"Prawda ws. więzień CIA i tak wyjdzie na jaw. Pytanie: czy dzięki Polsce? To dla nas szansa"

- Możemy okazać się wyjątkowo sprawiedliwym państwem wyjaśniając zbrodniczą przeszłość związaną z obozami CIA - uważa mec. Mikołaj Pietrzak, pełnomocnik jednego z rzekomych więźniów. Wg niego, dokumenty jasno pokazują, że więzienia istniały. Tymczasem prokuratura wciąż milczy ws. śledztwa, a prezydent Komorowski ma nadzieję, że zarzuty wobec Zbigniewa Siemiątkowskiego okażą się niepotwierdzone.
Są wątpliwości wokół zarzutów stawianych byłemu szefowi Agencji Wywiadu Zbigniewowi Siemiątkowskiemu w związku z organizowaniem w Polsce tajnych więzień CIA. To dlatego, że śledczy oficjalnie nie potwierdzają żadnych wiadomości w tej sprawie. Nieoficjalnie pojawia ich za to kilka. Wiele też spekulacji. A sam Siemiątkowski konsekwentnie w tej sprawie milczy.

- Też milczałbym na jego miejscu - mówi w rozmowie z TOK FM jeden z prawników zaangażowanych w sprawę tajnych więzień CIA w Polsce. Szczegółów śledztwa

nie chce ujawniać. Obowiązuje go tajemnica, bo i dokumenty, do których ma dostęp, są tajne.

Adwokat poszkodowanego: Prawda i tak wyjdzie na jaw

Wątpliwości nie ma za to Mikołaj Pietrzak, pełnomocnik Abd Al-Rahim Al-Nashiriego, jednego z rzekomo przetrzymywanych w Polsce więźniów. Pietrzak uważa, że Zbigniew Siemiątkowski to niejedyna osoba, którą należy w tej sprawie przesłuchać. - Chodzi o wszystkie osoby publiczne, które dzierżyły władzę na najwyższym szczeblu w latach 2002-2005. Oczywiście był tam ówczesny premier Leszek Miller, wskazywaliśmy też na Aleksandra Kwaśniewskiego, ale także na wiele osób, które pełniły obowiązki publiczne na najwyższym szczeblu w Stanach Zjednoczonych Ameryki - wyjaśnia.

Czy w sprawę zamieszany był Miller i czy prowadzący ją krakowscy śledczy przekażą swoje ustalenia posłom, co pozwoliłoby na uchylenie immunitetu Millerowi? O tym prokuratura mówić nie chce. - Nikt z Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie nie komentował ani dotychczasowych decyzji procesowych, ani samego przebiegu śledztwa. To ściśle tajne - wyjaśnia w rozmowie z TOK FM prokurator Piotr Kosmaty.

Po lekturze tajnych dokumentów w tej sprawie adwokat Mikołaj Pietrzak nie ma wątpliwości co do istnienia tajnych więzień CIA w Polsce. - Od początku mojego udziału w tym postępowaniu wyrobiłem sobie przekonanie, że taki obóz istniał w Polsce i że był w nim przetrzymywany Abd Al-Rahim Al-Nashiri - twierdzi. Jego zdaniem wyjaśnienie tej sprawy to niezwykła szansa dla Polski na arenie międzynarodowej. - Możemy okazać się wyjątkowo sprawiedliwym państwem i wyjaśniając zbrodniczą przeszłość związaną z obozami CIA, wyróżnić się na tle innych krajów w kwestii przestrzegania praw człowieka - uważa.

Jednak jeśli postępowanie zostanie umorzone, możemy też dużo stracić. - Bo prawda wyjdzie na jaw prędzej czy później. Pytanie tylko, czy dzięki Polsce, czy wbrew Polce - twierdzi Pietrzak.

Prezydent: Oby to była nieprawda

Obecnie prokuratura bada, czy była zgoda polskich władz na stworzenie w Polsce tajnych więzień CIA w latach 2002-2003 i czy ktoś nie przekroczył uprawnień, godząc się na tortury, jakim w punkcie zatrzymań CIA w Polsce mieli być poddawani podejrzewani o terroryzm. - Po analizie przesłanych materiałów w ciągu kilku tygodni zostanie podjęta decyzja o utworzeniu grupy prokuratorów, którzy będą zajmowali się tym postępowaniem - informuje Kosmaty.

Polskie postępowanie ws. więzień CIA toczy się od 2008 r. Dwaj więźniowie przebywający dziś w Guantanamo, Saudyjczyk Al-Nashiri i Palestyńczyk Abu Zubayda, mają w nim status pokrzywdzonych. Obaj twierdzą, że byli przetrzymywani w Polsce.

Zarzuty dotyczące przekroczenia uprawnień oraz naruszenia prawa międzynarodowego w sprawie przetrzymywania w Polsce więźniów CIA w latach 2002-2005 postawione Siemiątkowskiemu martwią prezydenta Komorowskiego - ma on nadzieję, że się nie potwierdzą. - Sprawa jest kłopotliwa, drażliwa i być może bolesna dla państwa polskiego. Ale po to są organa ścigania, żeby to wyjaśnić. Miejmy nadzieję, że postawione wstępnie zarzuty nie znajdą potwierdzenia, natomiast na tym etapie kwestionowanie czegokolwiek wydaje się ryzykowne - mówił prezydent.

DOSTĘP PREMIUM