"Romney wygrywa, ale z rozkwaszonym nosem. W szatni będzie na niego czekać świeżutki champion" [WYBORY W USA]

- Walka o nominację republikańską przypomina pojedynek bokserski. Jesteśmy gdzieś w siódmej rundzie, obaj kandydaci są pokrwawieni. Na punkty wygrywa Romney, ale coraz mniej widzi przez podbite oczy. Po tym wszystkim w szatni będzie na niego czekać świeżutki champion wagi ciężkiej: Obama - tak sytuację przed wyborami w USA opisywał w TOK FM Marcin Gadziński, autor bloga bialydomek.blox.pl.


Wczoraj podczas tzw. superwtorku w prawyborach republikańskich kandydatów na prezydenta głosowali mieszkańcy dziesięciu stanów. W największym z nich - Ohio - różnica głosów pomiędzy Mittem Romneyem a Rickiem Santorumem wynosiła zaledwie kilka tysięcy głosów.

- Żaden republikański kandydat nie wygrał nominacji bez wygrania w stanie Ohio - tłumaczył w TOK FM Marcin Gadziński, autor bloga bialydomek.blox.pl. - To staroprzemysłowy stan, którego dotykają wszelkie zawieruchy prawdziwej gospodarki. Stan, gdzie nie ma Wall Street, gdzie są stare fabryki, które zwalniają pracowników i wynoszą do Chin, gdzie dość silną pozycję mają związki zawodowe, gdzie prężnie działa ruch ewangelicznych chrześcijan, ale także różne lewicowe ruchy. To taka Ameryka w pigułce - mówił Gadziński.

Romney jest nudnym bokserem

Zdaniem gościa TOK FM to, że różnica między kandydatami jest tak niewielka, źle wróży republikanom. - Walka o nominację republikańską przypomina dwunastorundowy pojedynek bokserski. Jesteśmy gdzieś w 7.-8. rundzie. Obaj zawodnicy są coraz bardziej zmęczeni, pokrwawieni. Romney niby wychodzi z tzw. superwtorku zwycięski, ale z podbity okiem, rozkwaszonym nosem. Prowadzi na punkty, jednak w żaden sposób nie potrafi zadać nokautującego ciosu, którego wszyscy się spodziewali gdzieś w drugiej rundzie - mówił były korespondent "Gazety Wyborczej" w Waszyngtonie.

- Romney jest nudnym bokserem. Nie podnieca kibiców, nie potrafi porwać za sobą trybun. Wszyscy jednak wiedzą, że jest na tyle silny, aby po długiej walce w końcu wygrać. O ile oczywiście nie nadzieje się na jakiś cios poniżej pasa, który w polityce może się zdarzyć - podkreślał Gadziński.

A w szatni czeka niepokonany...

I taki pokrwawiony, pociągający nogą Romney trafi do szatni na aktualnego mistrza. - Będzie na niego czekać wielki, świeżutki, wypoczęty champion wagi ciężkiej. Niepokonany, w coraz lepszej formie, bo sytuacja zewnętrzna gra na jego korzyść. Mowa, oczywiście, o Obamie - analizował Gadziński. - Champion, który nie może się już doczekać tego starcia. Zobaczymy, czy biedny Romney nie zostanie rozjechany już w pierwszej rundzie - zastanawiał się dziennikarz. - Chociaż to jest boks polityczny i jakiś zabłąkany cios tego czempiona może trafić - zaznaczył.

Co może być tym "zabłąkanym ciosem"? Zdaniem Gadzińskiego może się zdarzyć wojna z Iranem, ewentualny kryzys na Bliskim Wschodzie, przez który ceny benzyny poszybują w górę, jakaś szalona sytuacja na Wall Street. - Republikanie nie mają nic do zaoferowania, ale to już tak jest, że takie rzeczy zawsze trafiają w urzędującego prezydenta - mówił dziennikarz.

Krew tryska, kobiety odwracają głowy

- To niby mecz, którego wynik wszyscy na 80 proc. znają. Jednak po obu stronach nadal są kibice, którzy pałają ogromną niechęcią do rywala. Emocje są wielkie, walka krwawa, więc tryska krew, kobiety odwracają głowy - mówił Gadziński.

Metafora nie jest przypadkowa, bo ostatnio kampania republikańska skupiła się na tematach aborcji i antykoncepcji. - Wielu centrowych republikanów łapało się za głowę: "co my robimy? Poruszamy tematy, które zostały w Ameryce dawno temu rozstrzygnięte, stracimy 99 proc. kobiet!". To jakaś szalona droga, którą poszedł Rick Santorum, a Mitt Romney nie może się z niej wyplątać - tłumaczył dziennikarz.

Gość TOK FM przewiduje, że jeśli nic specjalnego nie wydarzy się w Iranie, dominującymi tematami głównej kampanii będą gospodarka, ceny benzyny, bezrobocie, służba zdrowia. - W tych tematach Obama jest dość silny, a może być jeszcze silniejszy - ocenia Gadziński.

DOSTĘP PREMIUM