Piotr Duda wschodzącą gwiazdą? "Zachwyty niedojrzałych dziennikarzy" [PUBLICYŚCI]

- Dudą zachwycają się niedojrzali dziennikarze - tak politolog prof. Radosław Markowski skomentował pozytywne komentarze, jakie posypały się ostatnio pod adresem szefa NSZZ "S". - Przynajmniej próbuje oderwać związek zawodowy od bieżącej polityki. Należy go dostrzec, a nie od razu go "glebować" - bronił Paweł Wroński.
Głośno ostatnio o Piotrze Dudzie - szefie NSZZ "Solidarność". Między innymi w TOK FM pojawiały się opinie, że udało mu się "odkleić" związek od PiS, że w "sposób mistrzowski" przeprowadził demonstrację przed Sejmem w czasie głosowania nad ustawą emerytalną i wyrasta na "nową gwiazdę". - Nowy lider, mówią, że to już następca Jarosława Kaczyńskiego, choć ten młody człowiek się od tego odżegnuje. Muszę przyznać, że nie rozumiem zachwytu mediów. Miał dobre wystąpienie w Sejmie, ale potem niczym nie błysnął. O co tu chodzi? - pytała swoich gości Janina Paradowska.

Jeśli Duda wywoła szerszą dyskusję, to będzie jego wielka zasługa

Zdaniem prof. Radosława Markowskiego wszystko zależy od tego, z kim porówna się obecnego przewodniczącego "S". - Przypominając sobie pana Śniadka (poprzednika Dudy - red.), to rzeczywiście obecnie mamy do czynienia z człowiekiem spokojniejszym i nie tak jednoznacznie uzależnionym od PiS. Jednak zachwyty nad nim, jak to fantastycznie o tej osiemnastej zdjął (łańcuchy z bramek sejmowych, wypuszczając posłów - red.), są zachwytami niedojrzałych dziennikarzy - uważa politolog.

- Duda przynajmniej próbuje oderwać związek zawodowy od bieżącej polityki. Należy go dostrzec, a nie od razu go "glebować" - przekonywał Paweł Wroński z "Gazety Wyborczej".

Według Andrzeja Godlewskiego z TVP Piotr Duda może postąpić podobnie do Lecha Wałęsy. - Czyli wykorzystać członków związku do czegoś innego. Wałęsa robił politykę, Duda być może wywoła jakąś dyskusję na temat tego, jak długo i gdzie pracować, o polskiej gospodarce i edukacji młodych. Gdyby to się udało, byłaby to jego wielka zasługa - uważa.

Związki powinny mieć zaplecze analityczne

- W krajach, gdzie system opiera się na umowach trójstronnych, jak w Niemczech czy Austrii, związki dysponują intelektualnym, analitycznym zapleczem. Można się z nimi nie zgadzać, ale da się merytorycznie rozmawiać - opisywał prof. Markowski. - Ja bym bardzo namawiał, żeby także polskie związki zawodowe przeznaczyły część pieniędzy na utworzenie think tanków, niech analizują, liczą - przekonywał.



- Szef związków niemieckich został skierowany na studia historyczne, filozoficzne i politologiczne przez swój własny związek zawodowy, kiedy zaczął być wybijającym się przywódcą - powiedział Wroński. Zwrócił też uwagę na różnice w liczbie protestujących w sprawie wydłużenia wieku emerytalnego. - W Niemczech to było kilkaset tysięcy ludzi, we Francji łącznie demonstrowało ok. 3 mln osób. A u nas Duda może na demonstracje wyciągnąć tylko aktyw - mówił. Zaznaczył jednak: - Związek po prostu musi protestować, a teraz robi to w sposób odrobinę bardziej cywilizowany niż poprzednicy.

DOSTĘP PREMIUM