Domy pomocy społecznej tną racje żywnościowe podopiecznym [ZOBACZ WIDEO]

Domy Pomocy Społecznej będą obcinać rację żywnościowe swoim podopiecznym, by móc kupić dla nich leki. Problemy z zakupem leków, to efekt kolejnych błędów w ustawie refundacyjnej - ustalił reporter TOK FM. Gdyby trzymać się przepisów, DPS- y w ogóle nie mogłyby kupować leków, a apteki ich sprzedawać. [ZOBACZ REPORTAŻ WIDEO]
Większe domy pomocy na dostawę leków muszą rozpisywać przetargi i podpisywać umowy. W większości przypadków umowy podpisane jeszcze przed wejściem w życie ustawy refundacyjnej, nadal obowiązują.

Ktoś musi złamać prawo, by kupić leki dla chorych

Problem w tym, że ceny leków w nich określone różnią się od cen wyznaczonych na liście leków refundowanych. Pojawia się więc pytanie, co jest ważniejsze: ustawa refundacyjna czy ustawa o zamówieniach publicznych na podstawie której apteki wygrały przetarg.

- Gdyby dom pomocy społecznej kupił lek drożej niż zakontraktował, to złamałby ustawę o zamówieniach. Jeśli kupi lek taniej, to apteka złamie ustawę refundacyjną, która jasno stanowi, że ceny są sztywne i nie wolno ich obniżać - mówi mecenas Paulina Kieszkowska-Knapik i dodaje, że kuriozum tej sytuacji polega na tym, że ktoś musi złamać prawo, by móc kupić leki dla chorych.

Stracą wyłącznie pacjenci

Jeśli okaże się, że ustawa refundacyjna w tym przypadku obowiązuje, to DPS-y będą w dramatyczniej sytuacji. Skoro ceny są sztywne, to znaczy, że apteka nie może dawać żadnych upustów, a różnicę dla pacjentów widać gołym okiem. - W tamtym roku dyrektorzy tak z nami negocjowali, że schodziliśmy z ceny. Pacjenci, jeśli płacili z własnej kieszeni, to były to groszowe wydatki. Na przykład pacjent, który w tamtym roku za komplet leków płacił kilka gorszy, teraz musi zapłacić 194 złote - mówi nam farmaceuta Piotr Lengiewicz, który podliczył jak zmieni się sytuacja podopiecznych z DPS-ów. Najgorsze, że stracą tylko i wyłącznie pacjenci. Domy Pomocy Społecznej tak jak do tej pory płacą za leki tylko do pewnego limitu.

150 złotych na rękę

Reporterzy TOK FM i Gazeta.pl odwiedzili jeden z największych DPS-ów dla osób z chorobami psychicznymi. W ośrodku w Nowej Wsi Ełckiej mieszka 280 podopiecznych. - Są ustabilizowani, bo regularnie zażywają leki - mówi nam psychiatra opiekujący się pacjentami z DPS-u. Niestety, zmiana przepisów i podwyżka cen leków oznacza, że nie stać ich na leczenie.

- Ponad 220 osób dostaje rentę socjalną albo najmniejszą emeryturę. Zgodnie z przepisami 70 procent tych pieniędzy trafia do kasy Domu Pomocy Społecznej. To oznacza, że nasi podopieczni mają na własne wydatki mniej niż 150 złotych miesięcznie - wylicza dyrektor DPS- u w Nowej Wsi Ełckiej Stanisław Litman i dodaje, że nie trzeba być lekarzem, by wiedzieć, że w przypadku chorych psychicznie leczenia nie wolno przerywać: - Ograniczymy zakupy obuwia, pościeli, zmniejszymy racje żywnościowe. będziemy kupować tańsze produkty, ale to wszystko odbije się na mieszkańcach - mówi dyrektor.

Rodziny rezygnują z leczenia w zakładzie

Jak się okazuje, sprawa dotyka nie tylko wielkich DPS-ów. W mniejszych placówkach, także tych prywatnych, ustawa refundacyjna też wprowadziła wielki niepokój. - Po raz pierwszy mamy taką sytuację, że rodziny rezygnują z leczenia swoich bliskich. Dzwonią i proszą, by nie kupować już więcej leków dla rodziców, bo nie mają pieniędzy - mówi TOK FM Grażyna Armatowska prowadząca dom dla osób w podeszłym wieku na Pomorzu. - Leki dla chorych na Alzheimera czy opóźniające demencję starszą tak podrożały, że niektórych naprawdę nie stać na leczenie.

DOSTĘP PREMIUM