W TOK FM krytyka Lisa za okładkę ze Smudą-Piłsudskim. Reakcja? "Poedukuj mnie, mhm"

Dawno już w piątkowym "Poranku Radia TOK FM" nie mogliśmy usłyszeć tak wyrazistej różnicy zdań. Poszło o okładkę "Newsweeka" przedstawiającą trenera reprezentacji Franciszka Smudę jako marszałka Piłsudskiego z podpisem "Bitwa warszawska". Wszyscy w studio skrytykowali za to redaktora naczelnego tygodnika Tomasza Lisa. Dziennikarz krytyki zdecydowanie nie przyjął. I się zaczęło.
Okładka "Newsweeka" wywołała spore poruszenie i wpisała się w popularny trend w innych pismach, np. "Wprost" dał na okładkę napis "Polska albo śmierć". Sprawę zauważyła agencja Associated Press pisząc w depeszy, że "to nie polska drużyna piłkarska, lecz polska armia idzie na wojnę z Rosją. Taki wniosek można wyciągnąć po przejrzeniu polskich gazet".

Lis utrzymuje, że okładka jego pisma była utrzymana w konwencji żartu. Skrytykował za to "Gazetę Wyborczą", która jego zdaniem miała "nakręcać atmosferę konfliktu polsko-rosyjskiego".



Rozmowa w dzisiejszym "Poranku" była na tyle... dynamiczna, że postanowiliśmy przedstawić ją nieco w innej formie. Polecamy.

Osoby:
Dominika Wielowieyska - prowadząca "Poranek Radia TOK FM", dziennikarka "Gazety Wyborczej"
Tomasz Lis - redaktor naczelny "Newsweeka", kibic
Tomasz Wołek - publicysta, kibic
Wiesław Władyka - publicysta "Polityki", profesor, historyk. W scenie wypowiada się raz, ale naprawdę jest obecny.
Wielowieyska wyjątkowo w piątek. Bohater nieobecny, Jacek Żakowski, ma wolne.

Scena w studiu Radia TOK FM. Szary stół, mikrofony. Po jednej stronie stołu Wielowieyska, po drugiej Lis, Wołek (w środku) i Władyka. Piątkowy poranek. Pali się czerwona lampka. Kurtyna podnosi się, gdy rozmowa już trwa

"Powszechna krytyka? To znaczy twoja i czterech kolegów z 'Wyborczej'"

Wielowieyska: Zmierzamy do tematu, który mnie najbardziej boli i wiem, że Tomek już się przygotował na atak...

Lis: Na czyj atak?

Wielowieyska: Mój i nie tylko

Wołek: Mój też.

Władyka: I mój.

Lis: OK, to pobawię się z wami. (W tle śmiech Wielowieyskiej) Jedźcie, jedźcie, zapraszam.

Wielowieyska: Bitwa warszawska, okładka powszechnie skrytykowana.

Lis: Powszechnie skrytykowana, to znaczy ty, czterech kolegów z "Wyborczej". No, nie było to tak ambitne jak wczorajsze otwarcie gazety. "El Paris", "Le Monde" mogłyby zazdrość. "Tytoń czy Szczęsny". Główny dylemat narodowy w 37-milionowym kraju. Wołek próbuje przerwać

Wielowieyska: Nie no, Tomek ma głos, jak najbardziej.

Lis: Całkowicie odrzucam tę kuriozalną i absurdalną krytykę. Oczywiście przykro mi, że "Wyborcza" przez trzy tygodnie nakręcała atmosferę konfliktu polsko-rosyjskiego. Przez trzy tygodnie czytałem, czy będzie marsz, czy nie. Czy dojdzie do zamieszek pod Bristolem, czy nie. Rzeczywiście, to, co zrobiła "Wyborcza", było wysoce niestosowne. Natomiast okładka "Newsweeka" była dla każdego, myślę, inteligentnego czytelnika, konwencją żartu. Ja wiem, że żyjemy w czasach kultury obrazkowej, ale proponowałbym nie ograniczać się do okładki, przeczytać wstępniaka, przeczytać teksty, które są w środku. I oczywiste było, choćby dla trenera Smudy, któremu sprezentowałem tę okładkę, że chodzi o bitwę na boisku. Wielowieyska nabiera powietrza Dla każdego, kto ma elementarne poczucie humoru i wyczuwa pewną metaforę i pewną konwencję.

