Kulturoznawca: Sprawa Kory jest na pokaz. To schlebianie poglądom ultrakonserwy

Historia Kory jest podobna do spektakularnych aresztowań procesów gwiazd rocka w końcówce lat 60. - uważa dr Mirosław Pęczak, kulturoznawca z UW. - To były akcje pokazowe. Teraz Europa idzie dokładnie w drugim kierunku, a my, schlebiając poglądom ultrakonserwy, odwrotnie - mówił w TOK FM.
- Gdyby nie Euro, sprawa byłaby na pierwszych stronach gazet .Sprawa jest, wystarczy zobaczyć, jak dużo mówi się w internecie - zwracał uwagę dr Pęczak.

Kulturoznawca i dziennikarz "Polityki" dostrzega w tej historii analogię historyczną. - To mi się kojarzy z sytuacją w krajach zachodnich w końcówce lat 60., kiedy dochodziło do spektakularnych aresztowań i procesów gwiazd rocka z paragrafu posiadanie narkotyków. W zasadzie nikt się z czołówki nie uchronił. Zwykle to były takie akcje wyraźnie pokazowe. Chodziło o to, żeby młodzi ludzie zobaczyli, że państwo jest sprawne i surowe - opisywał dr Pęczak.

Kora jak Jim Morrison

- Tutaj mamy do czynienia z czymś podobnym - przekonywał gość TOK FM. - Nie chciałbym snuć domysłów spiskowych, ale sprawia to nieodparte wrażenie, jakby komuś zależało, żeby osoba znana została w takiej sytuacji pokazana publicznie. To trochę tak, jakby organa ścigania i sprawiedliwości chciałyby się popisać przed obywatelem, który ciągle ma w Polsce skłonności do rygorystycznego ujmowania życia społecznego - uważa.

Schlebiamy poglądom ultrakonserwy

Zdaniem dra Pęczka Europa w sprawie narkotyków idzie dokładnie w drugą stronę. - A my, schlebiając poglądom ultrakonserwy, odwrotnie - mówił.

Pęczak przewiduje, że jeśli Kora będzie potraktowana ostro, prawdopodobnie parę punktów poparcia dostanie Ruch Palikota.

DOSTĘP PREMIUM