Apostazja Palikota aktem odwagi, który "wymaga jaj" albo "tandetne przedstawienie" i naciąganie historii [BLOGERZY TOKFM.pl]

Janusz Palikot przybijający na drzwiach kościoła akt apostazji wywołał poruszenie na blogach tokfm.pl. Autorzy piszą o akcie odwagi, wyczuwaniu nastrojów społecznych, ale i o tandecie oraz o tym, że... "żal" im tego polityka. Prezentujemy najciekawsze opinie.
Janusz Palikot złożył akt apostazji przed krakowską kurią. List przywiesił na drzwiach kościoła Franciszkanów. Przed kurią czekało na niego kilkudziesięciu członków Narodowego Odrodzenia Polski i tłumek reporterów.

"Na miły Bóg, nie w świetle kamer" [POLITYCY] >>

O krytykach Palikota ostro pisze oby.watel: "Palikot został skrytykowany. Przez niemal wszystkich. (...) Nie można się jednak oprzeć wrażeniu, że najgorliwiej potępiają go ci, którzy nie mają odwagi sami wykonać żadnego aktu . I ci, którzy mając do wyboru dobro własnych dzieci i dobro kapłana, wybierają dobro kapłana.(...) Co ciekawe, za jedno i to samo przewinienie parafianie potrafią zlinczować sprawcę lub poszkodowanego, w zależności od tego, czy sprawcą jest ksiądz, czy cywil".

Palikot "podgrzewa niedobre emocje" [PUBLICYŚCI] >>

Z kolei Azrael przekonuje, że choć Janusz Palikot wyczuwa nastroje społeczne - a w Polsce, jak pisze, postawy antyklerykalne wyraźnie wzrosły - to jako polityk nie będzie w stanie zmienić państwa. Po pierwsze, zarzuca Palikotowi tandetę i naciąganie historii . "Luter, umieszczając swoje 95 postulatów, nie zamierzał opuścić Kościoła katolickiego, lecz chciał go zreformować (...). W związku z tym to sobotnie przedstawienie było parodią, a nie aktem apostazji - a już na pewno nie aktem politycznym" - ocenia Azrael.

"Już przestano się krygować i pytania o finanse Kościoła katolickiego są rzeczą normalną, także w mediach. Nie udało się zamieść pod dywan gigantycznej afery Komisji Majątkowej (...). To nie są sprawy wewnątrzkościelne, lecz jak najbardziej publiczne (...). Teraz konformizmem dla polityka powinno być to, że tego rodzaju pytania nie są stawiane. I tym się Janusz Palikot powinien zajmować w pierwszej kolejności" - pisze bloger.

Żal mi Palikota

Mebaisog pisze wprost, że jej żal Palikota. "Obejrzałam jeszcze raz wideo (...) zobaczyłam tam przegranego człowiekapozującego do zdjęć przed wejściem do świątyni: panie Januszu, wyżej rękę, mógłby pan poprawić napis, proszę popatrzeć na mnie, panie Januszu, teraz w prawo, i teraz do mnie, prosimy popatrzeć tam, do tyłu, teraz, o dobrze, Panie Januszu, jeszcze raz można, o dobrze, dziękuję...". Samą akcję tygodnia apostazji nazywa zorganizowanym przez środowiska antyklerykalne i pseudolewicowe.

I kwituje złośliwie: "Nie ma dokładnych statystyk na temat tego, ile osób tak naprawdę opuściło Kościół w ramach nawoływania polityków, ale wszystko wskazuje na to, że niewiele, skoro podsumowanie całej akcji Andrzej Rozenek zamknął w słowach: <i>To był Tydzień Apostazji zakończony opuszczeniem Kościoła Katolickiego przez Janusza Palikot</i>. No właśnie."

Inspiracja dla innych?

Dla Krzysztona gest Palikota był aktem odwagi, czymś na kształt zrzucenia feudalnego jarzma. "Kościół mentalnie jeszcze tkwi w okresie (...), gdzie chłop był własnością pana. (...) Poprzez chrzest, człowiek staje się takim feudalnym chłopem, stając się jednocześnie własnością pana czyli Kościoła, zostając zmuszonym do bycia dożywotnio katolikiem" - opisuje.

Spotapowicz pisze jeszcze dosadniej: "(Taki akt) wymaga jaj". Bloger zaznacza, że oczywistością jest, że akt Palikota ma na celu promocję jego nazwiska i ruchu, ale obok tego może ośmielić innych. "Janusz Palikot sam jeden wniósł do polskiej, ugładzonej, grzecznej polityki więcej fermentu, aniżeli ktokolwiek inny w ciągu ostatnich ponad dwudziestu lat wolnej Polski" - chwali polityka.

Czyim podszeptom Palikot ulega

Za to Marcin Celiński pisze na blogu "Liberte!" baśń z dialogami:

- Januszu, jam twój anioł stróż, przychodzę ci na ratunek
- Jaki ratunek? Nie mam już pomysłów na wygłupy, sondaże lecą, Miller się ze mnie śmieje!
- Januszu, przychodzę z pomysłem - spróbuj być kimś, kim jeszcze nie byłeś.
- Eeee, to ćwiczę od zawsze. Ja już byłem i kapitalistą, i lewakiem, i ultrakatolem, i antyklerykałem
- Januszu, nie byłeś jeszcze odstępcą. Powiadam Ci - jedź do Krakowa i dokonaj apostazji
- Aniele Boży, Stróżu Mój - a nie przegnę? Trochę się boję.


Koniec końców, namowy anielski okazują się mistyfikacją, ale nie możemy być pewni czyją, bo jak zaznacza autor: "wszelkie podobieństwo do osób i sytuacji realnych jest niezamierzone i zupełnie przypadkowe"

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM