Magdalena Żuraw murem za Gowinem. Ciąg dalszy wojny o konwencję

Konserwatyści zwierają szeregi. W obronie tradycyjnych ról kobiet i mężczyzn stanął teraz "eksaniołek" PiS. Małgorzata Żuraw staje po stronie Jarosława Gowina, który nie chce ratyfikować konwencji dotyczącej przede wszystkim przemocy wobec kobiet, gdyż - zdaniem publicystki - zawiera "wiele innych groźnych i absurdalnych sformułowań i tez". Na takiej interpretacji nie zostawiają suchej nitki środowiska feministyczne.
"Głośna konwencja Rady Europy w sprawie »zapobiegania i zwalczania przemocy wobec kobiet i przemocy domowej «, której <a class=c1n href="https://www.tokfm.pl/Tokfm/1,102433,11618257,_Ogromna_bezradnosc____Gowin_chce_rozmowy_o_bledach.html">sprzeciwia się minister Jarosław Gowin</a>, zawiera nie tylko krytykowany przez niego artykuł 12., ale również wiele innych groźnych i absurdalnych sformułowań i tez" - pisze na łamach <a class=c1n href="http://wpolityce.pl/dzienniki/dziennik-magdaleny-zuraw/27439-konwencja-rady-europy-obraza-zdrowy-rozsadek-nadchodzi-nowy-wspanialy-swiat">portalu wPolityce.pl</a> Magdalena Żuraw, kandydatka Prawa i Sprawiedliwości w wyborach parlamentarnych z 2011 roku. Komentuje w ten sposób kontrowersje wokół konwencji, jeszcze nieratyfikowanej przez Polskę, a dotyczącej przede wszystkim przeciwdziałania przemocy wobec kobiet.

Lis: Premier popełnił błąd. Chciał sparaliżować Gowina odpowiedzialnością, a on harcuje>>

Sporna kwestia? Płeć

Polska nie przystąpiła jeszcze do konwencji. Sprzeciwiają się jej m.in. środowiska konserwatywne, w tym minister sprawiedliwości Jarosław Gowin. - Ta konwencja składa się z dwóch warstw: warstwy postulatów bezwzględnie słusznych - wszystko to, co dotyczy zwalczania przemocy i wszystkich form poniżania - mogę temu przyklasnąć. Niestety, pod koniec prac nad konwencją wprowadzono tam drugą warstwę. Mam na myśli np. definicję płci - niebiologiczną - mówił w Poranku TOK FM minister. - Na wniosek organizacji gejowskich zastąpiono definicję biologiczną definicją poprzez role społeczne. Jest też nieszczęsny artykuł 12., który mówi o zwalczaniu tzw. stereotypowych ról kobiety i mężczyzny.

Wspomniane drażliwe zapisy to art. 3. głoszący m.in.:

"Płeć" oznacza społecznie skonstruowane role, zachowania, działania i cechy, które dane społeczeństwo uznaje za właściwe dla kobiet i mężczyzn

oraz art. 12., według którego:

Strony stosują konieczne środki, aby promować zmiany w społecznych i kulturowych wzorcach zachowań kobiet i mężczyzn w celu wykorzenienia uprzedzeń, zwyczajów, tradycji i wszelkich innych praktyk opartych na pojęciu niższości kobiet lub na stereotypowych rolach kobiet i mężczyzn

Mucha ws. konwencji o przemocy wobec kobiet: Wszyscy rozmawiamy z Gowinem>>

"Lewacy lubią porównywać się ze zwierzętami, więc..."

Magdalena Żuraw ocenia te zapisy niezwykle surowo. Jej zdaniem od chwili wejścia w życie konwencji "naturalny (biologiczny) podział płci (wraz z jego uwarunkowaniami) ustąpiłby miejsca genderowej koncepcji płci jako »społecznie skonstruowanej roli « narzuconej przez społeczeństwo". Publicystka atakuje: "Lewacy lubią zestawiać ludzi ze zwierzętami - według nich człowiek to tylko najbardziej inteligentny ssak - w związku z tym warto zapytać neomarksistowskich mędrców z Rady Europy: czy płeć psa to także »społecznie skonstruowana rola «, którą dana społeczność psów uznaje za właściwą dla samców i samic?" - pyta.

"Gowin ma obsesję"

Joanna Piotrowska, szefowa fundacji Feminoteka, uważa, że "pan minister ma obsesję". - (Zapis powstał) nie na wniosek gejowskich środowisk, tylko cały ruch kobiecy pracuje na to, żeby zwrócić uwagę, że kultura ma wpływ na nasze zachowania - mówi w rozmowie w Tokfm.pl.

- Ta konwencja jest taką wytyczną dla państw, które ją podpiszą i ratyfikują, żeby prowadzić profilaktykę przeciwko przemocy - tłumaczy. - Do tej pory w Polsce się tego nie robiło. Tzn. rząd tego nie robił, zajmowały się tym organizacje pozarządowe, między innymi Feminoteka. Taka konwencja zobligowałaby rządy do prowadzenia profilaktyki - dodaje.

Przemoc dotyczy przede wszystkim kobiet. To fakt

Piotrowska zauważa, że słowo "kobieta" nie znajduje się w programach przeciw przemocy. - Nie znajdziemy sformułowania "przemoc ze względu na płeć" jako jednego ze źródeł przemocy, nie pojawia się stereotyp płciowy - mówi szefowa Feminoteki. - Dla wielu konserwatywnych polityków mówienie o stereotypach płciowych jest trudne do przełknięcia. To wynika z próby zaciemnienia tego, jaki mamy problem. Że problem przemocy dotyka przede wszystkim kobiet. Każda przemoc jest potworna i zła, więc te kobiety, które stosują przemoc, powinny być ukarane. Ale jeśli popatrzymy na statystki, to drastycznie więcej kobiet doznaje przemocy niż mężczyźni. To jest taki odruch obronny, żeby zamknąć oczy i nie widzieć statystyk - uważa.

Czemu mężczyźni biją kobiety?

- My nie mówimy, że wszyscy mężczyźni są źli - zwraca uwagę feministka. - Mówimy, że coś takiego dzieje się w kulturze i edukacji, że dziewczynki, a potem dorosłe kobiety doświadczają przemocy i nie potrafią się bronić. I coś takiego się dzieje, że mężczyźni dają sobie pozwolenie na przemoc. To jest taki lęk tradycjonalistów przed zmierzeniem się z tym, że coś z naszym wychowaniem jest nie tak - dodaje.

Gowin gra kobietami

- Dla mnie to, co robi Gowin, to jest obrzydliwe, cyniczne wykorzystywanie tragedii setek tysięcy kobiet do swoich politycznych gier - uważa Piotrowska. - Trzeba bardzo złej woli, żeby tę konwencję w ten sposób odczytywać. To przechodzi ludzkie pojęcie. Nie wyobrażam sobie, jak mało trzeba mieć empatii, żeby nie wiedzieć, jak wiele szkód osoby na takich stanowiskach mogą wyrządzić, mówiąc w ten sposób o konwencji. Mówiąc, że stereotypy nie istnieją, że to nie jest źródło przemocy. Uważam, że oni to widzą i robią to świadomie i cynicznie.

Mam nadzieję, że Donald Tusk, który 8 marca obiecał, że podpiszemy tę konwencję, dotrzyma słowa, że przyspieszy sprawę nad tą konwencją. Mam nadzieję, że skończą się te głupie dyskusje nad potrzebą czy brakiem potrzeby tej konwencji.

DOSTĘP PREMIUM