"Platforma obła, meduzowata", "żal patrzeć" [PUBLICYŚCI]

- Za Gibałą mogą pójść inni - powiedział w TOK FM prof. Wiesław Władyka. - W całej PO opadł duch, posłowie są rozmazani, komentują odejście tak urzędowo, że po prostu żal patrzeć - opisywał. - Stała się meduzowata, bezkształtna. Wszystko się w niej toczy siłą bezwładu - zgodził się Tomasz Lis. - Po wygranych wyborach, trzy lata przed kolejnymi, tempo słabnie - bagatelizował Tomasz Wołek. Publicyści komentowali w "Poranku Radia TOK FM" ostatnie kłopoty Platformy.
W ostatnim sondażu TNS OBOP Platforma zanotowała 29 proc. poparcia. Większość w Sejmie to 231 głosów. Po odejściu Łukasza Gibały do Ruchu Palikota koalicja ma 234 posłów.. Czy Platforma słabnie na stałe?

- Przed odejściem Gibały ta większość też nie była przesadna - zwrócił uwagę Tomasz Wołek. - Można sobie spokojnie wyobrazić sytuację, że grypa kładzie pięciu posłów i już jest kłopot z głosowaniem - dodał publicysta.



Janusz Palikot chwalił się, że transfer Łukasza Gibały to "bomba", ale zdaniem Wołka to co najwyżej "petarda". - Jednak to dość prestiżowy uszczerbek - nie zgodził się prof. Wiesław Władyka z "Polityki". Zwracał uwagę na szerszy problem Platformy: czy mamy do czynienia z zachwianiem koalicji i większości? - Po pierwsze - Gibała, ale też PSL stawia swoje warunki, napięcia wewnątrz PO. Grupę konserwatywną liczy się na 60 szabel - wyliczał publicysta.

Tusk nadrabia miną - czytaj komentarz [BLOG] >>>

- Ta tektonika PO wygląda niepokojąco z punktu widzenia lidera tej formacji. Mogą zacząć się jakieś targi. Wyjście Gibały może sygnalizować, że to jest w ogóle możliwe. Za nim mogą pójść inni, niekoniecznie do Palikota, ale trochę w bok, mogą zacząć stawiać warunki. Do tego jeszcze w całej PO duch opadł, ta energia. Posłowie są rozmazani, komentują odejście Gibały tak urzędowo, że po prostu żal patrzeć - opisywał prof. Władyka.

- Trudno się teraz o PO wypowiadać, bo stało się z nią coś takiego meduzowatego. Jest obła, bezkształtna, jakby pozbawiona wewnętrznej energii. Wszystko się toczy siłą bezwładu - zgodził się Tomasz Lis, redaktor naczelny "Newsweeka".

Premier szaleje, pracuje... i jest zmęczony

- Spadek poparcia jest wynikiem zmęczenia, błędów, katastrofy kolejowej i tej agresji wobec rządu, która nie znika na moment. Od stycznia wizerunek premiera jest taki podmyty. Jest w tym chyba i osobista wina premiera. Chyba się pogubił - ocenia prof. Władyka. - Cała sprawa z ACTA, kiedy premier jest na początku silnym piłkarzem, a potem koncyliacyjnym sędzią - mówił publicysta. - Widać zmęczenie Tuska. On szaleje, pracuje, cały czas jest na pierwszej linii - dodał.

- Tylko że to częściowo jego wina - uważa Lis. - Sam stworzył wrażenie, że jest Tusk i nikt więcej. Jak się nie deleguje, jak się nie ma solidnych partnerów, którzy mają poczucie odpowiedzialności, a nie są tylko zderzakami, to wszystko spada na własne plecy. A ponieważ młotkowanie, po części uzasadnione, a po części skrajnie demagogiczne, trwa dzień po dniu, to wszystko się kumuluje - mówił dziennikarz.

- Zużycie władzy jest w pewnym stopniu nieuniknione - bagatelizował Tomasz Wołek. - Nie można piąty rok z rzędu sprawiać wrażenia ludzi, których rozpiera energia, którzy przebierają nogami, machają rękami. Ale może sprawy po prostu toczą się w takim rytmie, po wygranych wyborach, trzy lata przed kolejnymi, tempo słabnie - mówił publicysta.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM