Dyrektor wykręca żarówki, uczniowie przynoszą latarki. Kraków oszczędza na szkołach

W klasach pali się co druga żarówka, a kaloryfery są skręcone do minimum - uczniowie skarżą się, że nic nie widzą, a dyrektor twierdzi, że nie ma pieniędzy. Tak wygląda oszczędność po krakowsku. - Oszczędzamy na papierze, środkach czystości. Aż wstyd o tym mówić - dodają dyrektorzy.
Najlepiej jest siedzieć przy oknie. Dobrze mają też ci, którzy mają lekcje do południa. - Na korytarzu świeci się co druga lampa, a na kontaktach panie sprzątające przykleiły karteczki z napisem "wyłącz mnie" - mówi Kasia z drugiej klasy VIII LO w Krakowie.

Dwie bluzy i da się wytrzymać

Teraz jest już cieplej, ale kiedy na zewnątrz było kilkanaście stopni mrozu, w klasach kaloryfery były letnie. - Ubierało się dwie bluzy i jakoś można było wytrzymać - dodaje Kasia.

Najciemniej jest na korytarzach. - Praktycznie świecą się dwie lampy na cały hol. Nawet raz zrobiliśmy małą akcję protestacyjną, przynieśliśmy świeczki i latarki - śmieje się Damian, maturzysta.

Dyrektor: Nie mam pieniędzy, uczniów za dużo

Do śmiechu nie jest dyrektorowi szkoły Zdzisławowi Kusztalowi. Wg planu finansowego na utrzymanie liceum ma o 10 proc. mniej pieniędzy niż rok temu. Jak wylicza dyrektor, w przypadku jego szkoły jest to dokładnie o 563 tys. zł mniej, niż miał na wydatki w roku 2011. - Musiałbym zwolnić całą administrację albo zamknąć szkołę na ponad miesiąc, żeby zmieścić się w tej kwocie - twierdzi.

Inne rozwiązanie to zmniejszenie liczby klas. - Powinienem mieć co najmniej o trzy klasy mniej. Ale co mam zrobić z tymi uczniami? - pyta dyrektor.

Wydatki na bieżące, podstawowe potrzeby to też niemała kwota. - Artykuły biurowe, druki świadectw, środki czystości czy akcesoria komputerowe to około 27 tys. miesięcznie. Na ogrzewaniu i oświetleniu oszczędzamy tylko pięć, a to dla nas i tak sporo w obecnej sytuacji - mówi dyrektor.

Ciemności nie sprzyjają uczniom

Plan oszczędnościowy dyrektora negatywnie zaopiniowała rada rodziców i rada pedagogiczna. Takie cięcia mogą odbić się na zdrowiu uczniów. - Pogorszenie koncentracji, widzenia, zmęczenie oczu - wymienia Tamara Garlej, specjalista BHP - Jeśli wykręcimy żarówkę w jednym miejscu, zaburzamy parametry równomierności światła w całym pomieszczeniu, uczniowie prawdopodobnie będą musieli nosić później okulary. To duży dyskomfort pracy także dla nauczycieli - zaznacza.

Kto zapłaci za remont? Sponsor

Ale nie tylko "ósemka" ma problemy finansowe. - Nie wyobrażam sobie sytuacji, że będę musiała oszczędzać na wodzie, ogrzewaniu czy oświetleniu - mówi dyrektor liceum Marta Łój. - Ale na pewno szkoły nie będzie stać na żadne remonty. Chyba że znajdę sponsorów albo hurtownię, która podaruje mi np. farby drugiej jakości - twierdzi.

Taka sytuacja jest prawie w każdej szkole. - Gasimy światło, kupujemy mniej środków czystości. Aż wstyd o tym mówić - potwierdza pracownica jednego z ogólniaków, która woli pozostać anonimowa. - No i boimy się, że od nowego roku szkolnego będą zwolnienia.

Tną wszystkim

Wszystkiemu winne są cięcia budżetowe na oświatę, jakie zaplanował wydział edukacji. - Nie rozumiem, dlaczego dyrektor już wprowadza oszczędności - mówi Katarzyna Cisowska-Mleczek, zastępca dyrektora wydziału. - Owszem, pieniędzy będzie mniej, ale w przyszłym tygodniu będziemy mieć spotkanie z dyrektorami liceów i każdy przypadek rozpatrzymy indywidualnie. Tam gdzie uznamy, że potrzebne są dodatkowe środki, postaramy się je przyznać.

Do tej pory jednak dyrektor musi stosować się do aktualnego planu finansowego, który dostał od wydziału. A uczniowie... siadać jak najbliżej okna.

DOSTĘP PREMIUM