech pośrednicy dalej lobbują na rzecz ACTA, my funkcjonujemy w internecie legalnie i "twórca" jest zadowolony, a pośrednik do "pośredniaka".
    Wiem, że to nie możliwe, ponieważ durni "twórcy" podpisują takie kontrakty, że sami nie mogą sprzedawać swojej twórczości.
    Nie zabierajcie Polakom wolności, zrobił to poprzedni ustrój i jak skończył ?

  • maquis.drake

    Oceniono 4 razy 4

    Pani Kinga nie zauważyła prostego faktu, że jeśli idzie o np. seriale to w Polsce nie ma dla nich legalnej alternatywy. Stacje nie chcą ich kupić i emitować, zamiast tego wolą tworzyć papkę dla idiotów za grosze. A ty obywatelu masz się z tego cieszyć. Po prostu. Taka prawda, że korporacje mają nas w d....

    W czym niby jesteśmy gorsi od USA, że nie możemy legalnie oglądać nowych seriali online płacąc za taką usługę jak np. w Netflix?

  • geraldino

    Oceniono 4 razy 4

    Nie sprowadzajmy ACTA do piractwa ponieważ to nie jest głównym powodem afery. Problemy piractwa nie da się obronić. Tu chodzi o prawa obywateli.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX