Żakowski pyta: Po co nam ta wojna z Rosją? "Jak nic się nie dzieje, najlepiej przywalić Ruskom"

Kadra Rosji mieszkająca przy Pałacu Prezydenckim, przemarsz kibiców tej reprezentacji przez Warszawę i pytanie, czy za koszulkę z napisem "CCCP" będą deportować. - Seria napięć wynikających z niczego, ale mogących mieć jakieś konsekwencje. Po co nam to? - zastanawiał się Jacek Żakowski. - Jak już się nic nie dzieje, to najlepiej przywalić albo Ruskowi, albo Niemcowi, bo to proste - komentował Łukasz Lipiński z "GW".
Najpierw sprawa zakwaterowania kadry rosyjskiej w hotelu Bristol, czyli w bezpośrednim sąsiedztwie Pałacu Prezydenckiego, gdzie regularnie pojawiają się Solidarni. Potem dyskusja na temat przemarszu Rosjan przez Warszawę 12 czerwca z okazji ich święta narodowego. Teraz temat związany z symbolami radzieckimi.

O sprawie pisze w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej" Wacław Radziwinowicz. Rządowa "Rossijskaja Gazieta" oszukała swoich czytelników, pisząc, że "w Polsce za symbolikę radziecką naszych kibiców mogą ukarać grzywnami, a nawet deportować". Chodzi o wystąpienie Jarosława Książka zastępcy naszego ambasadora w Moskwie, który spotkał się z dziennikarzami, żeby porozmawiać o przygotowaniach przed turniejem. "Któryś z gości zrozumiał, że - według dyplomaty - na polskie ulice nie wolno wyjść w koszulce z napisem "CCCP" czy wyobrażeniem sierpa i młota albo czerwonej gwiazdy, bo za to u nas wsadzają za kratki lub zasądzają wysokie grzywny. I zagrały emocje" - pisze korespondent "GW" w Moskwie.

Seria napięć z niczego

- Taka niezręczność i do tego długi brak komentarza z Warszawy wokół tego, czy wolno im używać symbolu ZSRR. Po co nam ta wojna z Rosjanami? Seria napięć wynikających z niczego, wyssanych z palca, ale mogących mieć jakieś konsekwencje - zastanawiał się w "Poranku" Jacek Żakowski.

- Czy gdybyście zobaczyli faceta w budyniówce z gwiazdą, to byście się wzburzyli jakoś specjalnie? - pytał swoich gości Jacek Żakowski.

- Ja bym się nie wzburzył. Jak już się nic nie dzieje, to najlepiej przywalić albo Ruskowi, albo Niemcowi, bo to proste - komentował Łukasz Lipiński z "Gazety Wyborczej".

- Młode pokolenie Rosjan nie ma pojęcia, jakiego rodzaju pretensje Polacy mogą mieć do ich kraju. Oni mogą przemaszerować przez Warszawę, niosąc symbole przez nas znienawidzone, nie po to, żeby nam dokuczyć. Oni po prostu nie będą wiedzieć, o co nam chodzi - mówił Marek Ostrowski z tygodnika "Polityka". - Kiedy wchodziliśmy do NATO, mówili: "Zdradziliście słowiańską rodzinę! Oni was zostawią na lodzie". A kiedy się pytało, co Rosja zrobiła z Polską, odpowiadali: "No, myśmy was wyzwolili". Nie mają zielonego pojęcia, co się działo - wyjaśniał publicysta.

Polacy myślą, że wszyscy mają o nich dużo wiedzieć. A potem zdziwienie

- Polska ma wrażenie, że świat powinien dużo o niej wiedzieć. Potem jest zaskoczenie, że świat żyje własnym życiem, że Rosjan nie obchodzi, co się u nas działo, a jeśli pojawiamy się na ich radarze, to jako mały, problematyczny w przeszłości kraj - opisywał Jan Cieński z "Financial Times".

- Ciekawa jest dwoistość, w jakiej Polska w tej chwili występuje na świecie. Po pierwsze, Polacy uwielbiają się pochylać nad prasą zagraniczną i sprawdzać, co tam o nas piszą - mówił Łukasz Lipiński z "GW". - A tam są dwa typy historii. Jeden: to nasz ekonomiczny i cywilizacyjny sukces, a drugi: to historyczne resentymenty, artykuły w tonie "Polacy znowu mają pretensje". Znęcamy się nad wszystkimi, żeby docenili, jakie wielkie ofiary ponieśliśmy w przeszłości - dodał dziennikarz.

Kibice "przykryją"

Spór z Obamą, BBC, Rosja. - Coś ciąży na tej imprezie, która miała być wielkim czystym sukcesem. Okazuje się kłopotem dla dyplomacji - mówił Żakowski.

- Dla dyplomacji tak, ale kibice wszystko "przykryją". Nie są politycznie nastawieni, chcą przyjechać, wykrzyczeć się, napić piwa, żeby nie powiedzieć mocniej - uważa Ostrowski.

DOSTĘP PREMIUM