Woydyłło: Danuta Wałęsa w życiu wydrapywała ścieżkę dla siebie i dzieci. Jest moją idolką!

- Jej życie przez lata uchodziło za sielankę, za bycie na świeczniku. A ona miała odwagę pokazać tę część życia, w której po prostu małymi paluszkami wydrapywała ścieżkę dla siebie i dzieci. Nie towarzyszył jej w tym ten mocarz, który ruszał z posad Polskę. Nie uczestniczył w tym życiu, które nie wymagało heroizmu, a wymagało uwagi - mówiła w TOK FM o Danucie Wałęsie psycholog Ewa Woydyłło.
- To jest dramat bardzo wielu rodzin w Polsce. Nie dlatego, że ktoś krzywdzi swoje żony i dzieci. Tylko dlatego, że jest nieobecny, nie uczestniczy - dodała w "Popołudniu Radia TOK FM" Ewa Woydyłło.

Danuta Wałęsa została laureatką drugiej edycji Nagrody Radia TOK FM >>>

- To moja idolka - oświadczyła psycholog. - Uwielbiam kobiety, które potrafią zdobyć się na przełamanie milczenia, które są odważne, które dają świadectwo swojej wartości - mówiła psycholog. - Gdyby Danuta Wałęsa nie odezwała się swoim głosem, nigdy bym się nie dowiedziała, że za tą myszką w kapeluszu jest skryta niezwykle mądra, bardzo dojrzała, cierpliwa, sumienna, odpowiedzialna osoba. Tak mi się to w niej spodobało, że stała się wzorem, idolką - podkreśliła.

Zdaniem Ewy Woydyłło Danuta Wałęsa swoją książką odsłoniła kurtynę, za którą płynie życie setek tysięcy Polek. - Od setek kobiet słyszę: "Ona napisała o mnie". Mówią to żony profesorów, lekarzy, kobiety, które wychowują kilkoro dzieci. Studentki mówią: "Ona napisała o mojej mamie, dopiero teraz ją rozumiem" - mówiła wybitna psycholog. - To jest niezwykle skromna książka. Idzie taką prostą drogą faktów, bez silenia się na metaforykę. Odnajduję tam mądrość, jak mówić do ludzi, żeby ludzie usłyszeli. Bo nie sztuka mówić pięknie. Za to oddawanie prawdy o sobie jest strasznie trudne, bo ma się zwykle pokusę koloryzowania. W książce Danuty Wałęsy tego nie ma - podkreśliła Woydyłło.

Ona nie gniewa się na swoje życie

- Danuta Wałęsa nie napisałaby tej książki w XIX wieku. Myślę, że nie odezwałaby się swoim głosem w latach 50. A dzisiaj się odezwała i znalazła wydawcę, znalazła sympatię. To jest znamię naszych czasów. Dziś człowiek, który ma coś do powiedzenia, ma otwartą drogę do tego, żeby być usłyszanym - uważa Woydyłło.

Psycholog podkreślała, że książka Danuty Wałęsy opowiada o trudach kobiet niezależnie od ich statusu społecznego czy politycznych afiliacji. - Ja się z Danutą Wałęsa identyfikuję, choć zupełnie inaczej postrzegam pojęcia takie jak związki partnerskie, prawo do aborcji, metody in vitro - mówiła w TOK FM.

Przede wszystkim zdaniem Ewy Woydyłło Wałęsa miała odwagę przedstawić w innym świetle tę część życia, która przez lata całe uchodziła za wyidealizowaną sielankę. - Bo wielki mąż rzucał blask na swoją rodzinę. Tymczasem z książki dowiedzieliśmy się, że wielki mąż rzucał nie blask, lecz cień. Jednak ona nie gniewa się na swoje życie. Mówi, że chętnie by je powtórzyła, tylko pokazuje, w którym miejscu pewien głód, niedosyt, jej dokuczył - tłumaczyła psycholog.

To jest dramat wielu rodzin

W opinii Woydyłło książka Danuty Wałęsy jest paradoksalnie bardziej dla mężczyzn. - Mój mąż zachwycił się nią. Także Lech Wałęsa stanął na wysokości zadania, choć trochę pofukał. Jednak prawdę mówiąc, w książce nie ma nic przeciwko niemu. Jest tylko taka troszeńkę zawiedziona miłość - opisywała psycholog.

- Przeczytaj tę książkę - apelowała do słuchaczy Ewa Woydyłło. - Zobacz, jak strasznie dużo trudów poniosła ta kobieta, która, można użyć takiego określenia, była na świeczniku. Ale gdzie tam jej do świecznika! Ona po prostu wydrapywała małymi paluszkami ścieżkę, po której trzeba było i ją samą, i dzieci przeprowadzić. W dodatku nie towarzyszył jej w tym ten mocarz, który ruszał z posad Polskę. Nie uczestniczył w tym życiu, które nie wymagało heroizmu, a wymagało uwagi - mówiła. - To jest dramat bardzo wielu rodzin w Polsce. Nie dlatego, że ktoś krzywdzi swoje żony i dzieci. Tylko dlatego, że jest nieobecny, nie uczestniczy - podkreśliła psycholog.

DOSTĘP PREMIUM