Sprawa Madzi. "Media celebrują (nie)detektywa Rutkowskiego. To postać ze złej bajki"

Politycy jednym głosem krytykują media, że sprawę śmierci małej Madzi traktują priorytetowo "przy takiej ilości problemów społecznych i wydarzeń w Europie i na świecie". - Prokuratorzy zamiast zajmować się sprawą, rozmawiają z dziennikarzami - mówił Janusz Piechociński w audycji "Ranni Politycy" w TOK FM. - "Niedetektyw" Rutkowski na śmierci dziecka robi karierę - stwierdził Andrzej Rozenek z Ruchu Palikota.
Rodzice małej Madzi wystąpili wczoraj na konferencji prasowej, podczas której dementowali medialne doniesienia o tym, że szukali w internecie informacji m.in. o cenach trumien i zasiłków jeszcze przed śmiercią dziecka. Zarzucają mediom nagonkę na nich. Zobacz zdjęcia z konferencji>>

Podkreślali, że oboje biorą leki psychotropowe i boją się linczu, bo po kolejnych materiałach ws. śmierci Madzi pod ich domem gromadzą się ludzie.



Awans na celebrytów

Adam Szejnfeld z PO komentował: - Rodzice osób poszkodowanych, którym wszyscy współczuli, szybko przesunięci zostali na pozycje podejrzanych. Zanim jednak było jakieś przekonanie, kto ma rację i kto odpowiada za śmierć dziecka, to rodzice stali się bohaterami mediów, celebrytami.

Podkreślił, że domniemanie niewinności jest fundamentem. - Sprawa budzi wątpliwości, media nie powinny tego celebrować - dodał poseł PO.

"Niedetektyw" robi show i gra na siebie

Andrzej Rozenek z Ruchu Palikota stwierdził, że media celebrowały przede wszystkim "niedetektywa" Rutkowskiego [Krzysztof Rutkowski nie ma licencji detektywa - red.]. "Niedetektyw" Rutkowski epatował nieszczęściem i na śmierci dziecka chciał zrobić karierę - stwierdził Rozenek. - On jest postacią ze złej bajki, ma wiele na sumieniu. Jak się ktoś oddaje w ręce "niedetektywa", to musi się liczyć z każdym scenariuszem. Jeden jest pewny, że będzie on ze sprawy robił show - stwierdził poseł.

Jego zdaniem jedyny efekt jest taki, że Rutkowski ma więcej zleceń, bo ludzie wolą zwrócić się do kogoś, kto zamydla oczy i kreuje się na ostatniego sprawiedliwego. - Ludzie tracą zaufanie do policji, a to jest złe - powiedział poseł Ruchu Palikota.

Patologie sprzedają się najlepiej

Czy prokuratura powinna mówić, jakie są badane scenariusze? Tadeusz Iwiński z SLD mówił: - Jeżeli dwa główne dzienniki telewizyjne przy takiej ilości problemów społecznych i wydarzeń w Europie i na świecie zaczynają od tej informacji, to to pokazuje stan umysłu. Gość "Rannych Polityków" stwierdził w TOK FM, że telewizje to nie tabloidy, powinny szeregować informacje. - Gdyby to nie była tragedia, to bym powiedział, że to teatrzyk. Patologie sprzedają się najlepiej, ale obowiązkiem mediów publicznych jest to, żeby te kwestie szeregować - dodał.

Prokuratorzy robią konferencje, a nie pracują

Piechociński mówił o mediatyzacji: - To dotyka nie tylko polityki. Nawet z takiego dramatu można zrobić medialny show. To wymusza konieczność reakcji, postawy. Tworzy się wrażenie, że prokuratorzy, zamiast zajmować się sprawą, rozmawiają z dziennikarzami - mówił Janusz Piechociński w Rannych Politykach.

Poseł PSL zwrócił uwagę, że część mediów "rzuciła się na tę rodzinę w sposób dramatyczny". - Kupili sobie pieska, dziewczyna pomalowała usta, uśmiechnęła się. Wyobraźmy sobie, że to spotyka kogoś, kogo znamy. Jak duże jest to napiętnowanie. Jak w masło wszedł w to "niedetektyw" Rutkowski, który stanął na czele tego medialnego procesu - dodał Piechociński.

DOSTĘP PREMIUM