"Tuluza jak Utoya, zupełnie demoniczny wymiar" [PUBLICYŚCI]

- Strzelanie na zimno z bliskich odległości do małych dzieci ma zupełnie demoniczny wymiar, porównywalny z dramatem na wyspie Utoya - komentował w TOK FM Adam Szostkiewicz. Zdaniem Andrzeja Godlewskiego problem jest ogólnoeuropejski: - Niedawno w Niemczech grupa neonazistów z Zwickau dokonywała zamachów na niewinnych ludzi - przypominał.
Dom zamachowca z Tuluzy był oblężony ponad 24 godziny. 23-letni Mohammed Merah zginął w dziś w południe w wyniku policyjnej szturmu. - Chcemy złapać go żywego, żeby wymierzyć mu sprawiedliwość, poznać motywy jego postępowania i namierzyć jego pomocników, jeżeli jakichś miał - mówił wcześniej telewizji TF1 francuski minister obrony Gerard Longuet.



- Tu chodzi o politykę. Wszystko dzieje się w trakcie kampanii wyborczej, akurat - to ładny gest - zawieszonej, do zakończenia dramatu. Niemniej kampania jest numerem jeden w życiu publicznym Francji i to wpisuje się w tę historię, czy nam się to podoba moralnie, czy nie - komentował Adam Szostkiewicz z "Polityki". - Trzeba go wziąć żywcem. Jeśli zostanie wzięty istnieje szansa pokazania i ewentualnie wydobycia informacji o związkach z innymi podobnie myślącymi na terenie Francji. Zastrzelenie go byłoby porażką - uważa Paweł Wroński z "Gazety Wyborczej" (wypowiedź Wrońskiego sprzed ostatniego szturmu).

- Strzelanie na zimno do małych dzieci z bliskich odległości to są już wymiary demoniczne, porównywalne z dramatem norweskim z udziałem tego młodego szaleńca Breivika - uważa publicysta. Jego zdaniem oba wydarzenia mogą mieć ze sobą wiele wspólnego, jako gesty sprzeciwu wobec wielokulturowości w Europie. - Co oczywiście nie jest usprawiedliwieniem - podkreślił.

To nie nagość a wszechobecna przemoc są niebezpieczne dla młodych ludzi [BLOG]

Z tym porównaniem zgodził się Andrzej Godlewski, wiceszef TVP1. Zauważył, że problem jest powszechny. - Niedawno w Niemczech był skandal, że grupa neonazistów z Zwickau dokonywała zamachów na niewinnych ludzi. Mimo że to są zbrodnicze zadania, ci ludzie nawet publicznie są chwaleni - mówił dziennikarz. - W Niemczech powstał sklep, który ewidentnie korzysta z nazwiska mordercy Breivika. Te napięcia są silne w całej Europie - podkreślił.

W 2012 wpisy pełne nienawiści. Co nie działa?

- Szczególnie porusza reakcja części polskich internatów. Wystarczy zajrzeć na portale internatowe polskie, nie będę cytował, mnie to przez gardło nie przejdzie - mówił Adam Szostkiewicz. - Jak to jest, że wychowawczo działa dom rodzinny, szkoła, Kościoły - zwłaszcza katolicki - a mimo to w 2012 można takie wpisy, anonimowe, ale jednak realne, czytać - dziwił się publicysta. - Widzimy, co się dzieje w Polsce, chociażby sprawa zdewastowania grobu rodziców Adama Michnika. Nie wiem, może człowiek, który to uczynił, uważa się za dzielnego polskiego patriotę? Bo tak może być... - komentował Paweł Wroński.

Zamachowiec z Tuluzy szykował się do kolejnego zamachu

Dziennikarz "Gazety Wyborczej" jest jednak zdania, że nastrojów antyimigranckich nie należy łączyć z tym, co wydarzyło się w Tuluzie. - To coś zupełnie innego. Tutaj mamy imigranta, który strzela do innych ludzi, którzy są traktowani jako trochę "nie-Francuzi". To jest inny element zła świata. Cała retoryka obecnie w Europie, taka antyimigrancka, również stosowana przez Sarkozy'ego, w tym przypadku nie do końca ma zastosowanie - mówił Wroński.

- Zaskakujące, że w takich krajach, jak w skandynawskie, gdzie wydawało się, że pewne rzeczy zaszło tak daleko, że barbarzyństwo już nie może wrócić, okazuje się, że ciągle jest to możliwe - mówił Godlewski. - W Holandii jeszcze kilka lat temu bardzo silne były napięcia między imigrantami z północnej Afryki a miejscową ludnością. Jedni mordowali drugich, to było na porządku dziennym - dodał dziennikarz. Zdaniem Andrzeja Godlewskiego, to co teraz jest najgroźniejsze, to możliwa eskalacja tego typu konfliktów. - Nie daj Boże, żeby ze strony innych grup ekstremistów doszło do jakichś akcji odwetowych - powiedział.

To nie był pierwszy atak

Wczoraj zamachowiec dwa razy obiecywał, że się podda. Nie spełnił tych obietnic. W czwartek nad ranem koło obleganego przez policję budynku, w którym zabarykadował się domniemany zabójca z Tuluzy, słyszano eksplozję i kilka strzałów - informuje Reuters, powołując się na świadka rozgrywających się tam wydarzeń.

Merah, Francuz algierskiego pochodzenia, przyznał się do zabójstwa trzech żołnierzy w Tuluzie i Montauban 11 i 15 marca oraz do zastrzelenia w poniedziałek 30-letniego nauczyciela i trojga dzieci przed szkołą żydowską w Tuluzie. Swoje zbrodnie nagrał. Policjanci z elitarnej jednostki RAID w środę kilkakrotnie próbowali wejść do mieszkania w Tuluzie, w którym ukrywa się Merah, ale za każdym razem mężczyzna odpowiadał ogniem, ranił też dwóch policjantów.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny