Nawet BBC straszy polskimi kibicami. "Dzień Świstaka! Przydałby się 'związek zawodowy' kibiców"

- Przed Euro 2008 austriackie media pękały w szwach od informacji, jakoby polscy, chorwaccy kibice mieli przyjechać i obrócić kraj w perzynę. Oczywiście nic takiego się nie stało - mówił w TOK FM Dariusz Łapiński z PL.2012. - Ten turniej to wielki festyn, ludzie przyjeżdżają po prostu się pobawić. W Polsce nie będzie inaczej - dodał.
- W mediach coraz więcej straszenia polskimi kibicami, dołączyło do czego nawet BBC, opisując co też takiego może spotkać przybyłych do Polski kibiców. Skąd taki ponury obraz? - pytał swoich gości Jakub Janiszewski.

- Nie mam pojęcia, ale to jest coś w rodzaju Dnia Świstaka - skomentował Dariusz Łapiński, Koordynator Projektu Współpracy z Kibicami w spółce PL.2012. Łapiński mówił, że podobnie działo się przy okazji mistrzostw świata w 2006 czy Euro 2008 w Austrii i Szwajcarii. - Austriackie media pękały w szwach od informacji, jakoby polscy, chorwaccy kibice mieli przyjechać i obrócić kraj w perzynę. Oczywiście nic takiego się nie stało - mówił gość TOK FM. - Bardzo mnie dziwi, że ten cykl powtarza się przy okazji wszystkich wielkich turniejów piłkarskich. Ludzie chyba po prostu lubią się bać - dodał.

- Ale ten obraz nie wziął się znikąd. Mamy w pamięci te tłumy policjantów z prewencji, którzy eskortują kibiców antagonistycznych grup - zwrócił uwagę Janiszewski. - To prawda, ale istnieje różnica między antagonizmami na szczeblu klubowym a kibicami reprezentacji. Turniej Euro ma charakter wielkiego festynu i ludzie przyjeżdżający na niego niewiele mają wspólnego z piłką klubową i po prostu chcą się pobawić. W Polsce nie będzie inaczej - uważa Łapiński.

Kibice mają potencjał

- Widzimy w kibicach potencjał, a nie zagrożenie - powiedziała Małgorzata Korus, koordynatorka projektu Kibice Razem Arka Gdynia. Projekt ma na celu zachowanie konkurencji między kibicami, ale doprowadzenie do usunięcia z niej przemocy. - Robimy różne rzeczy, od najdłuższego graffiti kibicowskiego po akcję w szkołach podstawowych, gdzie rozdajemy odblaski. Kibice są chętni do działania, my po prostu im pomagamy - opowiadała.

Projekty kibicowskie są co prawda dedykowane na Euro 2012, ale nie przypadkiem zaczęły się dużo wcześniej. - Choćby właśnie Gdynia, miasto, w którym nie rozegra się żadne spotkanie Euro, na tym korzysta. Liczymy, że współpraca z kibicami klubowymi będzie trwała także po zakończeniu turnieju - mówił Łapiński.

Energia kibiców jest cenna. "Nie chcemy jej marnować"

Jak tłumaczył Łapiński, stanowią grupę, która posiada własną tożsamość; są zainteresowani futbolem, ale również - a czasami przede wszystkim konkurencją z innymi grupami kibiców. - I to właśnie jest źródłem niesamowitej energii, która sprawia, że futbol jest tak wyjątkowy. Nie chcemy tej konkurencji niszczyć, chcemy, żeby nie odbywała się na prymitywnej zasadzie bójek, tylko otworzyć dla niej nowe pola. Poza tym kibice już konkurują ze sobą na różnych płaszczyznach. My chcemy wesprzeć tylko te dobre - wyjaśniał.

- Chciałbym, żeby w perspektywie kilku lat stowarzyszenia kibiców były rzetelnym partnerem, takim związkiem zawodowym kibiców, którzy reprezentują tę grupę. Kibice są nieodzownym elementem w świecie futbolu - podkreślił Łapiński.

DOSTĘP PREMIUM