"Po zarzutach ws. Siemiątkowskiego zagrożenie wzrosło. W czasie Euro wszystko jest możliwe"

Po kolejnej odsłonie afery z tajnym więzieniem CIA w Polsce zagrożenie atakiem terrorystycznym znacznie wzrosło - ocenia prof. Ryszard Machnikowski z Uniwersytetu Łódzkiego. Tymczasem Polska ma wadliwy system ochrony antyterrorystycznej, w przypadku ataku z powietrza wojsko polskie nie ma prawa zestrzelić samolotu - podkreśla specjalista od globalnego terroryzmu.
- To skrajnie nieodpowiedzialne, że informacje o zarzutach dla Zbigniewa Siemiątkowskiego, byłego szefa Agencji Wywiadu, za organizacje w Polsce tajnych więzień CIA pojawiły się na dwa miesiące przed Euro 2012 - ocenia prof. Ryszard Machnikowski z Uniwersytetu Łódzkiego. Jego zdaniem to dla terrorystów kolejny dobry powód, żeby uderzyć w Polskę podczas Euro.

- W interesie państwa polskiego była jak największa dyskrecja w sprawie domniemanego więzienia CIA w Polsce, ale mleko się rozlało i trzeba czekać, mając nadzieję, że - mówiąc brutalnie - terroryści będą bardziej zainteresowani olimpiadą w Londynie niż Euro w Polsce - dodaje prof. Machnikowski. - Mówienie teraz o tym, co mogło się dziać w rzekomym więzieniu, tylko eskaluje zagrożenie, choć powszechnie wiadomo, jakie metody wzmocnionych przesłuchań stosują Amerykanie - ocenia specjalista od terroryzmu.

Zwraca też uwagę na to, że mija ledwie tydzień od zamachu w Tuluzie. - Samotne wilki, takich jak Mohhamed Merah, bardzo trudno jest wykryć. Francja ma dobry system prewencji przeciwterrorystycznej, a mimo to ten system zawiódł. My nie mamy nawet porównywalnego systemu, a przyjedzie do nas dużo gości z Francji, Niemiec, Holandii czy Włoch. Nie ma możliwości zatrzymania na granicy niebezpiecznych osób bez wyprzedzającej informacji, że stanowią realne zagrożenie. Francuzi mieli bardzo dużo zebranych informacji o zamachowcu z Tuluzy, a mimo to do strzelaniny doszło, i to jest bardzo niepokojące - uważa prof. Machnikowski.

Jego zdaniem podczas Euro 2012 możemy się spodziewać wszystkiego: - Terroryzm ewoluuje, więc nie wiadomo, jakie tym razem mógłby przyjąć formy. Wszyscy teraz najbardziej obawiają się działań jednostek takich jak Breivik czy właśnie Mohhamed Merah, ale może być też próba "przemycenia" do Polski kilku terrorystów.

Polskie wojsko nie zestrzeli samolotu z terrorystami

Zgodnie z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego z września 2008 roku wojsko polskie nie może zestrzelić samolotu cywilnego nawet wtedy, gdy stwarza on zagrożenie. Zestrzelenie byłoby niezgodne z konstytucją. Artykuł 122a Prawa lotniczego zawierał upoważnienie dla ministra obrony do podjęcia decyzji o zniszczeniu samolotu cywilnego, gdy wymagałyby tego względy bezpieczeństwa państwa, a został on użyty do działań sprzecznych z prawem, w szczególności jako środek terrorystyczny z powietrza (również w sytuacji, gdy na jego pokładzie - oprócz terrorystów - znajdowałaby się załoga oraz pasażerowie).

Trybunał Konstytucyjny zbadał, czy taka regulacja (upoważniająca organ państwa do podjęcia decyzji o celowym pozbawieniu życia niewinnych osób dla zapobieżenia potencjalnym dalszym szkodom) jest dopuszczalna w demokratycznym państwie prawnym. Orzekł, że życie człowieka nie podlega wartościowaniu i że każdy, w tym także pasażerowie takiego samolotu, ma prawo do ochrony życia przez państwo. Nadanie sobie przez państwo prawa do ich zabijania, chociażby w obronie życia innych ludzi, jest zaprzeczeniem tego prawa - czytamy w uzasadnieniu orzeczenia Trybunału.

- Gdyby doszło do sytuacji takiej jak z 11 września, to pozostaje nam patrzeć, jak samolot wbija się w jakiś budynek albo stadion pełen ludzi - komentuje prof. Machnikowski. - Ponadto snajperzy i antyterroryści w Polsce mają strzelać tak, żeby nie zabić, ale żeby wyrządzić jak najmniejszą szkodę - dodaje. - Nie można strzelać do terrorysty z intencją zranienia, bo on zdąży odpalić bombę - podkreśla specjalista.

DOSTĘP PREMIUM