Łasiczka sprawdza, jakim jest kierowcą. Po pół litrze wódki

Cezary Łasiczka, choć na co dzień niepijący, postanowił się poświęcić dla dobra eksperymentu. Dziennikarz TOK FM po spożyciu pół litra wódki przystąpił do testów dla kierowców, m.in. na refleks i koncentrację. Wyniki okazały się zaskakujące.
Pomysł był prosty: dzięki uprzejmości Instytutu Transportu Samochodowego przeprowadzić badania dla kierowców na trzeźwo i po spożyciu alkoholu. Chodziło o obiektywne porównanie umiejętności w tych dwóch stanach, szczególnie zwracając uwagę na ten drugi - wybitnie popularny w okresie majówkowym.

Badanie obejmowały testy na koncentrację, ocenę prędkości, odległości, refleks, itp. Jedno z zadań polegało na umieszczeniu Cezarego w zaciemnionej "szafie". Po ok. 10 minutach został oślepiony silnym strumieniem światła, a jego rolą było jak najszybsze określenie rodzaju wyświetlanej później figury (czy to kwadrat, czy koło, itp.). Za chwilę musiał obserwować obracające się szpule i określić, w którym momencie osiągnęły identyczną prędkość. Badania powtórzył po wypiciu 0,5 litra alkoholu.

Posłuchaj reportażu z debiutu Cezarego w kategorii "dziennikarstwo zaangażowane":



- Ku naszemu zaskoczeniu, okazało się, że w niektórych parametrach wyniki po spożyciu okazały się wcale nie tak dużo gorsze, jak wtedy, gdy były przeprowadzane na trzeźwo - przyznała dr Ewa Tokarczyk, która przeprowadzała badanie.

Proszę nie wyciągać pochopnych wniosków!

- Proszę nie wyciągnąć z tego wniosku, że każdy z nas po wypiciu alkoholu może sobie siadać za kierownicą - apelowała dr Tokarczyk. - W przypadku pana redaktora te zaburzenia mogły być mniejsze, w przypadku dziesiątek innych osób te zaburzenia będą po prostu większe - podkreślała.

Trzeba oddać, że Cezary miał mocno ułatwione zadanie. Po pierwsze, drugi etap badań był przeprowadzony stosunkowo krótko po spożyciu. Gdyby przeprowadzono je np. pół godziny później, stężenie alkoholu we krwi byłoby wyższe. Dodatkowo, w warunkach laboratoryjnych przechodzi się od zadania do zadania, które sprawdza umiejętności, które są potrzebne kierowcy wszystkie jednocześnie. Po trzecie, najdłuższe zadanie trwało 3-4 minuty. - W takim czasie jesteśmy w stanie bardzo mocno skoncentrować się na zadaniu. W dodatku nie jest się zaskoczonym, bo już się to zadanie wykonywało kilkadziesiąt minut wcześniej. Tymczasem w sytuacji ruchu drogowego jedziemy ciągle i nieustannie jesteśmy zaskakiwani - podkreślała dr Tokarczyk.

Nie umiemy odmawiać

Według danych z 1 maja, od początku wielkiej majówki zatrzymano ponad 2 tysiące pijanych kierowców. Dlaczego mimo ryzyka, Polacy siadają za kierownicę po alkoholu?

- To nieumiejętność odmawiania - uważa dr Tokarczyk. - Robiłam badania, kiedy kierowcy mieli przypomnieć sobie imprezę, na którą wybrali się wiedząc z góry, że będzie na niej alkohol. W związku z tym, mogli podejmować różne decyzje jeszcze będąc w domu - opowiadała ekspertka. - Okazuje się, że zostawiających samochód w domu była tylko jedna czwarta. 75 proc. ludzi jechało na miejsce własnym samochodem. 40 z tych 75 proc. to były osoby, które rzeczywiście nie wypiły. Dla 7 proc. picie i kierowanie samochodem nie stanowiło problemu. Pozostała grupa to ci, którzy myśleli: jadę i nie będę pił. Jednak w trakcie imprezy zmieniali decyzję. Z tej grupy 13 proc. to były osoby, które pojechały samochodem po spożyciu. Zabrakło umiejętność asertywnego odmawiania - tłumaczyła dr Tokarczyk.

Dodatkowo, jak przypominała ekspertka, po alkoholu wzrasta pewność siebie, rozsądek idzie na plan dalszy, pojawia się życzeniowe i brak hamulców ze strony otoczenia. - No i siadamy za kierownicę - mówiła.

Nie dyskutuj z kierowcą, czy "jest pijany"

Specjalistka podkreśla, że kluczowe jest odpowiedzenie sobie na pytanie: jesteś przedmiotem czy podmiotem namów? - Jest też różnica pomiędzy "namówili mnie" a "dałem się namówić" - podkreśla.

- Najczęściej popełniamy błąd mówiąc do kierowcy: nie pojedziesz, bo jesteś pijany. I zaczyna się wtedy ping pong "jestem-nie jestem". Pijesz, nie jedziesz! Nie dyskutujemy czy ktoś jest pijany tylko odwołujemy się do faktów - radziła dr Tokarczyk.

Są kraje gorsze niż Korea Płn. Już nie jest liderem cenzury >>
Kliknij, by obejrzeć galerię

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM