"To jest najbardziej autentyczny ruch obywatelski w Polsce od 1989 roku. Politycy są przerażeni" [PUBLICYŚCI]

- Ludzie się dopominają o swój natychmiastowy udział w procesie podejmowania decyzji. Politycy są tym zaskoczeni i przerażeni - powiedział w TOK FM prof. Wiesław Władyka. - Mamy do czynienia z historyczną zmianą, jaka dokonała się w Stanach Zjednoczonych, gdy zniesiono niewolnictwo. Dostęp do kultury podlega podobnej emancypacji - uważa Jacek Żakowski. Publicyści dyskutowali o źródłach i znaczeniu protestów przeciwko ACTA.


- Nawet moja jedenastoletnia córka na dzień dobry pyta, czy "przyjęli to ACTA". Stało się coś istotnego - powiedział w Poranku Radia TOK FM Tomasz Lis. - To jest najbardziej autentyczny obywatelski ruch w Polsce od 1989 roku - uważa redaktor naczelny "Wprost".

- Nawet jeśli przycichnie, to prędzej czy później wróci. Mam wrażenie, że my, starsi, w ciągu kilku dni postarzeliśmy się o jedno pokolenie. Jedynie staramy się zrozumieć - mówił prof. Wiesław Władyka.

- Nie nazwałbym tego, co się dzieje, ruchem obywatelskim - nie zgodził się Tomasz Wołek. - Widzę zbyt wiele nadużyć. Kiedy krzyczą "precz z cenzurą", to w tym się aż roi od obłudy. Żaden z nich nie przyzna się, że ściąga z sieci gigantyczne ilości treści, co w innych okolicznościach byłoby traktowane jako zwykła kradzież - uważa Wołek.

Poprzednie wielkie ruchy okazywały się mrzonką

- Mieliśmy już takie zjawiska, które zanosiły się na wielki ruch, czy to obywatelski czy pokoleniowy. Tak było choćby z pokoleniem JP2, które okazało się wielką mrzonką. Tu mamy do czynienia z chaotyczna chmura, z której dopiero się wyłaniają zarysy. Być może jest to pewne przeżycie pokoleniowe. Pewien bunt ludzi, którym odbiera się coś, do czego przywykli - mówił Wołek.

Ludzie chcą uczestniczyć w decyzjach na co dzień

Profesor Władyka jest przekonany, że w obecnych protestach widać elementy ruchu obywatelskiego. - To jest taki spór miedzy demokracja pośrednią a bezpośrednią. Pojawiło się jedno z najważniejszych pytań: czy agora w postaci internetu może wpływać na decyzje polityczne na bieżąco? Czy też nasi posłowie i rząd mają między kadencjami pełną prerogatywę do wydawania decyzji? Kto ma rządzić? - zwrócił uwagę publicysta "Polityki".

Politycy są przerażeni

- Ludzie się dopominają o swój natychmiastowy udział w procesie wydawania decyzji. Politycy są tym zaskoczeni i przerażeni. Ta agora będzie nacierać, bo ma wielkie instrumentarium. Nie chodzi mi ulicę, ale właśnie o internet - mówił Władyka. - Drugi spór to jest zderzenie wartości prawa własności i prawa konsumpcji. To jest walka między kulturą ludową, a kulturą licencjonowaną - uważa profesor.

Święte (?) prawo własności

- Tu jest nawet coś poważniejszego - sądzi Żakowski. - Wbrew temu, co od 20 lat powtarzamy o świętym prawie własności, to jest ono jednym z najmniej świętych praw w historii. Koncepcja własności , co może być własnością, jest historycznie zmienna, jak mało która. Niecałe 200 lat temu chłop, czy niewolnik był przedmiotem prawa własności - przypominał prowadzący Poranek. A prawo do własności ziemi? Po pierwszej wojnie światowej zakwestionowane w całej Europie. To wszystko jakby ewoluowało - mówił publicysta. - Mamy do czynienia z historyczną zmianą, jaka dokonała się w Stanach Zjednoczonych w odniesieniu do prawa do własności niewolnika. Dobra kultury, dostęp do kultury podlega podobnej emancypacji - uważa Żakowski.

Święte (!) prawo własności

- Moim zdaniem prawo własności jest jednym z filarów cywilizacji - nie zgodził się Wołek. - Może jest to spór dwóch liberalnych wartości: własności prywatnej z obawami o zagrożenie wolności indywidualnej? - zastanawiał się publicysta.

Kończy się codzienność

- Stosunek do prawa własności zawsze był bardzo polityczny, nawet gdy nie postępowała rewolucja. Kończy się codzienność. Chmura jest odpowiednikiem gawiedzi rewolucyjnej - powiedział Żakowski.

DOSTĘP PREMIUM