Ekspertka o ACTA: Najpierw prawda, potem debata

- Dokument ACTA jest jawny od roku, a my wciąż nie możemy się dowiedzieć, jakie było oficjalne stanowisko Polski w tej sprawie. Najpierw prawda, potem debata - mówi w TOK FM Katarzyna Szymielewicz z Fundacji Panoptykon. Między innymi ta organizacja nie pojawiła się na dzisiejszej debacie w sprawie ACTA organizowanej przez premiera. - Każdy ma mieć 2 minuty na wypowiedź. To nie są warunki do poważnej debaty - tłumaczy działaczka.
- Nie rezygnujemy z rozmowy. Ale nie róbmy spotkania w gabinecie, nawet na kilkaset osób. Ono nie wprowadza jawności, bo agendę ustala gospodarz, w tym wypadku kancelaria premiera. Każdy ma maksymalnie 2 minuty na wypowiedzenie się. To nie sa warunki do poważnej debaty - mówiła w TOK FM Katarzyna Szymielewicz z fundacji Panoptykon. - Trzeba zrobić nowe otwarcie. Najpierw prawda, potem debata - podkreśla.

Ponaptykon jest jednym z sygnatariuszy Oświadczenia Improwizowanego Kongresu Wolnego Internetu, bojkotującego debatę z premierem w sprawie ACTA.

Chcemy wiedzieć, jakie było polskie stanowisko...

- Rząd powtarza, że wszystko jest jawne - zwróciła uwagę prowadząca Komentarze Radia TOK FM, Anna Laszuk. - To nieprawda. Rząd mówi o dokumencie ACTA, który jest jawny od roku. Ale to jest tylko finalny efekt bardzo długiego procesu. Uważam, że powinniśmy znać oficjalne stanowisko Polski, jakie było wysyłane do innych rządów - podkreśla Szymielewicz.

... i jakie jest teraz

- Co więcej, chcielibyśmy znać dzisiejsze polskie stanowisko - zaznacza Szymielewicz. - To, co premier powiedział w piątek, stanowi dla nas zagadkę. "Zawieszenie ratyfikacji". Prawnie nie ma czegoś takiego! Jako prawnik, domyślam się, że chodziło o niewysyłanie wniosku o ratyfikacje do sejmu. Ale przecież premier obiecał na forum międzynarodowym, że będzie dążył do ratyfikacji. To właśnie oznacza podpis ambasadora - tłumaczy działaczka. - Dopóki nie wycofamy się z tej deklaracji, trudno mówić, że Polska jest przeciwko ACTA - podkreśla. Szymielewicz dodaje, że rząd powinien powiedzieć, jakie konkretne działania podejmie. - Czy wpłynie na swoich europosłów, którzy mogą głosować w parlamencie europejskim przeciwko ACTA. To byłby jakiś konkretny krok - uważa.

Jak nie doszło do konsultacji w sprawie ACTA. Kalendarium.

Dość już ogólnych przepychanek

- Nie chcemy po raz kolejny ogólnej przepychanki z ludźmi z tak zwanej "drugiej strony": zaiksami, właścicielami praw autorskich - mówi Szymielewicz. Zwraca uwagę, że dyskusja na tematy bardzo ogólne toczy się od tygodni, a rząd jest zapraszany na każdą publiczna debatę. W ubiegły weekend odbyły się dwie, w Gdańsku i w Warszawie (gdzie pojawił się minister Boni). - Szanujmy swój czas, przejdźmy do rozmowy konkretnych działaniach, zaplanujmy je i przeprowadźmy to w sposób transparentny - apeluje aktywistka.

Ludzie oczekują czegoś więcej

- Kluczowe jest, aby pójść dalej. Nie okopywać się, nie fiksować się na argumentach z przeszłości. Ludzie oczekują czegoś więcej - uważa aktywistka fundacji Panoptykon. - Afera ACTA pokazała jak zawiodły konsultacje w gabinetach. W sprawie ACTA byliśmy bezpośrednio u premiera dwa razy. I co? - pyta retorycznie Szymielewicz.

Pospolite ruszenie przeciw ACTA, cała Polska protestuje [WIDEO]>>


Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM