"W Sarajewie po prostu ktoś zaczął strzelać i poszło jak lawina" - publicyści o zaostrzaniu politycznego konfliktu

- W wojnie jugosłowiańskiej nie było wielkiego politycznego zamysłu. Tam, w tym wielkim, multikulturowym przysłowiowym Sarajewie, ktoś zaczął strzelać i to poszło jak lawina - przypominał w TOK FM prof. Radosław Markowski. - Był też konflikt w Rwandzie. Można oczywiście powiedzieć, że jesteśmy w zupełnie innej sytuacji kulturowej. Jesteśmy i nie. W Europie wchodzimy w erę neoplemienną. Te grupy są gotowe rzucić się sobie do gardeł - dodał Adam Szostkiewicz.
Publicyści analizowali w "Poranku Radia TOK FM" konsekwencje zaostrzającej się "retoryki smoleńskiej" PiS-u. - Prezes Kaczyński świadomie dąży do konfrontacji. No bo co znaczą hasła "walki o wolność" w wolnym kraju? Że o. Rydzyk sprowadzi 100 tys. ludzi do Warszawy. I co? I te sto tysięcy przyjdzie, przejdzie i rozjedzie się? A może nie? A może rzeczywiście pójdą "wykurzać szczury" z Pałacu Prezydenckiego? Bo takie były ostatnio hasła z okazji 10 kwietnia - mówił w TOK FM Adam Szoskiewicz z tygodnika "Polityka". Zdaniem publicysty, to nie przypadek, że o sprawy publiczne w Polsce martwią się osoby z bardzo różnych środowisk. - Roman Giertych, kojarzony z twardą prawicą, mówił o wojnie domowej, z drugiej strony "gołąb polityczny", Tadeusz Mazowiecki mówił o puczu. Rozwinął to Aleksander Smolar, mówiąc o "pełzającym puczu" - zwracał uwagę Szostkiewicz.

W Sarajewie nie było planu. Ktoś zaczął strzelać i poszło jak lawina

- W wojnie jugosłowiańskiej nie było wielkiego politycznego zamysłu. Tam, w tym wielkim, multikulturowym przysłowiowym Sarajewie, ktoś zaczął strzelać i to poszło jak lawina - przypominał prof. Radosław Markowski, politolog z PAN i SWPS.

- Mówimy o przykładzie konfliktu bałkańskiego, był też konflikt w Rwandzie. Oczywiście można powiedzieć, że jesteśmy w zupełnie innej sytuacji kulturowej, etnicznej itd. Jesteśmy i nie jesteśmy - oceniał Szostkiewicz. - W Europie bardzo aktywizuje się myślenie wspólnotowe, które skupia się tylko na małych tożsamościach. Wchodzimy w erę neoplemienną. I te grupy są gotowe rzucić się sobie do gardeł. To jest realny problem - podkreślał publicysta. - I nie mówimy o Rwandzie, ale o Danii, Holandii, Norwegii, także o Polsce. To nie są wyssane z palca problemy i zagrożenia - zaznaczył.

Kaczyński nie panuje nad emocjami "ludu smoleńskiego"?

Eskalacja nastrojów - to scenariusz, którego jedni się obawiają, ale inni na niego liczą - uważa Andrzej Godlewski z TVP. - Połączenia tych różnych niezadowoleń: od młodych ludzi, taksówkarzy, po tych, którzy nie wierzą w wersję wypadku - mówił. - Nie jestem pewien, czy Jarosław Kaczyński jest panem emocji, które wokół niego narastają. To, że tak bardzo honorował "Gazetę Polską", to nie tylko kurtuazja, ale próba utrzymania ludzi związanych z klubami "Gazety Polskiej" wokół PiS-u - analizował Godlewski.

Według dziennikarza sprawa Smoleńska kanalizuje większość negatywnych społecznych emocji. - Szczególnie, że strategią rządową jest przemilczanie, unikanie odpowiedzi na pytania. Dla ludzi, którzy nie są przekonani, metkowanie wątpliwości czy pytań jako "absurdalnych" nie jest wiarygodne - krytykował Godlewski.

Milczenie "racjonalnych" to zła taktyka

Prof. Markowski przypomniał znaną teorię spirali milczenia. - Mechanizm polega na tym, że ludzie wspierają dominującą narrację. "Może ci, którzy mówią o zamachu, mają rację, skoro wszyscy wokół tak mówią" - tłumaczył. - Gdy jakaś partia jest zdeterminowana, żeby posłużyć się iluzją i konfabulacją faktów, "tworzy się" rzeczywistość - dodał politolog.

- Ale media mają ogromne "zasługi" w tworzeniu tego nastroju - oceniła prowadząca "Poranek" Janina Paradowska. - Rozdmuchiwanie każdego faktu, wszechogarniające nieuctwo, brak przypominania ogólnie znanych faktów, tylko rzucanie się na byle jaką sensację - wyliczała. - W systemie demokratycznym, w którym jeszcze dzięki Bogu żyjemy, jednak główna odpowiedzialność leży po stronie polityków - bronił Szostkiewicz. - To do polityków, jako demokratycznie wybranych przedstawicieli nas wszystkich, należy psi obowiązek riposty, odpowiedzi. Odpuszczanie to bardzo zły kierunek obozu rządzącego i racjonalnej części opinii publicznej - ocenił publicysta.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM