Premier krytykuje ACTA nielegalnie [OPINIA]

Premier mówi, że ACTA nie ratyfikujemy, ale podpisu nie wycofamy. Jednocześnie głośno wypowiada się przeciwko porozumieniu. Tylko że to sprzeczne z prawem między-narodowym. - Państwo, które umowę podpisało, nie może przeciw niej działać - mówiła w TOK FM prof. Genowefa Grabowska
Wciąż nie jest jasne, jakie działania podejmie rząd po zmianie zdania premiera w sprawie ACTA. Donald Tusk zapewnia, że ratyfikacji porozumienia nie będzie, ale nie będzie też wycofania podpisu. - Przepisy międzynarodowe nie przewidują sytuacji, w której można by wycofać tego typu podpis, chyba że dopiero po ratyfikacji - mówił premier.

- Nawet po ratyfikacji nie można wycofać podpisu. Można tylko w ogóle wyjść z umowy - odpowiada na to prof. Genowefa Grabowska, prawniczka z Uniwersytetu Śląskiego. - Polska musi złożyć oficjalne oświadczenie, że nie zamierza ratyfikować umowy. Wtedy dopiero będziemy mogli robić wszystko, żeby u nas ACTA nie obowiązywało - podkreśliła ekspertka.

Wszystko da się "odkręcić", ale nie będzie to proste

Zdaniem ekspertki sytuacja, w której Polska znalazła się po złożeniu podpisu pod ACTA, jest trudna, ale możliwa do odwrócenia. - Prawo międzynarodowe nie przewiduje takiej instytucji, jak wycofanie podpisu. Za to przewiduje coś więcej. Mówi bowiem, że państwo, które umowę podpisało, nie może przeciw niej działać - zwracała uwagę prof. Grabowska. Wynika to z art. 18 Konwencji wiedeńskiej o prawie traktatów. - Państwu nie wolno działać przeciwko tekstowi umowy. Chyba że powiadomi o zamiarze niezostania stroną tego porozumienia. Czyli, że nie zamierza jej ratyfikować - wyjaśniała specjalistka.

Jak zrobić to technicznie? Jak tłumaczyła prof. Grabowska, Polska musi złożyć oficjalne oświadczenie, najlepiej za pośrednictwem depozytariusza umowy (w tym wypadku Japonii), że nie zamierza stać się stroną umowy zwanej ACTA. Depozytariusz ma obowiązek przekazać takie oświadczenie pozostałym sygnatariuszom. - Wtedy kraje wiedzą, że nie ma co czekać na Polskę. Zmieniliśmy zdanie i mieliśmy do tego prawo. To w tej chwili jedyna możliwość, jaką daje prawo międzynarodowe - podkreśliła prawniczka.

DOSTĘP PREMIUM