Pokolenie ACTA? "Nie zachłystujmy się - może być jak z pokoleniem JP II"

Wielotysięczne demonstracje w całym kraju, sukces akcji zbierania podpisów pod wnioskiem o referendum - przeciwnicy ACTA mają powody do zadowolenia. Ale zdaniem socjologa dr. Grzegorza Makowskiego to za mało, żeby mówić "pokoleniu ACTA". - Może być jak z pokoleniem JP II - ocenia. Z kolei wg dr. Macieja Gduli przeciwnicy ACTA przypominają "oburzonych": - Wydawało się, że polscy oburzeni śpią. A może oni po prostu uczestniczyli w kulturze, a teraz się obudzili?
Wg Tomasza Lisa bunt młodych przeciwko umowie ACTA "to jest najbardziej autentyczny obywatelski ruch w Polsce od 1989 roku".

Manifestacje organizowane od tygodnia w różnych miejscach Polski cieszą się dużym powodzeniem. A organizatorzy akcji zbierania podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie umowy chwalą się, że w półtora tygodnia zebrali ponad 250 tys. podpisów.

Temat codziennie komentują też internauci. - GIODO olano, bo zapewne przeczuwano, że może robić kłopoty. Po co my go w ogóle utrzymujemy? - zastanawia się na Tokfm.pl Marbopierwszy.

Markowski: Pamiętajmy o pokoleniu JP II

Czy możemy już mówić o pokoleniu ACTA i przebudzeniu społeczeństwa obywatelskiego? Dr Grzegorz Makowski reaguje powściągliwie. - Przestrzegałbym przed zachłystywaniem się tą mobilizacją. Choć, oczywiście, bardzo się cieszę, że ktoś się za to zabrał, że chce korzystać z prawa do referendum, że ludzie czytają konstytucję. Mam nadzieję, że to będzie miało walor edukacyjny - mówił programie "OFF Czarek" socjolog, kierownik programu Społeczeństwa Obywatelskiego w Instytucie Spraw Publicznych.



I przypominał, że Polaków aktywizuje nie tylko sprawa ACTA. W grudniu 2011 roku związki zawodowe zaczęły zbierać podpisy pod wnioskiem o referendum ws. podwyższenia wieku emerytalnego. Do tej pory udało się zebrać już milion podpisów przeciwników propozycji rządu.

- Przestrzegałbym przed wyrokowaniem, że rodzi się nowe pokolenie. Bo może być tak, jak z pokoleniem JP II. Ja poczekałbym chwilę. A poza tym społeczeństwo obywatelskie nie samym internetem żyje - mówił dr Makowski.

Gość programu "OFF Czarek" wytykał też Polakom, że niechętnie angażują się w bardziej tradycyjne formy aktywności. - Okazji do partycypacji jest znacznie więcej. Oczekiwałbym, że nasi obywatele rozejrzą się np. po samorządach. Nasz paradoks polega na tym, że w wyborach samorządowych jest najniższa frekwencja. W samorządach jest naprawdę słabo - stwierdził socjolog z ISP.

Gdula: Oburzeni się obudzili

- To nowy rodzaj protestu. Zaprotestowały jednostki, a my jesteśmy przyzwyczajeni do protestów grup interesu, np. rolników. A to jest protest jednostek oburzonych tym, że ktoś chce im odciąć dostęp do kultury. To nie są ludzie połączeni jednym interesem rozumianym jako miejsce pracy. Oni są połączeni problemem dostępu - ocenił z kolei w "Popołudniu Radia TOK FM" dr Maciej Gdula, socjolog i członek redakcji "Krytyki Politycznej".

Czy zatem mamy polskich oburzonych? - Wydawało się, że jak przez Europę przetaczały się protesty, to że polscy oburzeni śpią. A może oni po prostu uczestniczyli w kulturze, a teraz się obudzili? - mówił Gdula przekonując, że protestujący przeciw ACTA Polacy są po wieloma względami podobni do oburzonych w krajach Europy Zachodniej: są młodzi, narażeni na umowy śmieciowe.



Jak tłumaczył, konflikt o ACTA pokazuje, jak zmieniło się życie społeczne przez ostatnie 20 lat i jakie sprzeczności z tego wynikają: - Mówi się nam, że jesteśmy coraz bardziej odpowiedzialni za organizację życia, a państwo będzie się coraz bardziej wycofywać. Te protesty ujawnił sprzeczności w tym modelu. Bo - z jednej strony - państwo się cieszy, że ludzie się organizują i sami o siebie zatroszczą. Z drugiej, ogranicza im możliwości organizowania sobie życia. Wprowadzenie ACTA to rodzaj zabrania nam paszportu. Właśnie dostęp to jest teraz kategoria, która rusza ludzi - mówił socjolog.



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM