"Pozostaje wariant patriotyczny: nie dożyć do emerytury". Komentatorzy o planach zmian

- Trzeba wybrać wariant patriotyczny, czyli nie dożyć do emerytury - tak Leszek Jażdżewski z miesięcznika "Liberte" skomentował dyskusję wokół zmiany w systemie emerytalnym. - Trzeba sobie jasno powiedzieć, że ten system jest bankrutem. I trzeba się zacząć do tego przyzwyczajać - dodał. On i szef "Przekroju" Roman Kurkiewicz ocenili, że zmiana wieku emerytalnego to za mało: potrzebne są inne reformy, by nastolatki mogły w przyszłości liczyć na godziwe emerytury.
Projekty ustaw dotyczące podniesienia wieku emerytalnego powinny trafić do Sejmu w ciągu miesiąca - zapowiedział premier Donald Tusk. Projekt jest właśnie wysyłany do konsultacji społecznych. Zobacz projekt na stronie resortu pracy >>>

- Wiem, że wokół tej decyzji nie ma entuzjazmu, ale ktoś ją musi podjąć - mówił na dzisiejszej konferencji Donald Tusk. I kreślił wizję: - Jeśli nie podnosimy wieku emerytalnego, to musielibyśmy doprowadzić do sytuacji, w której albo na stałe podnosimy VAT o 8 punktów procentowych na wszystkie produkty, albo musielibyśmy podnieść składkę emerytalną z dzisiejszych 19,5 do 30 proc., albo musielibyśmy zdecydować się przy wypłacaniu emerytur o obniżenie ich o połowę.

- Jaką opcję panowie wybierają? - pytał gości "Popołudnia Radia TOK FM" Grzegorz Chlasta. - Trzeba wybrać wariant patriotyczny, czyli nie dożyć do emerytury - odpowiedział Leszek Jażdżewski z miesięcznika "Liberte". - Tylko w ten sposób możemy zabezpieczyć wypłacanie emerytur. Prawda jest taka, że system zaprojektowany w czasach, kiedy człowiek, który dożywał sześćdziesiątki, był staruszkiem, dotrwał do dziś praktycznie bez zmian. No, poza jedną minimalną, że dziś do sześćdziesiątki dożywają praktycznie wszyscy - ironizował.

Jażdżewski przypominał, że gdy dodamy do takiej sytuacji demograficzny trend spadkowy, system staje się niewypłacalny. - Premier uznał, że rozwiązanie tego problemu właśnie teraz jest koniecznością. Ale to nie jest problem nowy. Czemu pomyślał o tym teraz? Być może przeraził się, co stanie się z Polską w przypadku spadków ratingów. Nie podejrzewam premiera o jakieś szczytne motywacje pt. wielki plan przebudowy reform - mówił publicysta.

- Trzeba sobie jasno powiedzieć, że ten system jest bankrutem. I trzeba się zacząć do tego przyzwyczajać - powiedział Jażdżewski.

- To jest źle postawione pytanie - odpowiedział z kolei Roman Kurkiewicz, redaktor naczelny "Przekroju". - Całą tę grę o emerytury trzeba rozpocząć od nowa. To nie jest tak, że jedyną funkcją wysokości emerytury jest czas pracy - uważa publicysta.

Kurkiewicz: Potrzeba wielu innych zmian

Przypominał, że np. kobiety pracują dwa razy więcej, bo dodatkowo wykonują prace domowe, które są nieopłacane, a przynoszą realne korzyści dla budżetu. - To im się nie wlicza do emerytury - podkreślił dziennikarz. - Z drugiej strony kobiety są dyskryminowane, bo częściej wyrzuca się je z pracy po pięćdziesiątce oraz - generalnie - płaci im się mniej - tłumaczył.

Zdaniem Kurkiewicza wydłużenie wieku emerytalnego to dotknięcie jednego z wierzchołków wielkiego problemu: - Za tym idzie cała polityka społeczna, polityka wyrównywania szans, polityka prorodzinna, włączająca ojców w opiekę nad dziećmi nie na zasadzie symbolicznego dwutygodniowego urlopu tacierzyńskiego.

- Najłatwiej jest przesunąć wiek, wydłużyć pracę, nie pytając społeczeństwa, czy chce. Ponad 80 proc. kobiet jest przeciwnych takiemu rozwiązaniu. Wysokość tej emerytury jest też funkcją tego, w jaki sposób jesteśmy zatrudnieni - Polska jest liderem umów śmieciowych w Europie. Ich konsekwencją jest niepłacenie składek albo płacenie ich w sposób śladowy. To rzeczy, które powinny być ujęte w nowym myśleniu o emeryturach - wyliczał szef "Przekroju".

Czy w tej sprawie powinno się pytać o zdanie obywateli? Jażdżewski zwraca uwagę, że ci, których te zmiany naprawdę będą dotyczyć, nie mogą o nich decydować: - Spytajmy dzisiaj ludzi, co sądzą o tym, żeby za 30 lat przechodzić na emeryturę wcześniej niż później. OK, a kto w takim razie zapyta ludzi, którzy za lat 30 będą pracować, czy Donald Tusk nie chciał zreformować systemu 30 lat temu? Nikt tych ludzi nie zapyta, bo nie może ich zapytać. Ich przyszłość jest decydowana przez 50-latków, którzy - na konto także nastolatków, którzy nie mają prawa głosu - podejmują ważkie decyzje. I to jest podstawowy problem. Młode pokolenie nie ma własnej reprezentacji.

- Pojawiają się pomysły, np. emerytury obywatelskie. Ponieważ obywatel żyje w państwie, które czerpie z niego przez całe życie, to być może powinno zapewnić minimalną emeryturę wszystkim. Jak ktoś chce więcej, to się buduje dodatkowe mechanizmy - dodał Kurkiewicz. - To jest kula w płot. Teraz nie wystarczy nam podjęcie tematu. Chodzi o to, żeby podjąć temat mądrze. I na to jeszcze widać czas nie przyszedł - ocenił.

DOSTĘP PREMIUM