"Krytyka dziennikarzy przez dziennikarzy, okładek i artykułów jest formą robienia sobie dobrze, jacy my to ważni jesteśmy"

Wielowieyska wzdycha i mówi: Ja ze spokojem przyjmuję ten atak na "Gazetę Wyborczą", uważam, że to bardzo dobrze, że się krytykujemy i akurat mam takie poczucie...

Lis: Nie, to zupełnie bez sensu. Mój...

Wielowieyska nie daje sobie przerwać: Problem jest głębszy, dlatego że... dała sobie przerwać

Lis: ... mój w cudzysłowie atak, bo to nie był żaden atak, chciałem tylko zobrazować skalę absurdalności tych zarzutów.

Wielowieyska: Problem polega na tym, że rzeczywiście był pewien stan napięcia przed meczem Polska - Rosja, pytanie, czy warto go podsycać. Mimo wszystko, że traktujesz tę okładkę jako swojego rodzaju żart...

Lis przerywa, zniecierpliwiony: Ależ, Dominika! Przestań, przecież to, co mówisz, przepraszam, jest śmieszne. Jest śmieszne. Wybacz. Ja półtora tygodnia temu od człowieka oficjela ze sfer okołorządowych usłyszałem, że będą zamieszki, gdzie będą kibole. To nie był członek rządu. Usłyszałem, skąd wyjdą, o której godzinie. A było to przed jednym z meczów, gdzie wiedziałem, że za chwilę będzie ktoś z rządu. Ja mówię, że trzeba im to powiedzieć. On, że oni to wszystko doskonale wiedzą. Więc, ja rozumiem, że ta krytyka dziennikarzy przez dziennikarzy artykułów i okładek jest formą robienia sobie dobrze, jacy my to ważni jesteśmy. Guzik. Nie jesteśmy ważni. Normalni kibice...

Niespodziewany zwrot akcji

Słychać wycie wilka. To dzwonek telefonu

Wołek: Wilk zawył...

Wielowieyska: Ale to naprawdę nie moja wina. Kto ma telefon?

Lis: Komentarz z wewnętrznej kieszeni, redaktora Wołka

Wołek: Przyznaję się bez bicia. Córka nastawiła mi taki sygnał telefoniczny...powszechna radość

Lis: To macie jingiel na następne trzy lata!

Wołek przekrzykując śmiechy: Ja przerwę może ten słowotok Tomkowi. Rozpędziłeś się...

Lis nieugięty: Tak czy owak. Niestety, ci kibole i tak by zrobili swoje. Co pisze "Wyborcza", jaka jest okładka "Newsweeka", co leci w radiu, telewizji, jest kompletnie nieistotne.

Wołek tonem nauczycielskim: Nie, jest istotne, jest istotne. Tomku, można było pójść dalej...

Lis: Poedukuj mnie, mhm.

Wołek: Nie, nie będę cię edukował, tylko wyrażę opinię. A ty robisz, co chcesz, ty jesteś szefem "Newsweeka". Otóż można było podzielić okładkę i dać Smudę jako Piłsudskiego, a trenera Rosjan jako marszałka Tuchaczewskiego. Oczywiście, żartuję, ale...

Lis: Nie wszystko można sprowadzać do absurdu, ale kontynuuj.

Wołek: Cokolwiek jest krytycznego, to w twoim mniemaniu jest absurdem. Może niekoniecznie. Nie tylko ludzie inteligentni czytają gazetę (śmiech Lisa), ale nieco mniej inteligentni patrzą na okładki w kiosku...

Wielowieyska: Słuchajcie, minęła 8.40... wrócimy do tej dyskusji po informacjach Radia TOK FM.

Kurtyna

DOSTĘP PREMIUM