Jak można podawać rękę Breivikowi? [ZMIANA MENTALNOŚCI]

- W sądzie Breivikowi podawano rękę, uśmiechano się. Jak można podawać rękę człowiekowi, który zrobił coś tak strasznego? - zastanawiała się redaktor naczelna Radia TOK FM Ewa Wanat. - Odruchowo oceniamy według naszego kodu kulturowego, w którym podanie komuś ręki oznacza moralną aprobatę. Tymczasem w Norwegii może być zupełnie inaczej - tłumaczył psychoterapeuta Zbigniew Miłuński.
Od poniedziałku trwa proces Andersa Breivika oskarżonego o zabójstwo 77 osób w zamachu bombowym w Oslo i strzelaninie na wyspie Utoya. Grozi mu maksymalna kara za terroryzm - 21 lat więzienia, z możliwością przedłużenia, gdyby uznano go za zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego. Breivik przyznał się do popełnionych czynów, jednocześnie uważając, że jest niewinny. Zażądał albo kary śmierci, albo uniewinnienia.

- Kiedy patrzę, jak Breivik jest traktowany przez prokuratorów, sędziów norweskich, odczuwam pewien dysonans. Podawali mu rękę, witali się, uśmiechali - zwracała uwagę redaktor naczelna Radia TOK FM Ewa Wanat. - Dla nas to był objaw serdeczności, akceptacji. Jak można podawać rękę człowiekowi, który zrobił coś tak strasznego? Nie mogę tego zrozumieć. Poprzez to, co on zrobił, on się wykluczył ze społeczeństwa - mówiła w programie "Zmiana mentalności". Przyznała jednocześnie, że nie akceptuje do końca takiego myślenie u siebie. - Nie pasuje coś na tym obrazku, ale nie pasuje mi też coś w mojej reakcji - podkreśliła.

Zobacz gesty norweskich prawników wobec Breivika w pierwszym dniu procesu:



- W pierwszej chwili miałem podobne odczucie. Jakby on stracił moralne prawo, żeby być traktowany w przyjacielski, sympatyczny sposób - zgodził się rozmówca Wanat, Zbigniew Miłuński. - Zacząłem próbować odkrywać, o co w tym chodzi. Najpierw pomyślałem, że w pewnym sensie ci Norwegowie, którzy traktują Breivika jak każdą istotę ludzką, w ten sposób, świadomie czy nieświadomie, przeciwstawiają się temu, co on zrobił. Na dobrą sprawę mówią, ze każdy człowiek bez wyroku sądu powinien być traktowany jak istota ludzka - mówił psychoterapeuta i filozof. - Podczas kiedy to, co robi Breivik, jest zakwestionowaniem takiej postawy i powiedzeniem: swoi o moim kolorze skóry i mówiący moim językiem są ważniejsi niż inni. Niektórych ludzi będę traktował jak ludzi, a innych nie - wyjaśniał.

Patrzymy na Norwegów przez nasz kod kulturowy

- Później doszedłem do wniosku, że na to, co tam się dzieje, patrzę z punktu widzenia mojego kodu kulturowego. W naszym polskim kodzie kulturowym podanie komuś ręki oznacza moralną aprobatę. Gest niepodawania ręki jest wyrazem mojej nieakceptacji tego rodzaju postawy - mówił Miłuński.

Jak tłumaczył psychoterapeuta, jednocześnie zakładamy, że podanie ręki w kulturze Norwegii oznacza to samo co u nas. - A tak wcale nie musi być - podkreślił.

Według Miłuńskiego przenoszenie swojego kodu kulturowego na inną kulturę jest zrozumiałe, bo odruchowe. - Tyle że ten odruch jest czymś, co nas dzieli. Bo być może to zachowanie prawników, adwokatki, prokuratora znaczy coś zupełnie innego. Patrzymy na świat przez pryzmat naszego kodu kulturowego nie tylko na poziomie poznawczym, ale także na poziomie reakcji uczuciowej, emocji, czegoś, co jest bardzo pierwotne i bardzo bezpośrednie. Co wymyka się racjonalnej kontroli. Albo jeśli wymykam pracę świadomości, to mój odruch ulegnie pewnej zmianie - tłumaczył psychoterapeuta.



Co Państwo sądzą na ten temat? Zapraszamy do dyskusji >>

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM