Publicyści: Palikot będzie budował fabryki? Błazenada

- Przy wszystkich jego prowokacyjnych zachowaniach sądziłem, że jest to polityk, który ma dość twardą wizję Polski. Tymczasem on co tydzień opowiada coś innego. Odnoszę wrażenie, że jego błazenada nie służy niczemu poza kreowaniem samego Palikota. Potwierdzają się więc najgorsze oskarżenia jego przeciwników - tak na antenie TOK FM krytykował Janusza Palikota publicysta Wojciech Maziarski.


Palikot w ostatnim wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" oświadczył: "Nasz program jest poważny. Państwo ma budować fabryki". Publicyści dyskutowali o przyszłości politycznej Janusza Palikota.

- To, że państwo nie służy do budowania fabryk, to oczywista oczywistość. O czym tu dyskutować? - dziwił się Wojciech Maziarski. - Ale jak Palikot zostanie premierem, to zacznie te fabryki budować - nie odpuszczał prowadzący "Poranek" Łukasz Grass. - A skąd to przekonanie? Przecież on co tydzień opowiada coś innego - odparował Maziarski. - Dla mnie Palikot jest ogromnym rozczarowaniem, z jego pojawieniem się w polityce wiązałem spore nadzieje. Przy wszystkich jego prowokacyjnych zachowaniach sądziłem, że jest to polityk, który ma dość twardą wizję Polski. Sądziłem, że ta jego błazenada jest narzędziem do osiągania pewnych celów dla kraju, dla dobra wspólnego. Tymczasem odnoszę wrażenie, że nie służy niczemu poza kreowaniem Palikota. Potwierdzają się najgorsze przypuszczenia i oskarżenia jego przeciwników - komentował publicysta.

Palikot się pogubił?

- On nie ma wizji Polski, on po prostu robi politykę. Palikot bardzo skutecznie operuje mediami i swoim wizerunkiem, żeby dojść do władzy. Ta dziwna propozycja wydaje mi się być tylko jakimś jego przejęzyczeniem, próbą zdobycia elektoratu, a papier na tym etapie kampanii zniesie wszystko - ocenia Paweł Stremski, dyrektor programowy gazeta.pl

- Jest takie Państwo na świecie, które buduje fabryki, to Państwo Środka. Teraz już może nie państwo bezpośrednio, ale firmy, które prywatnymi nie są. Tak budowano system gospodarczy w Chinach. Nie wiem, czy to jest marzenie Palikota - mówił Michał Szułdrzyński z "Rzeczpospolitej". Zdaniem publicysty Palikot paradoksalnie pod względem programu gospodarczego przybliża się do PiS. - Bo jeżeli mówi o podatkowaniu dużych firm, które transferują swoje zyski za granicę i w Polsce z tego nic nie ma, to jest to postulat Kaczyńskiego. Czymże innym jest pomysł podatku bankowego, jeśli nie próbą zatrzymania tego kapitału w Polsce? Dla mnie to jest bardzo ciekawy, choć niezrozumiały sojusz - komentował.

Szułdrzyński uważa, że wszystko wskazuje na to, że Janusz Palikot się pogubił. - PiS przynajmniej jest spójne, ale Palikot nigdy nie kojarzył się z osobą, która by takie poglądy wypowiadała - zwracał uwagę.

Mamy w Polsce trzy lewice

Zdaniem Wojciecha Maziarskiego nie ma w Polsce "prawdziwej rynkowej prawicy". - Mamy PiS, który nie jest prawicą, tylko jest religijno-nacjonalistyczną lewicą. Mamy do tego lewicę postkomunistyczną i mamy marihuanową w wydaniu Palikota - mówił.

Stremski uważa z kolei, że Palikot ucieka od podziałów prawica - lewica. - On po prostu mówi o światopoglądzie Ruchu Palikota. Zwróćmy uwagę, jak on dba o swój elektorat, ludzi, którzy na niego zagłosowali. Przecież cały happening z paleniem jointa, co sam otwarcie przyznaje, był tylko i wyłącznie po to, żeby się uwiarygodnić - przypominał.

- Ale przed chwilą był realną przeciwwagą dla SLD, a w tej chwili Palikot znowu gdzieś spadł poniżej Sojuszu, który odbudowuje swoje wpływy. To wskazuje, że polityka Palikota nie jest skuteczna - ocenia Maziarski.

DOSTĘP PREMIUM